<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069</id><updated>2011-12-11T03:13:15.398-08:00</updated><category term='Ocieplenie Klimatu'/><category term='hokej'/><category term='e-zine'/><category term='hardcore punk'/><category term='GMO'/><category term='Last Believer'/><category term='hardcore'/><category term='straight edge'/><category term='punk'/><title type='text'>art jagodka</title><subtitle type='html'>&amp;gt;&amp;gt;kto - Art Jagodka::
gdzie - Rabka/Krakow::
co - hardcore/punk, hokej, skateborad, snowboard, dobra kawa::
jak - straight edge, weganizm, rownouprawnienie, ekologia, sprawiedliwosc spoleczna, zdrowy rozsadek, szybka muzyka i mocna kawa::
pierwsza punk plyta -  The Exploited - &amp;quot;Punk&amp;#39;s Not Dead&amp;quot;::
pierwsza chetnie przeczytana ksiazka - John Grisham - &amp;quot;Klient&amp;quot;&amp;lt;&amp;lt;</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>47</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-1758376665568517266</id><published>2011-12-11T03:11:00.001-08:00</published><updated>2011-12-11T03:13:15.406-08:00</updated><title type='text'>Inspiracja</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kiedy zabieram się do napisania tekstu piosenki czy bloga, staram się szukać inspiracji w życiu. Zawsze starałem się unikać w takich sytuacjach punkowych szablonów w stylu: "ok, to napiszę teraz coś o anarchiźmie, bo ostatnio pisałem o brutalności policji i antyfaszyźmie". To co zawsze pociągało mnie w punkrocku i ogólniej - w ekspresji jakiejś myśli, to autentyzm. Inspiracja płynąca z serca, z codziennego życia, obserwacji, doświadczeń.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-10ESgkmML0E/TuSQM9jPDeI/AAAAAAAAAOA/OBU-cV_skAM/s1600/occupy+sf_1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://1.bp.blogspot.com/-10ESgkmML0E/TuSQM9jPDeI/AAAAAAAAAOA/OBU-cV_skAM/s200/occupy+sf_1.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do napisania kilku słów może inspirować coś co przytłacza i dołuje (vide publikacje dot. ocieplenia klimatu, efektów jakie w związku z tym ludzkość odczuje/odczuwa i ignorancji jaką w dalszym ciągu popisuje się establishment decyzyjny), ale może to również być coś pozytywnego. W ostatnim czasie taką pozytywną inspiracją są dla mnie ludzie. Ludzie, którzy na całym świecie, mają energię i odwagę by wstać i powiedzieć "dosyć kurwa!". Od Nowego Jorku do Moskwy ci ludzie, powodowani być może detalicznie innymi motywami, chcą wziąć swoje życie w swoje ręce, pokazać że nie są masą baranów dającą prowadzić się na rzeź (krwawą czy finansową). Po latach, nazwijmy to "laicyzacji" środowisk alternatywnych, akademickich, para politycznych, gdy wydawało się że "lans i bauns" to jedyny wspólny mianownik dla młodych ludzi z tych, czasami różnych od siebie środowisk, okazuje się że młodzież jeszcze może. Ciężko mi w tej chwili znaleźć coś bardziej inspirującego.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-1758376665568517266?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/1758376665568517266/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/12/inspiracja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/1758376665568517266'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/1758376665568517266'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/12/inspiracja.html' title='Inspiracja'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-10ESgkmML0E/TuSQM9jPDeI/AAAAAAAAAOA/OBU-cV_skAM/s72-c/occupy+sf_1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-8218605194918576541</id><published>2011-11-09T00:53:00.000-08:00</published><updated>2011-11-09T00:54:45.080-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ocieplenie Klimatu'/><title type='text'>Chłodzimy?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gDRMRRQVzPM/Tro-W79ddaI/AAAAAAAAANw/GK-JRxBdyxE/s1600/Global_Warming.gif" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" height="143" src="http://1.bp.blogspot.com/-gDRMRRQVzPM/Tro-W79ddaI/AAAAAAAAANw/GK-JRxBdyxE/s200/Global_Warming.gif" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wbrew coraz bardziej wyraźnym komunikatom (medialnym i naturalnym) że globalne ocieplenie to fakt, a wkład cywilizacji człowieka w powolny upadek świata jaki znamy jest niezaprzeczalny, ostatnie dwa lata okazały się sukcesem dla wzrastającego wolumenu mas CO2 - czyli, grzejemy coraz bardziej, mając już pełną świadomość do czego to doprowadzi. Świadomość, najwyraźniej wypieraną przez osobiste zyski konsumpcyjne. Rozumiem, że teorie tych wszystkich jajogłowych, przykutych do monitorów komputerów i urządzeń pomiarowych, zapewne oderwane są od rzeczywistości (co oni wiedzą o życiu, nie?), a cała ta nagonka lewackich mediów to światowy spisek żydo-masonerii, inwestującej ostatnio w technologię produkcji energii odnawialnej, ale - na Boga, ślady anomalii pogodowych, widoczne w formie bardziej ekstremalnych w Pakistanie, Tajlandii czy ostatnio we Francji (powodzie) czy w wersji lite na wschodnim wybrzeżu USA (chwilę temu śnieżyce), czy na własnym podwórku: wczoraj (8 listopada!) widziałem kolesia w krótkich spodenkach. W KRÓTKICH SPODENKACH! Wiadomo, fajnie że nie piździ i generalnie sprzyja do oszczędności energii (paradoksalnie), ale chyba mimo wszystko mnie to nie cieszy, raczej martwi.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ok. Wiele już zostało powiedziane, napisane, o tym co wpływa na ocieplanie się klimatu, sporo wiemy już, że inwestycje w odnawialne źródła energii, również przez wzgląd na wyczerpujące się zasoby tradycyjnych paliw, będą niezbędne, wiemy jaki kierunek w skali makro winniśmy obrać, mniej natomiast mówi się o tym co my - małe żuczki, możemy w naszym codziennym życiu zrobić. Ja sam mam kilka pomysłów, które sukcesywnie, w miarę możliwości w swoje życie wdrażam, ale zupełnie nie czuję się w tej kwestii autorytetem. Myślę, że mógłbym skorzystać z ewentualnych rad, co jeszcze mógłbym zrobić. Póki co, kroki - które de facto są na tyle łatwe i naturalne, że właściwie wniknęły w moją codzienność i nie są dla mnie szczególnie odczuwalne:&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- weganizm: wiemy już że hodowla zwierząt dla mięsa i mleka, a także ich przetwórstwo, to jeden z głównych emiterów gazów cieplarnianych i powód znikających lasów tropikalnych (mogących być katalizatorem dla CO2), tak więc ten zupełnie prosty krok - zmiana nawyków żywieniowych, może być z pożytkiem nie tylko dla zwierząt i dla naszego własnego zdrowia&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- ropa: pozyskiwanie i spalanie to kolejny truciciel, poza tym ostatnio (dla ułatwienia) piekielnie droga- samochodu staram się używać do wypraw pozamiastowych, ew. większych zakupów. Do pracy podróżuję komunikacją miejską (co pozwala mi również oszczędzać czas na szukanie miejsca parkingowego..)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- ogrzewanie: ponieważ mamy szczelne okna, mogliśmy sobie pozwolić nie odkręcić jeszcze (od początku sezonu grzewczego) kaloryferów. Podczas mrozów, wystarczy nam ogrzewanie jednego pomieszczenia - gdzie spędzamy najwięcej czasu&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- energia elektryczna: wymiana żarówek na energooszczędne to krok oczywisty. Gaszenie niepotrzebych świateł, wyłączanie urządzeń elektrycznych z sieci gdy nie ma nas w domu więcej niż jeden dzień również jest zupełnie naturalnym odruchem. Poza tym komputer: do pisania, czytania, nagrywania muzyki, staram się korzystać z moblinych urządzeń z wydajną baterią. Pracując na notebooku, mam zainstalowaną wtyczkę blokującą Flasha (pożeracza baterii)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- recycling: praktykuję - podobnie jak weganizm, od wielu lat, od&amp;nbsp;czasu&amp;nbsp;gdy&amp;nbsp;jeszcze nie byłem świadomy efektu cieplarnianego. Oczywiście radykalne ograniczenie pobierania foliowych torebek w sklepach wchodzi już w pewien kanon kultury konsumenckiej i również działa z pożytkiem&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- ergonomia lodówkowa: jakiś czas temu pojawiło się kilka artykułów mówiących o tym, że marnowanie żywności jest głupie nie tylko poprzez swój aspekt etyczny, ale i gnijąca w śmietnikach i na wysypiskach masa odpadków organicznych nie jest obojętna dla klimatu. Potrawy z tego co znajdziesz w lodówce potrafią być naprawdę zajebiste!!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ok. Mam nadzieję, że wszystkie cztery osoby które zaglądają na mojego bloga,&amp;nbsp;podzielą się swoimi pomysłami i&amp;nbsp;postawią przede mną nowe wyzwania.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czekam na komentarze!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-8218605194918576541?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/8218605194918576541/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/11/chodzimy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/8218605194918576541'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/8218605194918576541'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/11/chodzimy.html' title='Chłodzimy?'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-gDRMRRQVzPM/Tro-W79ddaI/AAAAAAAAANw/GK-JRxBdyxE/s72-c/Global_Warming.gif' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-8224343702473031063</id><published>2011-09-18T04:46:00.001-07:00</published><updated>2011-09-18T04:46:31.257-07:00</updated><title type='text'>Kiedyś Było Lepiej</title><content type='html'>W zeszłą niedzielę zorganizowałem sobie maraton filmowy - najpierw, zupełnie w ciemno wybrałem się do kina, zupełnie nie mając pomysłu na jaki film. Stojąc przy kasie by wymienić moje darmowe vouchery na miejsce w sali kinowej, spojrzałem na monitor z programem i mając w alternatywie "Smurfs" lub "Don't Be Afraid Of The Dark" zdecydowałem sie na ten drugi tytuł. Przyznam, że liczyłem jakobym mial w ręku bilet na nowy horror o wampirach, z Colinem Farrellem, zamrłem gdy kontem oka zobaczyłem gębę Colina na plakacie filmu o zupełnie innym tytule. Nic, wlazlem do sali i zająłem miejsce, które pozostało juz do końca seansu jedynym zajetym w sali. Film raczej marny, takie niedzielne kino z nutką kiepskiego horroru. Popołudniu, juz nie samotnie a w miłym towarzystwie, kolejne vouchery wymieniliśmy na nowy film Woody Allena - "Midnight In Paris". Początkowo sceptyczny, szybko wkreciłem się w surrealistyczną historię. Dosyć oczywistą refleksją, będącą jednocześnie pointą filmu - i tutaj komuś kto jeszcze nie miał okazji obejrzeć filmu, mogę zepsuć zabawę spoilerem, jest truizm, z którego często sam nie zdaję sobie sprawy: każde pokolenie romantyków odczuwa silną nostalgię dla czasów przeszłych. Czy to będzie środowisko artystów, aktywistów politycznych czy punków, zawsze "kiedys to było inaczej" - w domyśle lepiej, jest tym romantycznym hasłem przewodnim, robrzmiewającym we wszystkich niemal dyskusjach "weteranów". Dalsza cześć pointy podpowiada, że jeżeli każde pokolenie, naturalnie również to żyjące w czasach przez nas idealizowanych, ma podpobne odczucia, znaczyć to może, że ten czas idealny tak naprawdę istnieje wyłącznie w sferze naszych iluzji. Odnosząc to do mojego życia,  do środowiska które jest mi najbliższe, coraz częściej marudzę i narzekam na dzisiejszą scenę Hardcore Punk. Długo mógłbym wypisywać co sprawia, że tęsknię do tej sceny sprzed kilku/kilkunastu lat, od obniżającej wartość zespołów łatwości w dostępie do muzyki i koncertów na ktore kiedyś czekało sie latami, aż po ideologiczne wypłowienie tego zjawiska, ale szkoda na to miejsca na googlowych serwerach i tej słonecznej niedzieli. Zachowując pewien dystans, zdaje sobie sprawę, że i 15 lat temu, i 10 lat temu (a pewnie i 30 lat temu, choć tego pamiętać nie mogę) byli ludzie, którym scena wydała się zepsuta, dla których najlepsze czasy minęły, a przecież jednak sam te czasy wspominam jak najlepiej (mało tego, z perspektywy czasu, wydaje mi się, że nawet wówczas mi się podobało). Być może to nasza (moja) perspektywa się zmienia, pewnie zmienia sie też nieco otoczenie, a co za tym idzie oczekiwania młodszych ludzi i powinniśmy trochę pohamować słowa krytyki?  Mimo to pozostawię sobie prawo by czasem odrobine ponarzekać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-8224343702473031063?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/8224343702473031063/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/09/kiedys-byo-lepiej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/8224343702473031063'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/8224343702473031063'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/09/kiedys-byo-lepiej.html' title='Kiedyś Było Lepiej'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-4049353206089758759</id><published>2011-09-04T04:40:00.001-07:00</published><updated>2011-09-04T05:22:34.446-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Last Believer'/><title type='text'>LB/Slip minitour</title><content type='html'>&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Jako że udało się nam sfinalizować wspólny projekt wydawniczy ze Slip, chcieliśmy uczcić ten fakt kilkoma wspólnymi gigami. Nasze zdolności organizatorskie okazały się być niezbyt&amp;nbsp; skuteczne, tak więc ostateczna liczba koncertów zamknęła się w liczbie dwóch.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; min-height: 14px; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-r6xZQnxnwJM/TmNioVBwnoI/AAAAAAAAAMw/CTcoL9tCqa4/s1600/IMG_2996.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://2.bp.blogspot.com/-r6xZQnxnwJM/TmNioVBwnoI/AAAAAAAAAMw/CTcoL9tCqa4/s200/IMG_2996.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Od pewnego czasu, gdy już uda nam się zorganizować jakieś granie dla Last Believer, mój organizm reaguje buntem - a to gardło niedomaga, a to przeziębienie , a to ból głowy - przyznam, zastanawiające, jako że choruję bardzo rzadko.. Tym razem przypomnieć o sobie postanowiła moja czwarta ósemka (to dosyć paradoksalne, nawiasem mówiąc, że MNIE wyrosły niemal wszystkie już zęby mądrości.. MĄDROŚCI!). Już od czwartku, napierdalający ząb nie pozwolił mi na normalny sen, musiałem też oddać walkę i poddać się farmakologii, jako że ból był momentami nie do zniesienia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;W piątek wyruszyliśmy do Warszawy, ja sprytnie zajmując sobie tylne siedzenie i adoptując śpiwory oraz Szymonową poduszeczkę, zagwarantowałem sobie komfortową podróż. Korzystając z dobrodziejstw technologii, postanowiłem w drodze nadrobić braki i obejrzeć na iPadzie "Captain America". Po godzinie poczułem wzburzenie w moim pustym żołądku (jedynym pożywieniem które bylem w stanie przyjąć przez cały dzień, był sok warzywny), resztę podróży spędziłem więc w krainie snów, zatykając sobie uszy pięknymi melodiami Psychedelic Furs.&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Bez większego problemu udało nam się trafić do Radia Luxembourg, gdzie zlazło się już trochę znajomych, rozłożyliśmy merch (wyjątkowo obszerny, wzbogacony o książki o tematyce wege), z bólem zjadłem ciepłe żarcie od Vegavani i resztę wieczoru spędziłem to snując się i rozmawiając z ludźmi, próbując zapomnieć o bólu, to oglądając zespoły aktualnie zamontowane na scenie. Zarówno Reality Check jak i Violent Action zagrały przyzwoicie, ze wskazaniem (zapewne przez wzgląd na moje osobiste preferencje muzyczne) na ten drugi, Slip pozwolił mi zapomnieć o zębowej dolegliwości i naładować się energią, niezbędną by zagrać własny set. Ok 11 zamontowaliśmy się na scenie, zagraliśmy swoje, sporo ludzi zostało żeby&amp;nbsp; nas obejrzeć, część z nich wyglądała na zadowolonych, więc zgaduję, że nie było źle.&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Noc zakończyliśmy u Łukasza, korzystając z dóbr takich jak ciepły prysznic, miękkie łóżko czy internet. Po standardowej sesji z tandetnymi teledyskami na YouTube wszyscy zasnęliśmy.&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Poranek przyniósł nowe nadzieje, w moim przypadku była to nadzieja na szansę skonsumowania śniadania o stałej konsystencji - powiedzmy że częściowo zostały one spełnione. Po jedzeniu pojechaliśmy do Piotrka, gitarzysty Slip, który uraczył nas smacznym espresso i zabrał do lokalnej wegańskiej restauracji - Loving Hut. Zajebiste menu, pełne fake meats i wszystkiego czego weganin mógłby zapragnąć,&amp;nbsp; wpędziło mnie jedynie w stan niemal depresyjny, jako że jedyną potrawą na jaką mogłem się zdecydować, była zupa. Po zjedzeniu wróciliśmy do mieszkania, spakowaliśmy graty i ruszyliśmy do Lublina. Tym razem, mając na uwadze perspektywę nocnego powrotu do Krakowa, postanowiłem wyręczyć Szymona w roli kierowcy. Gdy dojechaliśmy do Tektury, okazało się że zarówno Slip, organizatorzy jak i pyszne jedzenie już tam na nas czekały. Gdy zobaczyłem miskę pełną falafeli, pieczonych ziemniaczków, wegańskiego majonezu i sałatki, po raz kolejny znienawidziłem swój nowo wykluwający się ząb "mądrości". Przed koncertem zwiedziliśmy jeszcze starówkę (piękną), podyskutowaliśmy o stanie polskiego systemu edukacji i bezowocnie poszukaliśmy przyzwoitej kawy na mieście. Zarówno podróż, leki, bolący ząb jak i brak kawy, sprawiły że idealnym miejscem dla mnie był wygodny fotel za stolikiem z merchem, gdzie mogłem się nieco zrelaksować. Zarówno Exmisja, Slip jak i Ryan Harvey zagrali świetne sety, element towarzyski również był tutaj bardzo szczodry, jako że przyjemnie (relatywnie, w związku z zębem) spędziłem czas na rozmowach z dawno niewidzianymi, ale i tymi widywanymi częściej znajomymi. Podczas naszego setu, do ostatniego kawałka w sali pozostawała część publiczności, tak więc możemy to uznać za sukces.&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Powrót do domu, znowu na sprytnie zarezerwowanym tylnym siedzeniu, poświęciłem na dokończenie Kapitana Ameryki (pominąwszy patos, wynikający bezpośrednio z samej idei komiksu, to całkiem przyzwoita adaptacja), po czym zapadłem w głęboki sen, przerwany dopiero na parkingu w Krakowie, gdzie to przeniosłem się z samochodowego siedzenia do własnego łóżka.&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Było fajnie, za to dzięki.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-4049353206089758759?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/4049353206089758759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/09/lbslip-minitour_04.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/4049353206089758759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/4049353206089758759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/09/lbslip-minitour_04.html' title='LB/Slip minitour'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-r6xZQnxnwJM/TmNioVBwnoI/AAAAAAAAAMw/CTcoL9tCqa4/s72-c/IMG_2996.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-5193836206358024041</id><published>2011-06-20T14:30:00.001-07:00</published><updated>2011-09-04T05:22:48.962-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Last Believer'/><title type='text'>Last Believers</title><content type='html'>W czwartek, gdy okazało się że nie dotrze do nas Łukasz, zagraliśmy krótką próbę w okrojonym składzie, co prawdopodobnie było najlepszym z możliwych pomysłów. W piątek rano kurewsko rozbolało mnie gardło, już o 15 urwałem się z pracy, żeby zregenerować struny głosowe przed koncertem. Chłopaki wpadli po mnie ok 18, zajechalismy jeszcze po sprzęt i ruszyliśmy do Nowego Targu. Koncert zaczął się dosyć późno, pomimo tego, że większość publiki wyglądała na nieletnią. Pierwsze dwie kapele spotkały się z dosyć chłodnym przyjęciem, solenizanci (swietujacy właśnie wydanie swojej płyty) - APE zagrali fajny set i zostali nagrodzeni przez ludzi pod sceną. Na koncert wpadli niespodziewanie moi rodzice, kosztowało mnie to, przyznam szczerze, nieco nerwów, ale po kilkunastu latach mojego łażenia na koncerty i grania w zespołach, niechże mają okazję zobaczyć ten zwierzyniec własne oczy. Po APE zainstalowalismy się my, no i okazało się że nie jesteśmy wystarczająco fajni, tak wiec miałem wrażenie ze większość publiki odpoczywala na zewnątrz klubu podczas naszego występu przed setem ADHD Syndrom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://photo.blogpressapp.com/show_photo.php?p=11/06/20/3528.jpg"&gt;&lt;img border="0" height="188" src="http://photo.blogpressapp.com/photos/11/06/20/s_3528.jpg" style="margin: 5px;" width="281" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po koncercie zwaliliśmy się do mojego rodzinnego domu, gdzie - najwyraźniej zapracowaliśmy na późną kolację oraz wegańskie placki. &lt;br /&gt;Rano zafundowaliśmy sobie jeszcze długi spacer na łonie natury, co przypłaciłem kilkoma litrami alergicznych śpików, a ok. południa ruszyliśmy do Krakowa. Po bardzo smacznym curry udało nam się upolować nasze nowo wytłoczone płyty, przesłane przez chłopaków z No Sanctuary przesyłką konduktorską. &lt;br /&gt;Po dotarciu do klubu, okazało się że warunki są dosyć surowe, szczęśliwie - wspólnymi siłami, wraz z chłopakami z Elvis Deluxe i The Stubs, udało nam się temat dosyć sprawnie ogarnąć i zagrać całkiem fajny koncert, a nawet zobaczyć kilka usmiechniętych buzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://photo.blogpressapp.com/show_photo.php?p=11/06/20/3529.jpg"&gt;&lt;img border="0" height="188" src="http://photo.blogpressapp.com/photos/11/06/20/s_3529.jpg" style="margin: 5px;" width="281" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powolna niedziela, poświęcona na dojście do siebie, urodziła w mojej głowie kilka refleksji dotyczących zespołu: nie wpisujemy się chyba kompletnie w, nazwijmy to "potrzeby rynku", kompletnie nie jesteśmy cool, ale granie daje nam taki ogrom radości, że wraz z tymi kilkoma uśmiechniętymi buziami i ciepłymi słowami, jest to dla nas wystarczająco srogi dopalacz by póki co nie odpuszczać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://photo.blogpressapp.com/show_photo.php?p=11/06/20/3530.jpg"&gt;&lt;img border="0" height="188" src="http://photo.blogpressapp.com/photos/11/06/20/s_3530.jpg" style="margin: 5px;" width="281" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-5193836206358024041?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/5193836206358024041/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/06/last-believers.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/5193836206358024041'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/5193836206358024041'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/06/last-believers.html' title='Last Believers'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-1226574870004424644</id><published>2011-06-01T00:35:00.000-07:00</published><updated>2011-06-01T00:35:43.493-07:00</updated><title type='text'>Spersonalizowana Wolność w Sieci</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-AZauGO2yn5g/TeXq3JwCf_I/AAAAAAAAAKE/1yhfDOespfA/s1600/9781594203008.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-AZauGO2yn5g/TeXq3JwCf_I/AAAAAAAAAKE/1yhfDOespfA/s1600/9781594203008.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 13px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Parafrazuj trafną frazę "Ci którzy poświęcają wolność w imię bezpieczeństwa, nie zasługują ani na jedno ani na drugie" i odnosząc do tendencji personalizacji sieci, można by rzecz: "Ci którzy poświęcają wolność w imię wygody, nie zasługują ani na jedno ani na drugie".&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 13px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Wg. książki Eli Prisera "The Filter Bubble: What the Internet Hiding fromYou", najpopularniejsze wyszukiwarki (np. Google) oraz portale społecznościowe (Facebook), cachując informację o naszych preferencjach, udostępniają nam głównie te obszary sieci, które zgodne są z naszym profilem. I tak użytkownik korzystający z wyszukiwarki Google lubujący się w horrorach klasy b, lewicującej polityce i sportach wodnych, po wpisaniu hasła otrzyma wyniki kompletnie różne od użytkownika o zupełnie innych zainteresowaniach i poglądach, wpisującego w wyszukiwarce identyczne hasło. Na podobnej zasadzie działa Facebook. Na pewno, będąc użytkownikami tego portalu, zauważyliście że z Waszej ściany sukcesywnie znikają wpisy niektórych "przyjaciół". Rozumiem zamysł ergonomiczny tego systemu, aczkolwiek jeśli przyjrzymy się mu dokładniej, mechanizm ten zależny jest od naszej interakcji z daną osobą (vide komentarz pod postem, "like"). Niby wygodne, bo skoro nie wchodzimy w interakcję, to pewnie nie bardzo interesuje nas co delikwent ma do powiedzenia. Nie jest to jednak tak zero jedynkowe, jak być może twórcy portalu chcieli by to widzieć. Wyobraźmy sobie sytuację, gdy wstrząśnięty krwawymi działaniami militarnymi w Afganistanie, wrzucam link do newsa opatrzonego moim komentarzem - kto przy zdrowych zmysłach, pod artykułem o 8 zabitych, Afgańskich dzieciach kliknie przycisk "like"?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 13px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Sam nie mam nawyku częstego komentowania, czy "likowania" wrzucanych przez innych postów, ale nie znaczy to że nie czytam ich z zainteresowaniem. Również (a być może szczególnie) tych, które nie są zgodne z moim postrzeganiem świata. Jaki sens, na dłuższą metę ma dyskusja polegająca na wzajemnym poklepywaniu się po plecach? Jaki sens ma zamykanie się w światku własnych przekonań i profilowanych informacji? Niewielki. Gdybyśmy nigdy nie poddawali własnych teorii wątpliwości czy konfrontacji z innymi poglądami - sprzecznymi z naszymi, nadal mieszkali byśmy na płaskiej Ziemi, będącej centrum wszechświata a nocą rzucali kamieniami w księżyc.&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 13px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Ten znak czasu - wygodnictwo i łatwizna, przejawia się na naprawdę wielu frontach życia - od wspomnianej Intersieci, po telewizję przepełnioną bezmyślnymi tokszołami. Mając dostęp do tak wielu, potencjalnych źródeł informacji, wbrew nadzieją na intelektualny rozwój, zaczynami po prostu głupieć..&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-1226574870004424644?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/1226574870004424644/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/06/spersonalizowana-wolnosc-w-sieci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/1226574870004424644'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/1226574870004424644'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/06/spersonalizowana-wolnosc-w-sieci.html' title='Spersonalizowana Wolność w Sieci'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-AZauGO2yn5g/TeXq3JwCf_I/AAAAAAAAAKE/1yhfDOespfA/s72-c/9781594203008.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-2298521489061547767</id><published>2011-05-27T12:25:00.000-07:00</published><updated>2011-09-04T04:44:06.660-07:00</updated><title type='text'>Barack</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Dzisiaj w Warszawie, z wizytą kurtuazyjną pojawił się amerykański prezydent Barack Obama. Zdobył serca (i umysły), nie tylko polskich polityków, ale również weteranów wojennych i ich rodzin, a za sprawą lokalnych mediów, myślę że ujął również sporą część polskiego społeczeństwa. Faktycznie, w świetle poprzedniego prezydenta Amerykanie mogą być szczęśliwy mając za sterami typa posługującego się retoryką za którą wstydzić się nie trzeba, przywódcę który potrafi postawić&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;(czasem)&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;się twardo wielkiemu biznesowi (BP w zatoce), robi wrażenie tolerancyjnego, progresywnego polityka i próbuję, na zasadzie szerokiego kompromisu, opieką zdrowotną objąć również mniej zamożnych obywateli.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-dSkWy6ChypM/Td_4hu7BFDI/AAAAAAAAAJ8/nWFzQPito2k/s1600/Barack.Obama_.001_1.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-dSkWy6ChypM/Td_4hu7BFDI/AAAAAAAAAJ8/nWFzQPito2k/s200/Barack.Obama_.001_1.jpg" width="198" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Ale jest też druga strona tej prezydentury. Wczoraj, będąc we Francji, Obama podpisał aneks przedłużający &amp;nbsp; Patriot Act, czyli kawałek ustawy umożliwiający służbą specjalnym, mocno naginając prawa obywatelskie i prawa człowieka, ścigać tzw. terrorystów w ramach amerykańskich granic. Zważywszy na, okraszony wielką pompą finisz pościgu za największym terrorystą świata - Osamą bin Ladenem, podczas którego na przestrzeni niemal 10 lat życie poświęciło setki tysięcy Irakijczyków, Afgańczyków, żołnierzy NATO, intuicja podpowiadała by, że&amp;nbsp; zarówno swobody obywatelskie w USA jak i zbrojne zaangażowanie w Afganistanie mają w tej chwili sens mniejszy od, choćby wygrywania serc arabskich autochtonów inwestycjami w infrastrukturę, czy zdobywaniem elektoratu liberalnej (czyli takiej jaką oficjalnie reprezentuje partia Demokratyczna) Ameryki. Dodajmy do tego niezrozumiałą dla mnie walkę z wolnością słowa i ideą transparentności rządów&amp;nbsp;(Bradley Manning i&amp;nbsp; WikiLeaks), przyzwolenie na praktyki torturowania więźniów politycznych (tfu, przepraszam - "terrorystów"), akcje zbrojne (pod przykrywką akcji humanitarnej) w Libii, zlecenie zabicia amerykańskiego obywatela (Anwar al-Awlaki), niedotrzymanie obietnicy o zamknięciu Guantanamo, wysyłanie zabójczych dronów do Pakistanu i pojawia się całkiem spora lista grzechów, przy której Pokojowa Nagroda Nobla wygląda jak ogrodowy krasnal w posiadłości hrabiego Draculi.. Dalej - odrobina hipokryzji w zestawieniu przedwyborczej alternatywy dla swojego poprzednika i jego obozu z: cięciami kosztów (w sensie cięcia podatków tym bogatszym i przywilejów socjalnych tym mniej zamożnym), zbytnią przychylnością dla wielkiego biznesu lobbującego Kongres (Koch Brothers i coraz mniejsze wpływy do federal revenue z korporacyjnych kieszeni na tle tracących domy obywateli) czyli wszystko co Amerykanie otrzymywali przez 8 lat &amp;nbsp;od ekipy Bush/Cheney, pozostawia nas z pytaniem - o jakim "change" chłop mówił..?&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Tym czasem TVN24 rozpływa się w ochach i achach pod adresem amerykańskiego prezydenta, konsumującego właśnie kolację w towarzystwie między innymi naszej, równie rewolucyjnej głowy państwa.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nic, uważam że Barack jest naprawdę spoko gościem, miałem łzy w oczach i coary na plecach słuchając jego powyborczego przemówienia streamowanego przez Democracy Now! (cholerny Martin Luther King!). Podziwiam jego PR, ale te wszystkie pochwały w europejskich mediach, trochę trącą kpiną.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-2298521489061547767?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/2298521489061547767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/05/barack-to-spoko-gosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/2298521489061547767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/2298521489061547767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/05/barack-to-spoko-gosc.html' title='Barack'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-dSkWy6ChypM/Td_4hu7BFDI/AAAAAAAAAJ8/nWFzQPito2k/s72-c/Barack.Obama_.001_1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-4256117503877117108</id><published>2011-05-18T06:33:00.000-07:00</published><updated>2011-05-18T06:39:58.184-07:00</updated><title type='text'>Żarówkowa Konspiracja</title><content type='html'>&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kila lat temu, podczas remontu łazienki, zdarzyło mi się uszkodzić drzwiczki od starej, nieco wysłużonej pralki. No, właściwie to zdarzyło się to pracownikom kładącym w łazience płytki, ale od jakiegoś już czasu drzwiczki nie działały jak powinny, więc był to ostateczny znak motywujący do ich wymiany.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy udałem się do serwisu w poszukiwaniu nowych, sprawnych drzwiczek, podsłuchałem ciekawą rozmowę pomiędzy serwisantem a rozgoryczonym klientem. Rozmowa mianowicie przepełniona była żalem pod adresem producenta nowej pralki, która po kilku (nie pamiętam dokładnie ilu, ale załóżmy że ok 3) latach uległa awarii, na które specjalista zareagował - szokującym dla mnie wówczas stwierdzeniem: "Pani, teraz się robi sprzęt który ma nie przetrwać więcej niż 5 lat, bo to by się nie opłacało".&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-E6oX7I7oIdA/TdPJ6udn1gI/AAAAAAAAAJ4/95qsm5TSSVY/s1600/zzlightbulb.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/-E6oX7I7oIdA/TdPJ6udn1gI/AAAAAAAAAJ4/95qsm5TSSVY/s200/zzlightbulb.jpg" width="133" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; min-height: 14.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Temat powrócił do mnie którejś niedzieli, kilka tygodni temu, gdy o poranku włączyłem TVN CNBC Biznes i zobaczyłem film traktujący o zjawisku tzw. Planned Obsolescence pt. "The Light Bulb Conspiracy" (czyli konspiracja żarówek, po naszemu).&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O ile założenia całej tej teorii, w obliczu mechanizmów ekonomii (których znawcą nie jestem, aczkolwiek w tym kontekście wydają mi się dosyć jasne, nawet z perspektywy laika) wydaje mi się oczywiste, o tyle nigdy wcześniej (poza wspomnianą wizytą w serwisie pralkowym) nie zaprzątałem sobie tym szczególnie głowy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Termin Planned Obsolescence powstał w okolicach 1924 roku, gdy wiodący wytwórcy żarówek utworzyli tzw. kartel Phoebus i wspólnie zainicjowali standaryzację produkcji tych gadżetów. Popularna teoria, na bazie której ukuty został wspomniany termin zakładała, że owa standaryzacja udaremnić miała rzekomą długowieczność wynalazku Edisona, na rzecz ciągłych zysków producentów żarówek. Późniejsze badania nad żarówkami produkowanymi w kapitalistycznych krajach zachodnich oraz tymi produkowanymi w krajach bloku sowieckiego oraz ogarniętej powojenną falą patriotyzmu, przyćmiewającą ekonomiczne zyski Wielkiej Brytanii, że te pierwsze miały aż o połowę krótszą żywotność. Podobne relacje zauważyć można było pomiędzy sprzętem AGD produkowanym po wschodniej stronie Żelaznej Kurtyny a tym produkowanym na zachodzie. Tendencje zmniejszania żywotności przedmiotów codziennego użytku, można odnieść również odwrotnie proporcjonalnie do wzrostu popytu na te przedmioty. Nie chcę zagłębiać się w niezliczone anegdoty o chipach instalowanych w drukarkach, czy planowanym, przedwczesnym zużyciu baterii iPodów, informacje te na wyciągnięcie ręki dostępne są w intersieci (gdzie również można znaleźć wspomniany przeze mnie film, do obejrzenia online, za darmo). Rozumiem doskonale ekonomiczne przesłanki racjonalizujące podobne działania producentów. Pamiętam takie kupieckie porzekadło: "Stały zarobek można mieć sprzedając żywność lub kosmetyki, bo te ludzie kupują regularnie, niewielu natomiast co kilka dni zmienia telewizor lub samochód", ale tutaj nie chodzi już wyłącznie o konflikt interesów na linii producent - konsument, ale o stosy odpadków będące owocem naszego coraz bardziej &lt;span style="font: normal normal normal 13px/normal Arial;"&gt;konsumpcyjnego&lt;/span&gt; stylu życia i o hipokryzję firm pretendujących do miana "zielonych", produkujących jednocześnie rzeczy coraz niższej jakości z coraz krótszą żywotnością.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakkolwiek mogę uchodzić za lewaka, nie pragnę powrotu do planowej gospodarki, wolał bym raczej zobaczyć zielony, odpowiedzialny kapitalizm, a to - będąc konsumentami, możemy wywalczyć sami, oddolnie. Jeżeli ruchy społeczne zainicjowały trendy takie jak sprawiedliwy handel, produkty ekologiczne etc, mogą wymusić też dłuższą trwałość produktów. A może jestem zbytnim optymistą..?&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/6HnW6Mm5sUI/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/6HnW6Mm5sUI&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/6HnW6Mm5sUI&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-4256117503877117108?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/4256117503877117108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/05/zarowkowa-konspiracja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/4256117503877117108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/4256117503877117108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/05/zarowkowa-konspiracja.html' title='Żarówkowa Konspiracja'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-E6oX7I7oIdA/TdPJ6udn1gI/AAAAAAAAAJ4/95qsm5TSSVY/s72-c/zzlightbulb.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-634761596253602692</id><published>2011-04-13T11:48:00.000-07:00</published><updated>2011-04-13T11:50:12.326-07:00</updated><title type='text'>Wolne media i szybka muzyka.</title><content type='html'>&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;Wolne media..&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-oYuvB9OVPz4/TaXuBFlEa2I/AAAAAAAAAJw/MqK_U3LgwGU/s1600/edward-r-murrow.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-oYuvB9OVPz4/TaXuBFlEa2I/AAAAAAAAAJw/MqK_U3LgwGU/s200/edward-r-murrow.jpg" width="161" /&gt;&lt;/a&gt;Pomimo wszelkiej maści X-Factorów, Gwiazd Tańczączących na Lodzie i innych autopromocyjnych zjawisk medialnych, nadal święcie wierzę, że misja dziennikarstwa jest priorytetowa dla utrzymania zdrowej tkanki demokratycznego organizmu. W systemie gdzie społeczeństwo powierza realną władzę nad swoim losem ograniczonej grupie reprezentantów - jak każdy człowiek narażonych na ludzkie pokusy i słabości, dociekliwe polityczne dziennikarstwo oraz krytyczna publicystyka jest tak naprawdę jedynym skutecznym narzędziem społecznej kontroli. Cieszyć zatem powinno rozrastające i rozwijające się grono telewizyjnych kanałów newsowych, internetowych baz informacji codziennej, czy wreszcie papierowych periodyków. Informacji przewija się multum, (a kto ma pecha obserwować moje codzienne wpisy na Facebooku wie o czym mówię), dziennikarze telewizyjni zyskują pozycję celebrytów i mogą pozwolić sobie na coraz więcej w rozmowach z nawet najbardziej prominentnymi politykami (niechże przytoczę przykład Moniki Olejnik ganiącej gen. Jaruzelskiego), więc wydawało by się wszystko jest na miejscu i zwrócone w odpowiednim kierunku. Tę piękną wizję zakłócić może niestety bardziej wnikliwe spojrzenie na dostarczane nam codzienne informacje. Rzucając okiem na nasze najbliższe otoczenie i paszkwile którymi karmią nas poważne -jakby się zdawało, pisma, organizujące na swoich łamach istny folder promocyjny dla jednej z dwóch największych, prawicowych partii polskich, zaczynam wątpić czy rozwój ten aby nie jest zbyt kosztowny. Rozumiem pragmatyczne&amp;nbsp;potrzeby posiadania zaplecza wpływowych przyjaciół, ale dla mnie taki cynizm jest nie do przyjęcia. Abstrahuję od zideologizowanych pism pokroju Gazeta Polska, ale od postępowych tygodników mam prawo wymagać nieco więcej. Do tej pory za upadek poziomu debaty publicznej obwiniałem głównie zalew fal radiowo - telewizyjnych programami rozrywkowymi niskich lotów, ale biorąc pod uwagę wizję świata sztucznie lansowaną przez prawie wszystkie mainstreamowe media, wiem że "Mam Talent" to przy tym pikuś. Zastąpienie argumentacji strachem, rzeźbiącym dwubiegunowy, POPiSowy obraz świata to już nawet nie bezużyteczność mediów, ale ich szkodliwość.&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Wyjrzyjmy dalej. Pamiętacie Raymonda Davisa? Tak, to ten kolo, który zastrzelił z zimną krwią dwójkę Pakistańczyków. Bardzo szybko okazało się, że jest pracownikiem CIA, o czym - jak przystało na wiodącą "watchdogową" redakcję, wiedział dosyć wcześnie New York Times. Wiedział, ale nie powiedział, dopóki prezydent Obama utrzymywał, że Davis był dyplomatą.. Hmm..&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Teraz wyobraźmy sobie sytuację, gdy sumienny dziennikarz dostaję od swojego informatora materiał obciążający wysoko postawionych polityków o zbrodnie i poważne nadużycia. Publikuje te rewelacje i.. sam staje naprzeciw widma srogiej kary, podczas gdy winni opisanych zbrodni nie tracą nawet dobrej opinii. Szalone, co? Dokładnie to stało się w przypadku wycieków logów udostępnionych przez WikiLeaks. Co najdziwniejsze i dosyć niesmaczne, większość (o ile nie wszystkie) mainstreamowych mediów potępiło działania Juliana Assange oraz informatora Bradleya Manninga (przetrzymywanego aktualnie w nieludzkich warunkach w wojskowym więzieniu). Skoro same media podnoszą rękę na wolność słowa oraz informacji i nie rozumieją podstawowej powinności jaka do nich należy (spełnionej doskonale przez WikiLeaks), to co różni wolny świat od reżimów uzbrojonych w własne, lojalne media..?&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;..szybka muzyka&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 12.0px Helvetica; margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-mp22QZuy1U4/TaXvqEezRUI/AAAAAAAAAJ0/tDDnnLdfLOU/s1600/DSC_0050A.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="131" src="http://3.bp.blogspot.com/-mp22QZuy1U4/TaXvqEezRUI/AAAAAAAAAJ0/tDDnnLdfLOU/s200/DSC_0050A.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muzyka jest integralną częścią mojego życia. Towarzyszy mi tak często, że czasami nie zauważam jej istnienia. Słucham muzyki w drodze do pracy, z pracy, idąc do sklepu, relaksując się w domu, podróżując, spacerując.. Gdy jej nie słucham, gram - czy to z zespołem, czy rzępoląc w domu na gitarze. Tak było odkąd pamiętam, jeszcze zanim posłuchałem Exploited i przedziurawiłem sobie pierwsze jeansy.&amp;nbsp; Już wtedy gdy łamaną angielszczyzną&amp;nbsp; próbowałem śpiewać repertuar Queen, czy gdy podkradałem babci kasety Toma Waitsa, pewien byłem że to potrzeba fizjologiczna. Być może to, plus moja punkowa, ideologiczna baza, sprawia że krew mnie zalewa, gdy kolejne konowały starają się zrobić z muzyki, szczególnie tej dla mnie ważnej, fastfoodowy produkt sprzedawany w kolorowych opakowaniach. O ile zwykła, ludzka chciwość nie szokuje mnie już tak bardzo jak kiedyś, męczy mnie tłumaczenie po raz kolejny, dlaczego z przyjemnością tłukę się na drugi koniec Polski osobówką, by zagrać koncert, spotkać się z ludźmi mimo że na tym nie zarabiam, dlaczego słowo "kariera" w kontekście punkrocka sprawia że mam ochotę puścić pawia. Kiedyś nie dopuszczałem do siebie myśli, że scena hardcore/punk może stać się trampoliną dla szukających sławy i pokrętnie rozumianego sukcesu artystów czy chcących zbić fortunę, cynicznych firm bookingowych. Dla mnie to było, jest i będzie miejsce dla wymiany myśli, emocji i energii - nie sztucznych uśmiechów i banknotów. Jeżeli zdarzy się jednak inaczej, poszukam sobie innego miejsca. Kropka.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-634761596253602692?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/634761596253602692/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/04/wolne-media-i-szybka-muzyka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/634761596253602692'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/634761596253602692'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/04/wolne-media-i-szybka-muzyka.html' title='Wolne media i szybka muzyka.'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-oYuvB9OVPz4/TaXuBFlEa2I/AAAAAAAAAJw/MqK_U3LgwGU/s72-c/edward-r-murrow.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-4010689847567825130</id><published>2011-01-12T00:12:00.000-08:00</published><updated>2011-01-12T00:12:50.021-08:00</updated><title type='text'>Forced Fitness</title><content type='html'>&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Ponieważ wraz z upływem lat trudniej pozbyć się dodatkowych powierzchni ciała, od jakiegoś czasu konsekwentnie wywiązuję się z postanowienia porannych ćwiczeń, sporadycznych - póki co, wypadów na basen, ewentualnie okazjonalnych biegów (zazwyczaj w drodze powrotnej z segregowania śmieci). Ponieważ efekt, równoważony wegańskimi przysmakami, jedzonymi do wieczornych seansów filmowych nie był do końca zadowalający, postanowiłem również ograniczyć nieco spożycie tych wszystkich pyszności, szczególnie w godzinach wieczornych.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Po raz pierwszy od dawna (od czasów kiedy praktykowałem głodówki oczyszczające) dopuściłem do sytuacji gdy odczuwałem głód. I tak kładąc się późnym wieczorem do łóżka, z pustym już żołądkiem, reakcja moich kiszek była na tyle agresywna, że długo nie potrafiłem zasnąć, walcząc ze sobą by nie dopaść do drzwi lodówki..&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Zapewne nie jestem najbystrzejszym niedźwiadkiem w lesie, niemniej mam swoje przemyślenia i tak w tym momencie łatwo uświadomić sobie jak często trywializowany jest problem głodu - poprzez płytkie wynurzenia kandydatek do tytułu Miss World, patetyczne hasła rewolucyjne i codzienne truizmy dotyczące marnowania jedzenie przez kraje rozwinięte. Przykro jest myśleć jak wielu ludzi codziennie zasypia i budzi się z uczuciem głodu nie pozwalającym trzeźwo myśleć, a co gorsza bez perspektywy na napełnienie żołądka. Sporo gorzkiej prawdy jest również w twierdzeniu, że mała część ludzkości żyje ponad swoje naturalne potrzeby, konsumując więcej niż musi (a często więcej niż może), podczas gdy cześć pozostała jedzenie musi traktować jako rarytas.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Trudno mówić o sprawiedliwości społecznej i uczciwej konkurencji wobec całych połaci kontynentów, w historycznej perspektywie rozwoju tzw. zachodniej cywilizacji dobrobytu, postępującego w dużej mierze kosztem niewolniczej pracy, podbojów oraz wyzysku regionów pozostawionych daleko w tyle. Polegając na zasadach rynkowych, dla których głównym priorytetem jest zysk, ciężko tę ogromną dysproporcję zmniejszyć, i takim oto paradoksem rolnicy pracujący na plantacjach owocowych np. na Filipinach, codziennie zbierając tony pożywienia, tanio sprzedawanych bogatym mieszkańcom Europy i Ameryki Północnej, sami - wraz ze swoimi rodzinami, przymierają głodem. Dodatkowym problemem dotykającym - znowu głównie mniej rozwinięte regiony, ale w efekcie cały glob, to skutki ocieplania się klimatu (powodzie, susze, nienaturalne cykle). O ile świat zachodni jest przeważnie w stanie przyjąć na siebie ciężar rosnących cen żywności, o tyle brak lokalnych zasobów i rozwiniętej gospodarki, może być dla wielu społeczeństw tragiczny w skutkach.&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Paradoksalnie, w pewnym uproszczeniu do ocieplenia klimatu przyczyniła się również ludzka nadkonsumpcja (przemysł hodowli zwierząt, jest głównym trucicielem, pod względem CO2 wydalanym do atmosfery, dodajmy do tego procesy produkcyjne żywności wysoko przetwarzanej, miliardy ton surowców przetwarzanych na opakowania czy wreszcie tony odpadków które po sobie pozostawiamy).&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Poza wzdychaniem na myśl o nieszczęściu ludzi głodujących, warto pomyśleć jaki sami mamy w tym udział. Zapewne samo wsparcie dla inicjatyw takich jak Fair Trade, Call+Response czy Shared World nie rozwiąże problemu głodu na świecie, ale&amp;nbsp; bojkot i bycie świadomym konsumentem na pewno ograniczy nasz wkład w pogłębianie się tej społecznej przepaści i da sygnał międzynarodowym korporacjom, że empatia również może być opłacalna..&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; min-height: 14px; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.commondreams.org/headline/2011/01/11-0"&gt;Ciekawy post (eng)&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; min-height: 14px; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; min-height: 14px; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;b&gt;Czysta Krew&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; min-height: 14px; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Georgia; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font: 12.0px Helvetica;"&gt;"&lt;/span&gt;&lt;a href="http://wyborcza.pl/1,75478,8929000,Sad_sankcjonuje_rasizm.html)"&gt;W hasłach o czystości krwi chodziło tylko o "zachowanie w mozaice ras cech własnego narodu, jego niepowtarzalnego piękna" - tak sędzia uzasadnia uniewinnienie członków Narodowego Odrodzenia Polski od zarzutu nawoływania do nienawiści rasowej&lt;/a&gt;"&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Nie dziwi mnie już szczególnie pojawianie się tego typu "poglądów" w środowiskach małomiasteczkowej, zakompleksionej młodzieży bez większych perspektyw na przyszłość. Zawsze pozostawała we mnie nadzieja, że kretyni z tego wyrosną i w najgorszym razie zostaną umiarkowanymi wyborcami LPR. Natomiast powyższa decyzja poważnej, państwowej instytucji zaufania publicznego, jaką jest sąd, wprawia mnie już w poważną konsternację.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/TS1icRYlgBI/AAAAAAAAAJo/Zf_gE4FGUko/s1600/antynazizm.jpeg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/TS1icRYlgBI/AAAAAAAAAJo/Zf_gE4FGUko/s1600/antynazizm.jpeg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; min-height: 14px; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Okresy kryzysów zwykle były świetną pożywką dla ksenofobicznej retoryki podlanej populistycznym sosem, ułatwiającym zlokalizowania wroga - kogoś, kogo za swoje nieszczęście można obwiniać. I tak jak grzyby po deszczu pojawiali się przy okazji wallstreetowego krachu radykalni krzykacze walczący o społeczne mandaty - od angielskich nacjonalistów po amerykańskie Tea Party. Retoryka obarczająca za wszelkie niepowodzenia lokalne mniejszości narodowe, nie ominęła również "poważnych" przywódców jak Silvio Berlusconi czy Nicolas Sarkosy.&lt;/div&gt;&lt;div style="font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: justify;"&gt;Polityków o podobnych skłonnościach można by wymieniać w nieskończoność. Ważne dla demokracji jest natomiast to, aby na odpowiedzialne stanowiska administracyjne nie dopuszczać podobnych frustratów z małym rozumkiem, bo w zestawieniu z poczuciem władzy, mogą stworzyć nieckę z gównem.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-4010689847567825130?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/4010689847567825130/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/01/forced-fitness.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/4010689847567825130'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/4010689847567825130'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/01/forced-fitness.html' title='Forced Fitness'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/TS1icRYlgBI/AAAAAAAAAJo/Zf_gE4FGUko/s72-c/antynazizm.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-7936566782940923476</id><published>2011-01-08T11:40:00.000-08:00</published><updated>2011-01-08T11:43:39.335-08:00</updated><title type='text'>Mad Max</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/TSi71NG7MBI/AAAAAAAAAJk/QhxA2nxA9_Y/s1600/no_oil.gif" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/TSi71NG7MBI/AAAAAAAAAJk/QhxA2nxA9_Y/s200/no_oil.gif" width="199" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jest deszczowy wieczór - idealny aby spędzić go przed telewizorem, wcinając smaczną przekąskę i popijając czymś równie dobrym. Akuratnie nic takiego pod ręką nie mam, tak więc wsiadam do zatankowanego benzyną samochodu i jadę do sklepu zrobić potrzebne zakupy. Po drodze uświadamiam sobie kilka faktów przywołanych dzisiejszą lekturą &lt;a href="http://www.blogger.com/goog_35303161"&gt;"&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.thenation.com/article/157434/peak-oil-and-changing-climate"&gt;Nation&lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.thenation.com/article/157434/peak-oil-and-changing-climate"&gt;"&lt;/a&gt;. Jako że wbrew powszechnemu optymizmowi związanemu z zasobami paliw kopalnych, których rzekomo posiadamy pod dostatkiem, wiele faktów wskazuje na to, że zasoby te jednak, nie są nieskończone, a fakt że technologia wydobycia ropy zmierza w stronę nieprzyjaznych otchłani oceanu, oznacza że lądy udało nam się już "wyssać". Gdybym przeniósł się w czasie, do momentu gdy - po sukcesie związanych z podbiciem oceanów, osuszyliśmy już również tamtejsze złoża, scenariusz mojego wieczoru diametralnie by się zmienił. Tak naprawdę bliżej było by mu do scenerii Mad Maxa (którego paradoksalnie będę miał okazję obejrzeć dzisiejszego wieczora w TV) niż weekendowej sielanki do jakiej większość z nas zdążyła się przyzwyczaić. Okazać by się mogło, że w baku mojego samochodu nie ma paliwa, a brak surowca sprawił również, że nie mogłem wymienić starych, wysłużonych rzeczy opartych na plastiku i gumie, na nowe. Tak więc nie mam telewizora - plan na wieczór legł w gruzach. Samochód prócz benzyny, nie ma również opon, a do sklepu nie ma po co iść, bo cały nasz transport oparty jest na ropie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeżeli o konieczności poszukiwania alternatywnych źródeł energii oraz inwestowania w nie, nie przekonuje Was argument o szkodliwości spalania (oraz wydobywania) paliw kopalnych na środowisko naturalne (zmiany klimatyczne), być może bardziej przekonywujące będzie uświadomienie sobie, że jesteśmy cywilizacją tak bardzo uzależnioną od ropy i węgla, że brak tych surowców zaowocuje końcem świata takiego, jaki znamy. Gdy transport, komunikacja, energia elektryczna - oparte głównie na ropie i węglu przestaną istnieć na taką skalę, na jaką istnieją obecnie, szukanie innych źródeł zasilających nasze życie, może stać się niemożliwe. Nie ma w tym przesady. Tak naprawdę gdy zaczniemy skreślać kolejne funkcje, usługi, urządzenia, przedmioty, czynności, które wraz z końcem ery ropy i węgla przestaną istnieć, okazać się może, że ostatni spierdalający, nawet nie będzie miał okazji zgasić światła. Najbardziej frustrująca w tej sytuacji jest niemożność przebicia się do świadomości publicznej, istniejących już przecież alternatyw, pod postacią energii odnawialnej ze słońca, wód geotermalnych, wiatru czy wody. Przemysł czerpiący, póki co jeszcze pełnymi garściami z zatruwania naszej atmosfery, nie ma interesu w dopuszczaniu do głosu kogokolwiek mogącego zaszkodzić ich interesom. I tak o systemach korzystających z energii odnawialnej możemy usłyszeć czasami w Discovery - w formie ciekawostki, a głosy naukowców ostrzegających przed skutkami ocieplenia klimatu często przedstawiane są jako kolejne teorie spisku. Nie można nie doceniać wpływu nafto-przemysłu na politykę, media &amp;nbsp;a nawet świat nauki. Wszak doraźne, ogromne zyski generowane przez bezmyślne zużywanie zasobów kopalnych warte są sporych inwestycji (a wiele wskazuję na to, że nawet wojna, to nie nazbyt wiele, aby zagwarantować sobie ekonomiczny byt)...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;hr style="text-align: justify;" /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;iframe frameborder="0" height="344" src="http://www.youtube.com/embed/UUmwy0VTnqM?fs=1" width="425"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-7936566782940923476?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/7936566782940923476/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/01/mad-max.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/7936566782940923476'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/7936566782940923476'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/01/mad-max.html' title='Mad Max'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/TSi71NG7MBI/AAAAAAAAAJk/QhxA2nxA9_Y/s72-c/no_oil.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-1500024933254055949</id><published>2011-01-02T03:50:00.000-08:00</published><updated>2011-01-02T03:50:08.503-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='GMO'/><title type='text'>GMO</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Okres przedświąteczny to okres szaleństwa, szczególnie skumulowanego w zatłoczonych centrach handlowych, gdzie - niestety, chcąc być miły gościem trzeba upolować świąteczne prezenty dla bliskich. Karkołomne zadanie, mówię Wam - to niemal jak wyzwolenie pierwotnego instynktu, słowem: zezwierzęcenie. Tak czy owak aby spełnić kolejny konsumpcyjny nawyk, przypisany tradycją na koniec grudnia, postanowiłem zorganizować sobie zapasy wegańskiego żarcia, aby po świętach również móc pochwalić się znajomym jak bardzo się przejadałem.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/TSBgkg5tNRI/AAAAAAAAAJg/NQeEFSduQOE/s1600/gmoified_foods.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/TSBgkg5tNRI/AAAAAAAAAJg/NQeEFSduQOE/s320/gmoified_foods.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czasami nie zdaję sobie sprawy z komfortu jaki daje mi malutkie oznaczenie informujące mnie, że paczka moich ulubionych parówek sojowych, wyprodukowana jest z soi niemodyfikowanej genetycznie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zdając sobie sprawę z rosnących obaw i narastających społecznych sprzeciwów względem płodów GMO, korporacje nie zobowiązane do tego prawnie, nie miały by żadnego interesu w informowaniu ludzi co mają przyjemność konsumować. Nie wszyscy niestety mają tyle szczęścia ile mamy my. Amerykańskie korporacje takie jak Monsanto (aktualnie Elanco) do tego stopnia zaniepokojone są faktem ludzkiej niechęci do stawania się królikami doświadczalnymi w międzypokoleniowym, dosyć ryzykownym eksperymencie genetycznym i ekologicznym, iż nie wahają się wydać grubych milionów aby nie &lt;a href="http://www.commondreams.org/view/2010/12/23"&gt;dopuścić&lt;/a&gt; do procesu legislacyjnego, mogącego zagrozić ich działalności. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niemniej nawet, wydawało by się zabezpieczona ustawowo Unia Europejska, ulega lobbingowym wpływom twórców genetycznych patentów i &lt;a href="http://www.teraz-zdrowie.pl/komisja-europejska-dopuscila-do-uprawy-zywnosc-gmo-a-polska-nie-moze-sie-sprzeciwic/"&gt;zobowiązuje kraje członkowskie do dopuszczenia "kombinowanych" płodów do lokalnych upraw&lt;/a&gt;. Abstrahując, że jedynym sposobem na obronienie wewnętrznych praw dot. GMO jest tzw. "Klauzula Ochronna", zobowiązująca do przedstawienia naukowych dowodów szkodliwości upraw, same uprawy mogą stopniowo wypierać naturalne, lokalne plony, dając niemal absolutną władzę twórcom mutantów i uzależniając tym samym od nich miejscową gospodarkę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O ile monopolizacja skupiająca moc produkcyjną w rękach kilku korporacji może już nie przerażać (dla mnie jednak nadal pozostaje głównym motywem bojkotu), jako że jest - podobnie jak korporacyjny lobbing mający rzeczywisty wpływ na politykę państw - pewnym niepokojącym standardem, o tyle zaburzenie naturalnej równowagi ekologicznej spowodowane rozprzestrzenianiem się upraw dojrzewających w nienaturalnych okresach i odpornych/trujących dla naturalnych szkodników, powinna wzbudzać obawy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nawet sceptycy żywności modyfikowanej genetycznie (w tym również, jeszcze do niedawna ja) nie zdają sobie sprawy z potencjalnych zagrożeń jakie konsumpcja owych może nieść dla naszego zdrowia. Wszystkie wspomniane kwestie motywowały środowiska ekologiczne, kwestia zdrowia natomiast-będąca argumentem zorientowanym egoistycznie, była pomijana. &lt;a href="http://www.ochoroba.pl/artykuly/1892-zywnosc-genetycznie-modyfikowana-jest-grozna-dla-zdrowia"&gt;Efekty spożywania organizmów sztucznie modyfikowanych, na poziomie genetycznym, wedle badań dzielą się na pośrednie (II generacji), czyli takie które ujawnić się mogą w kolejnych pokoleniach oraz bezpośrednie (I generacji)których doświadczać możemy już teraz.&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O ile efektów mających pojawić się w drodze wypatrzonej przez inżynierię genetyczną ewolucji ciężko nam przewidzieć, wpływ bezpośredni na choćby naszą odporność na dotychczas skuteczne leki i antybiotyki, reakcje na naturalne składniki odżywcze, alergie czy na naszą płodność, medycyna zauważa już teraz.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakkolwiek ponętna może być perspektywa zażegnania głodu czy chorób dręczących ludzkość, każdy z powyższych argumentów potępiających GMO nie pozostawia we mnie zbyt wielu wątpliwości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prawdom jest również, że organizm modyfikowany &lt;a href="http://wiadomosci.ekologia.pl/rosliny-i-zwierzeta/Genetycznie-modyfikowany-losos-moze-niedlugo-zagoscic-na-naszym-stole,12797.html"&gt;organizmowi modyfikowanemu&lt;/a&gt; nie równy, aczkolwiek to właśnie brak transparentności i obowiązku informowania konsumentów o szczegółach procesu produkcji sprawia, że każde prawo umożliwiające wolny obrót żywnością modyfikowaną, niesie za sobą zagrożenia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://ekologia.re.pl/artykul/20109.html"&gt;http://ekologia.re.pl/artykul/20109.html&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.eko-samorzadowiec.pl/ekologia/artykuly_i_porady/176.html"&gt;http://www.eko-samorzadowiec.pl/ekologia/artykuly_i_porady/176.html&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.organicconsumers.org/"&gt;http://www.organicconsumers.org&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://www.responsibletechnology.org/"&gt;http://www.responsibletechnology.org&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;Hokej 2010/2011&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;br /&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Spadająca temperatura, mroźne wieczory i krótkie dni, nie powinno być to przyjemne, gdyby nie fakt że oznacza początek sezonu snowboardowego i... HOKEJOWEGO!!!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak pierwsze śnieżne wieczory spędzałem na spacerach po okolicznych uliczkach rozkoszując się pruszącym śniegiem i szczypiącym lekko mrozem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ten sezon ma swoje przyjemne i mniej przyjemne aspekty. Te mniej przyjemne, to &lt;a href="http://hokej.net/pl/plh/newsy/99/news,artykul,5,25494,czterech-nowych-zawodnikow-w-comarch-cracovii.html"&gt;dosyć nieudane transfery mojego lokalnego klubu&lt;/a&gt;, kilka niespodziewanie przegranych meczów i brak zaangażowania w Puchar Polski (to już chyba tradycja, że kluby pretendujące do Mistrzostwa Polski olewają zupełnie Puchar...), za oceanem, drugi z moich ukochanych zespołów New Jersey Devils zalicza przegraną za przegraną. Przyjemność może jednak sprawić seria wygranych, zdobytych przez naszych nastolatków w mistrzostwach U-20. Jeżeli tylko PZHL zrezygnuje ze swoich durnych pomysłów na wzór tego, pogrążającego drużynę Podhala, chwilę po tym gdy stracili sponsora, jednocześnie stawiając bardziej na promocję tej dyscypliny w mediach (póki co ciężko znaleźć kanał prezentujący mecze ekstraligi lub choćby mistrzostw świata w hokeju, podczas gdy do posrania można oglądać mecze ligi podwórkowej piłki nożnej..) to potencjał młodzieży być może uda&amp;nbsp;się&amp;nbsp;wykorzystać godnie i po kilku latach gry za "dziękuje", nie będą musieli decydować się na karierę taksówkarza...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Za oceanem właśnie odbył się tradycyjny mecz na otwartym powietrzu - Winter Classic, poprzedzony wyprodukowanym przez HBO serialem&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=y_iNcOL67_E"&gt; "24/7 road to NHL winter classic"&lt;/a&gt; - świetna rzecz, aczkolwiek znowu - przygnębiająca w kontekście warunków w jakich pracują nasi rodzimi zawodnicy...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co do samego Winter Classic 2011, to wbrew poniższej reklamie, Crosby i Oviechkin nie byli gwiazdami tego spotkania..&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/IuWUb9drkSU/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/IuWUb9drkSU&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266" src="http://www.youtube.com/v/IuWUb9drkSU&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-1500024933254055949?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/1500024933254055949/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/01/gmo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/1500024933254055949'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/1500024933254055949'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2011/01/gmo.html' title='GMO'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/TSBgkg5tNRI/AAAAAAAAAJg/NQeEFSduQOE/s72-c/gmoified_foods.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-4736273998906740861</id><published>2010-11-15T00:50:00.000-08:00</published><updated>2011-01-08T11:51:36.628-08:00</updated><title type='text'>Palacze!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/TODzym9g4PI/AAAAAAAAAJY/J7y2MXqUHoA/s1600/zakaz+palenia.gif" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/TODzym9g4PI/AAAAAAAAAJY/J7y2MXqUHoA/s200/zakaz+palenia.gif" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przepraszam Was, iż egoistycznie cieszę się z wchodzącego dzisiaj w życie prawa ograniczającego Waszą swobodę wdychania toksycznego dymu. Wszakże jest to Wasz wybór, którego nie śmiał bym podważać, powinienem też liczyć się  z tym, że idąc do pubu, restauracji, klubu, na przystanek, prawdopodobnie będę śmierdział jak popielnica w po-PRL-owskim Urzędzie Miasta.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wielu moich przyjaciół to palacze. Sam zresztą paliłem, wiele lat temu co prawda, ale pamiętam nadal jak frustrujące bywało otoczenie, które uniemożliwiało ulżenia głodowi nikotynowemu. Niemniej, przy całym moim&amp;nbsp; poszanowaniu i względnym zrozumieniu dla wyborów ludzi palących, nie rozumiem jak ograniczając mi latami możliwość swobodnego i komfortowego uczestniczenia w koncertach, spotkaniach, imprezach (dając mi złudny wybór - przyjdź i wdychaj smród fajek albo zostań w domu i nie wdychaj), można jednocześnie krzyczeć o ograniczeniu swobody wynikającej z wywalczenia sobie przez osoby niepalące (nie chcę używać argumentu większości, bo wierzę że w społeczeństwie obywatelskim, każda grupa winna mieć swoje prawa) możliwości poruszania się po miejskiej infrastrukturze bez ryzyka zatrucia nikotynowego.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Popularna maksyma, będąca truizmem - jednak bardzo praktycznym, brzmi: "wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego". W myśl tej zasady, zdrowym kompromisem jest ustalenie zasad, gdzie palacze będą mogli realizować swoje dymkowe zajawki nie ograniczając jednocześnie możliwości skorzystania z ogólnodostępnych dóbr (kawiarnie, kluby, koncerty itd.) osobom niepalącym. Myślę, że wynikać to powinno z ogólnych zasad kultury (jak np. nie pierdzenie w windzie), doświadczenie uczy natomiast, że próżno było by tutaj liczyć na takowe zasady.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-4736273998906740861?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/4736273998906740861/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/11/palacze.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/4736273998906740861'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/4736273998906740861'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/11/palacze.html' title='Palacze!'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/TODzym9g4PI/AAAAAAAAAJY/J7y2MXqUHoA/s72-c/zakaz+palenia.gif' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-8774903573717092935</id><published>2010-11-12T02:36:00.000-08:00</published><updated>2011-01-08T11:52:48.938-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Last Believer'/><title type='text'>Last Believer - spontan shows</title><content type='html'>&lt;div style="font: 10px Helvetica; margin: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Długi weekend, zaczynający się od jedenastego listopada, dla jednych jest sposobnością na uczczenie pięknego, masońskiego święta, oddania władzy marszałkowi Piłsudskiemu, dla innych - w tym dla nas, to możliwość zagrania kilku koncertów, bez potrzeby wykorzystywania dodatkowych dni urlopowych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 10px Helvetica; margin: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 10px Helvetica; margin: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Ubolewam nad formą obchodów Dnia Niepodległości w naszym kraju, zawłaszczonego przez skrajnie nacjonalistyczne i ksenofobiczne środowiska, ale cóż, polski patriotyzm ma śliskie podstawy, więc zasadniczo zagranie koncertu i spotkanie przyjaciół, to dla mnie najlepsza forma spędzenia tego dnia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 10px Helvetica; margin: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 10px Helvetica; margin: 0px;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/TN0YhWB2S7I/AAAAAAAAAJU/iE3JzU52NXg/s1600/zdje%25CC%25A8cie.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/TN0YhWB2S7I/AAAAAAAAAJU/iE3JzU52NXg/s320/zdje%25CC%25A8cie.JPG" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: normal;"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Wrocław 11.11&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 10px Helvetica; margin: 0px; min-height: 12px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 10px Helvetica; margin: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Ten koncert ustaliliśmy na zupełnym spontanie. Cztery dni wcześniej (tak - 4 dni!!!), gdy organizator wrocławskiego koncertu, na którym zagrać mieli nasi split partnerzy - SLIP zapytał czy nie mieli byśmy ochoty zastąpić ich, po tym gdy zespół odwoła swój udział w wydarzeniu, wydało mi się to mało realne. Rzadko raczej udaje nam się tak niespodziewane akcje realizować, ale ku mojemu zaskoczeniu, chłopaki wykazali się nie lada entuzjazmem i postanowili zagrać ten gig.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 10px Helvetica; margin: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Sporo stresu kosztowało mnie moje bolące od 3 dni gardło, jako że nie mogłem sobie wyobrazić zaśpiewania ponad pół godzinnego setu, gdy nawet przełykanie sprawiało mi ból, niemniej terapia wzmożona, imbirem marynowanym, sokiem z cytryny i cukierkami na gardło, dodawała mi otuchy. Po drodze do Wrocławia, pojechaliśmy po Maćka, Grajek na miejsce miał dostać się sam (chłopak ewidentnie lubi podróże polską koleją). Dojechaliśmy dostatecznie wcześnie, bym mógł zabrać ekipę na przetestowaną kilka dni wcześniej, pyszną, włoską pizzę. Placek z pomidorami, czosnkiem (a w przypadku niektórych z serem i innymi dodatkami), polany oliwami wzbogaconymi czosnkiem&amp;nbsp; lub papryką, raz jeszcze okazał się wyborny, po zjedzeniu powędrowaliśmy spowrotem do klubu. Tam, po niemal 2 godzinach sympatycznych rozmów z lokalnymi załogantami i rozłożeniu sprzętu, zagraliśmy nasz set - poprzedzony dodatkowym stresem, w momencie gdy Grajkowi, podczas ustawiania sprzętu, pękła - ostatnia z kompletu, jak się okazało struna w gitarze. Udało się wybrnąć z sytuacji, w dosyć pomysłowy sposób, tak więc zagraliśmy koncert, na moje ucho całkiem sprawnie, jak na zupełny brak prób (od ostatniego koncertu który miał miejsce ok 5 tygodni wcześniej, nie mieliśmy okazji spotkać się i wspólnie pograć). Również moje gardło sprostało i zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie, pozwalając mi zaśpiewać, bez większego problemu cały set.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 10px Helvetica; margin: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Po koncercie i jeszcze chwili spędzonej w towarzystwie naszych wrocławskich znajomych (zupełnie bez ściemy - Wrocław, to chyba moje ulubione, pod względem towarzystwa, punkowe miasto w Polsce), ruszyliśmy do Krakowa. Jako jedyny nie pijący - ja zostałem wytypowany na kierowcę. Z tej roli również wywiązałem się nie najgorzej, gdy dowiozłem wszystkich szczęśliwie do domów i sam położyłem się spać we własnym Łóżku. Dzisiaj Brzeszcze - Jawiszowice. Mam nadzieję na dobry gig!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/wPpssVx8opM?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/wPpssVx8opM?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 10px Helvetica; margin: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;u&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Brzeszcze-Jawiszowice 12.11&lt;/span&gt;&lt;/u&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 10px Helvetica; margin: 0px; min-height: 12px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 10px Helvetica; margin: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Zacząłem dzień ok godziny 11, czyli później niż zwykle (jestem raczej typem rannego ptaszka). Przez to czas do zagospodarowania przed koncertem, nie był bardzo długi. Odrobina relaksu, trochę muzyki i newsów czytanych na portalach informacyjnych i zapadł zmrok - co oznaczało zbliżający się koncertowy wieczór.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 10px Helvetica; margin: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Gdy dotarliśmy na miejsce, w klubie zaczęli zbierać się ludzie, a my, chcący-nie chcący, załapaliśmy się na noszenie sprzętu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 10px Helvetica; margin: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Przed nami zagrali Captain Grave, No Time To Waste i W Kilku Słowach. Poziom wszystkich tych kapel, przewyższył mocno - naszym zdaniem, to co wieczór wcześniej zaprezentowali Amerykanie i Niemcy, z którymi dzieliliśmy scenowe deski. Nie jest to kokieteria, ani przejaw tej szczególnej formy lokalnego patriotyzmu - po prostu: mamy zespoły, których nie musimy się wstydzić w skali światowej sceny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 10px Helvetica; margin: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Nasz set był o tyle dyskusyjny, że chłopaki byli z niego zadowoleni, ja natomiast mniej. Być może powodem była niewielka interakcja ludzi (co ja odczytuje jako reakcję na słabo zagrany koncert po prostu, ale dopuszczam również inne, rozmaite czynniki). Mało to profesjonalne, ale gdy ludzie w czasie setu wychodzą, lub odpalają sobie papierosy i odwróceni tyłem próbują wbrew ogólnemu zgiełkowi konwersować, odbiera mi to trochę motywację do angażowania się w występ. Starałem się zapanować nad tym na tyle, aby docenić tę pozostałą, przecież nie małą grupę ludzi, która miała ochotę nas posłuchać.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font: 10px Helvetica; margin: 0px;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;Po koncercie nadszedł czas kolejnego, nie zdefiniowanego w czasie rozstania. Tak to już bywa w naszym przypadku. Rozjechaliśmy się do domów, miło będzie jednak wspomnieć te dwa dni przez najbliższy tydzień, siedząc w robocie i licząc na kolejną okazję spotkania i wspólnego grania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-8774903573717092935?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/8774903573717092935/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/11/last-believer-spontan-shows.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/8774903573717092935'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/8774903573717092935'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/11/last-believer-spontan-shows.html' title='Last Believer - spontan shows'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/TN0YhWB2S7I/AAAAAAAAAJU/iE3JzU52NXg/s72-c/zdje%25CC%25A8cie.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-1271174560024590299</id><published>2010-10-05T04:44:00.001-07:00</published><updated>2011-01-08T11:52:01.320-08:00</updated><title type='text'>Na wyjeździe myśli się częściej..</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_foFCUxvzqp0/TKsPs_rJhnI/AAAAAAAAAJQ/yyF-2fibuRA/img.jpg" width="640" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;a href="http://maps.google.com/maps?q=51.76547,19.45750" target="_blank"&gt;GeoTagged, [N51.76547, W19.45750]&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Potrzeba ilości bodźców zewnętrznych, mających urozmaicić codzienną egzystencję, wzrasta szybciej niż kiedykolwiek. Takie odnoszę wrażenie. Rożne głupie rzeczy robiłem będąc dzieciakiem, ale wystarczyła mi deskorolka, tanie wino, punkowy koncert czy włamania na budowy sąsiadów, żeby zaspokoić swoją żądze wrażeń. Być może to moje mylne wrażenie, ale z perspektywy dzisiejszych dzieciaków, eksperymentujacych z narkotykami, seksem i przemocą, mogę wydawać sie nudziarzem. A może to właśnie perspektywa się  zmieniła a nie dzieciaki..?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nagła eskalacja tych zachowań, prezentowana w mediach, wydaje mi sie nieco naciągana. Od kilku dni, wszyscy - od reporterów TVN24 po polityków POPiSu szaleją z powodu plagi zesłanej na ludzkość przez rozgniewanych bogów, plagi pod postacią chemicznych środków ryjących starsze i młodsze berety, zwanych Dopalaczami. Osobiście uważam że całe to zjawisko to niezłe gówno, a właściciele sieci wspięli się na niedostępne dla przeciętnego zjadacza chleba wyżyny cynizmu. Niemniej nie chce mi sie wierzyć ze problem pojawił sie nagle, po ok. dwóch latach funkcjonowania tego przybytku. Coś tu śmierdzi. Zmasowana akcja zamykania sklepów, pod wodzą polityków PO i ze wsparciem ogólnokrajowych mediów, przypomina nieco, równie widowiskowe akcje CBA z czasów PiS. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czuję sie nieco rozdarty, jako że mój liberalizm - z jednej strony, i straight edge-owe twardogłowie z drugiej, nasuwają argumenty z jednej i drugiej strony. Mianowicie, czy zakazać dopalaczy przez wzgląd na to, że konsumenci tego syfu to często małolaty kompletnie nieświadome z czym mają do czynienia, czy też wręcz zalegalizować miękkie narkotyki, bo argument o uzależnieniu, ubezwłasnowolnieniu i niszczeniu ludzkiej psychiki, w kontekście ostatnich wydażeń związanych z krzyżem na krakowskim przdmieściu, mógł by skłonić do delegalizacji jeszcze kilku rzeczy.. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chyba, jak zwykle w takich sytuacjach postawienie na świadomość społeczną ma tę przewagę nad odgórnymi regulacjami, że zakazy można ominąć, a indywidualny wybór zdecydowanie częściej  bywa przez dokonujących owy wybór respektowany. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeżeli chodzi o legalizację marihuany, to jedyny argument który mógłby mnie do tego przekonać, to większa skuteczność w walce z kartelami narkotykowymi, bo argument o możliwości większej kontoli konsumpcji tego narkotyku i bezpieczeństwie jego spożywania, w kontekście popularności tzw "Smartshopów", to można se w dupę wsadzić. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kawa generuje refleksje..&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Życie to zlepek małych przyjemności (i niepowodzeń rownież, niestety). Nic w tym odkrywczego, ale wyjazd w delegacje, którego aktualnie doświadczam, a może rownież przedwczorajszu seans filmu "After.Life", ponownie skłoniły mnie do refleksji. Szczegóły, jak miły hotel, szybkie i wygodne firmowe auto, smaczny obiad na mieście czy punk rockowy koncert, banalne elementy składające się na satysfakcjonującą całość. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mam wrażenie, że większość ludzi ma spore oczekiwania od życia. Ja nie. Będąc w paryskich katakumbach jakiś czas temu, widziałem jak kończą wielkie plany. Stosy ludzkich kości, tyle dla swiata znaczą w tej chwili te tysiące ongiś ludzkich istnień, marzeń, planów, ambicji i oczekiwań. Moim celem nie jest obniżanie poprzeczki, pochylenie karku i dobrowolne przyjmowanie gówna tego świata.  Jeżeli natomiast liczysz na to że zostaniesz zapamietany, ze napiszą o tobie w książkach do historii, ze zbudujesz imperium i zmienisz świat, grubo się możesz rozczarować. Nie znaczy to że ne warto próbować, przeciwnie - ale nie warto napewno odpuszczać codziennych, małych radości, kosztem wielkich planów, bo na końcu drogi okazać sie może że i sporo w życiu przegapiliśmy a i z wielkich planów chuja..&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-1271174560024590299?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/1271174560024590299/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/10/na-wyjezdzie-mysli-sie-czesciej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/1271174560024590299'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/1271174560024590299'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/10/na-wyjezdzie-mysli-sie-czesciej.html' title='Na wyjeździe myśli się częściej..'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_foFCUxvzqp0/TKsPs_rJhnI/AAAAAAAAAJQ/yyF-2fibuRA/s72-c/img.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-3610990030751587341</id><published>2010-08-16T10:23:00.000-07:00</published><updated>2010-08-16T10:28:16.165-07:00</updated><title type='text'>Media Blitz</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;span class="UIStory_Message"&gt;Niech politycy zadadzą sobie pytanie, czy siły zbrojne są tymi siłami, które są w stanie zbudować pokój, w mojej ocenie nie są.. - rzekł &lt;/span&gt;&lt;span class="UIStory_Message"&gt;Gen. Roman Polko, dowódca jednostki GROM, zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, wprawiając redaktora TVN24 w nie lada konsternację.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="UIStory_Message"&gt;Lata podlewane nieustannie krwią afgańskich cywili, powstańców jak też żołnierzy NATO, nie przyniosły zdaniem wielu oficerów i militarnych specjalistów, żadnych z oficjalnie oczekiwanych rozwiązań (pojmanie &lt;/span&gt;&lt;a class="l" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Usama_ibn_Ladin" onmousedown="return rwt(this,'','','','1','AFQjCNH3v7a1v5KMkYDncPFQyGP3qNsv8A','P1sCbfl0ttSaOdi_YpdpMg','0CBsQFjAA')"&gt;&lt;i&gt;&lt;i&gt;Usama ibn Ladin -a, &lt;/i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;ustalenie nowego, demokratycznego rządu i zapewnienie udręczonym, zamachami bratobójczymi i okupacją zachodnią Afgańczykom, upragnionego pokoju).&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/TGlyfuF7RaI/AAAAAAAAAJA/UfrIDJgBBZY/s1600/Afganistan.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/TGlyfuF7RaI/AAAAAAAAAJA/UfrIDJgBBZY/s320/Afganistan.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Póki co zamachy samobójcze z roku na rok stają się codziennością, przywódcy Talibów nie zostali schwytani a cywilni autochtoni stali się dodatkowo celem rozwścieczonej, sfrustrowanej i jednocześnie przestraszonej młodzieży, pełniącej służbę w armiach walczących pod banderą NATO.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przykład generała Polko i deklaracje polskich polityków, chcących z terenów okupowanych się wycofać, mogą napawać optymizmem, szczególnie że jest to wola większości, jak mi się wydaje polskiego społeczeństwa. Świadomość Polaków i krytyka pojawiająca się tu i ówdzie w kuluarach militarno-ministerialnych, świadczą o powoli odzyskiwanej trzeźwości umysłu w naszym polskim piekiełku. Problem pozostaje nierozwiązany, jako że głównym graczem na afgańskiej arenie, pozostaje w dalszym ciągu nasz wielki brat - USA, a tam tendencje antywojenne ciągle pozostają w relatywnie głębokim undergroundzie. W przedwczorajszym odcinku programu "Meet The Press", pojawił się nowo sygnowany na człeka mającego uratować spadającą w sondażach popularności misję - gen. Petraeus. Pytania prowadzącego Davida Gregory, sprytnie kluczyły pomiędzy sednem tematu, przedstawiając optymistyczną wizję rezultatu misji, zupełnie pomijając fakty miażdżących porażek, przedstawiane&amp;nbsp; również oficjalnie, z tym że poza najbardziej popularnymi mediami oraz, mniej oficjalnie na stronie WikiLeaks (w postaci raportu, udostępnionego przez samych żołnierzy działających na froncie). Nie jest to nic nadzwyczajnego, jako że od lat 60, kiedy to podupadłe morale amerykanów, upodlone porażkami w Wietnamie, reperowały spreparowane informacje podawane przez media - wygląda na to, że od tego czasu niewiele się zmieniło. Mieszkając w Irlandii, często oglądałem program "Meet The Press" i w trakcie kadencji G. W. Busha jr wydawał mi się on bardzo wnikliwy i&amp;nbsp; odważny w swojej kontestacji, tego co wówczas w Stanach się działo. Niestety zmiana warty w Białym Domu, podważyła w moich oczach niezależność audycji.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Media to potężne oręże, pozwalające kontrolować masy. Posiadające moc podobną do mocy religii, przy czym używającą jako narzędzia kontroli nie emocji (jak wspomniana..), a informacji. Tak więc dopóki informacje przedstawiane są zgodnie z intencją grup interesu a nie zgodnie z ideą obiektywizmu, dopóty - w kontekście USA, wsparcie dla wojen prowadzonych w Iraku i Afganistanie będzie ogromne, nawet WikiLeaks nie będzie w stanie zrównoważyć tej sytuacji.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stronniczość mediów niestety nie jest przypadłością dotykającą tylko zachodnich sąsiadów. Trochę to truizm, ale polskie media rzadko grzeszą obiektywizmem - co w przypadku mediów publicznych, w czasach systemu totalitarnego, może być przyjęte jako pewna norma (sic), w czasach demokratycznych jednak - jest to co najmniej niepokojące. Jeżeli chodzi o media prywatne, nie ma się co łudzić, również da się zauważyć przynajmniej pewne sympatie, jeżeli nie ewidentne zauroczenie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No nic, szczęście w nieszczęściu żyjemy w czasach, gdy przepływ informacji odbywa się wieloma, również niezależnymi kanałami, tak więc jedyną przeszkodą aby posiąść i przekazać dalej ,bliższą obiektywizmowi wiedzę, może być nasze lenistwo. Narzędzia takie jak Facebook czy Twitter aż proszą się aby wykorzystać je do globalnego przepływu istotnych informacji, nie tylko wyników quizów i filmików z YouTube.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://act.ly/2as"&gt;Take Action&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;Zło(ść)&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem z natury osoba dosyć nerwową, latami starałem się natomiast wypracować pewien mechanizm analizowania zachowań innych ludzi i próby tłumaczenia ich przed samym sobą. Ludzie zachowywali się wobec mnie nie fair, nie brałem tego jednak do siebie, mając świadomość iż sam doskonały nie jestem, jednocześnie znajdując szereg scenariuszy będących doskonałą linią obrony dla tych zachowań. Cenię tolerancję, dlatego zawsze starałem się tolerować nawet te rzeczy, których skrajnie nie rozumiałem. To ma sens. Niestety jestem również człowiekiem, a ludzie - co jest dosyć oczywiste, dają dupy. Tak więc nie wytrzymuję, daje się ponieść emocjom i skreślam kogoś jako idiotę - osobę z którą rozmowa jest równie bezcelowa, jak dyskusja z Allenowskim, wiejskim idiotą, którego jedynym problemem egzystencjalnym jest, ile śliny nakapać.. Tak stało się ostatnimi dniami w trzech przypadkach, o których napiszę, co - mam nadzieję, będzie dla mnie swoistym katharsis.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mianowicie, biała gorączka - odsłona pierwsza:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- krzyż pod pałacem prezydenckim, wyzwiska i zacietrzewienie idiotów zmanipulowanych przez szczwanych polityków, idealnie operujących opium mentalnym dla mas - religią. Nie byłem w stanie zdobyć się na tolerancję czy choć cień wyrozumiałości dla tych mord wykrzykujących obelgi pod adresem wszystkich znajdujących się pod "drugiej stronie barykady" - czyli wszystkich, względnie normalnych ludzi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;- odsłona druga, dysputa o prawach dla mniejszości seksualnych w San Francisco i pomost do niedawnych dyskusji, przy okazji Europride w Warszawie, gdzie postacią analogiczną do promotorów tzw. Proposal 8, mającej odebrać gejom prawo do małżeństwa był p. Marek Jurek. Dla mnie ludzie chcący równość wobec prawa podważać na podstawie religii i własnych, dziwnych przekonać, są idiotami, z którymi nie bardzo mam o czym rozmawiać. Cześć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- odsłona trzecia - lokalna: pewnego dnia, w klatce w której mieszkam, pojawiła się petycja, podpisana przez czerpiącą z uroków życia emeryta starszyznę bloku, nawołująca do zlikwidowania osiedlowego placu zabaw, ponieważ dzieci nań się bawiące... zbyt głośno krzyczą.. Noż kurwa!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Teraz, gdy przelałem swój żal i frustrację na stronę bloga, mogę na powrót oddać się medytacji i obrócić swoją złość w coś konstruktywnego. Amen.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="UIStory_Message"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-3610990030751587341?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/3610990030751587341/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/08/media-blitz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/3610990030751587341'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/3610990030751587341'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/08/media-blitz.html' title='Media Blitz'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/TGlyfuF7RaI/AAAAAAAAAJA/UfrIDJgBBZY/s72-c/Afganistan.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-2747735274964243891</id><published>2010-08-09T04:47:00.001-07:00</published><updated>2011-01-08T11:53:59.743-08:00</updated><title type='text'>Globalne Ocipienie..?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_foFCUxvzqp0/TF_qutQJdbI/AAAAAAAAAI8/MAJySrg-Yks/img_3.jpg" style="height: 294px; width: 405px;" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Od naszej domowej kuchni aż do budynków parlamentu udowadniamy - jako gatunek, jak niewiele instynktu samozachowawczego posiadamy. Jedyny odruch mający na celu zachowanie gatunku ludzkiego, który celebrujemy nader dobrze, to dupczenie. Inne aspekty naszej gatunkowej solidarności nietety leżą. Jesteśmy krótkowzroczni, egoistyczni i zadufani w sobie - przygnębiająca świadomość. Jest rownież druga możliwość, możliwość która odpowiada mi o wiele bardziej. Mianowicie, ludzie solidaryzowali się ze sobą w przeszłości wielokrotnie, gdy tylko na horyzoncie pojawiało się zagrożenie. Potrafili rownież podejmować dalekowzroczne decyzje, w imię dobra swoich dzieci i wnuków. Czy zatem coś w nas, ludziach umarło? A może to nadal tam jest, zostało jedynie ztłamszone przez natłok informacji i codziennych obowiązków? Ta hipoteza, będąc relatywnie optymistyczną, podoba mi się bardzej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Korzystam z wolnego (powiedzmy) przepływu informacji, jak tylko mogę. Chwalę sobie możliwość skonfrontowania jednej informacji poprzez wysluchanie jej w TV i wygooglowanie na kilku stronach internetowych, a posiadając urządzenie mobilne z dostępem do internetu, cieszę się rownież niezależnością przestrzenną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednocześnie jestem w stanie zrozumieć jak bardzo trywialne w tym zalewie wiadomości mogą wydawać się poszczególne poblemy. W tym kontekście rozumiem zatem, brak szczególnego przejęcia tematami takimi jak wojna w Afganistanie czy, naglące w perspektywie naszej wspólnej, nie tak odległej przeszłości ocieplenie klimatu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W kwestii tego ostatniego topicu, korzystając ze swojego marnego zasobu wiedzy i doświadczenia, myśl swoją nieco rozwinę. Mianowicie, jest kilka rzeczy, które w codziennej egzystencji możemy zmienić czy też zastosować, aby umnejszyć swój wpływ na ocieplenie klimatu. Czynnością znaną każdemu oszczędnemu gospodarzowi jest wyłączanie nieużywanych aktualnie urządzeń elektrycznych. Tak oczywiste, że aż ... przez wielu ignorowane. Wymiana żarówek na energooszczędne, będzie pożyteczna rownież w kontekście naszego domowego budżetu. Recycling - wiele materiałów odpadowych można, po przerworzeniu wtórnie wykorzystać. Cześć z nich może być wtórnie wykorzytana bez przetwarzania (vide butelki, pudełka, słoiki itd.) Zdarza sie również, że do naszego zakupowego koszyka, wpada kilka zupełnie niepotrzebnych przedmiotów - nadkonsumpcja rownież jest tutaj problemem - możemy lepiej planować nasze zakupy. Komunikacja zbiorowa - w mieście najczęściej jest wygodniejsza (po co miałbym tracić czas dojazdu do pracy na bezsensowne kluczenie po mieście, gdy mogę w tym czasie spokojnie posłuchać muzyki czy poczytać książkę?).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Najłatwiejszy jednak krok który każdy niemal może podjąć, uznany w ongiś publikowanym w Guardianie raporcie za najważniejszy krok w kierunku ratowania planety to rezygnacja z konsumpcji produktów pochodzących z hodowli zwierząt. Proste jak konstrukcja cepa. Metan pochodzący ze wspomnianych hodowli, będący jednym z głównych gazów cieplarnianych, jest największym procentowo ludzkim odciskiem na mało kolorowej przyszłości jaka się przed nami maluje. Rezygnacja z mięsa i innych produktów zwierzęcych, mogła by ten odcisk znacznie zmniejszyć.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pogodzilem się już z tym, że nie każdego przekona etyczny aspekt, traktujący o bezpośrednim związku konsumpcji mięsa i innych produktów odzwierzęcych z masowym cierpieniem zwierząt. Rozumiem też, że troska o własne zdrowie może nie być dostatecznie przekonująca. Wierzę jednak, że troska o los przyszłości naszej i naszych dzieci, będzie dostatecznym motorem dla wielu, aby poczynić ten banalny, ale skuteczny na tak wielu frontach krok.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Odnosząc się jeszcze do sceptyków, poddających wątpliwości "teorie" globalnego ocieplenia, zapytam: czy bardziej ryzykujemy przedkładając ponad naszą wygodę  potencjalne zagrożenia związane z następstwami ocieplającego się klimatu, stusując prewencyjne środki mające zmniejszyć owe zagrożenia, czy też bardziej ryzykujemy naszą, niezbyt odległą przyszłość spuszczając wspomnianą teorie, popartą faktami widocznymi już teraz (anomalia pogodowe odnotowywane na całym świecie) w kiblu naszej ignorancji..?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://michaelbluejay.com/veg/environment.html"&gt;Sprawdź konkrety (w języku angielskim)&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-2747735274964243891?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/2747735274964243891/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/08/globalne-ocipienie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/2747735274964243891'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/2747735274964243891'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/08/globalne-ocipienie.html' title='Globalne Ocipienie..?'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_foFCUxvzqp0/TF_qutQJdbI/AAAAAAAAAI8/MAJySrg-Yks/s72-c/img_3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-3841982311645854225</id><published>2010-06-05T03:50:00.000-07:00</published><updated>2010-06-07T01:18:31.894-07:00</updated><title type='text'>No Values</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"I don't &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;care&lt;/span&gt;", "wbijam w to", "wyjebane" - myśl przewodnia młodzieży XXI wieku. Przesadzam. Jasne, może trochę. Ale od środowiska &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;HC&lt;/span&gt; Punk, któremu poświęciłem, można już powiedzieć większą część życia, aż po środowiska studenckie, ongiś będące synonimem światowej elity inicjującej progresywno - wolnościową rewolucję &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;intelektualną&lt;/span&gt; (i nie tylko), ludzi dopadł &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;aktywistyczny&lt;/span&gt; marazm i czysto &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;hedonistyczne&lt;/span&gt; motywacje. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;It&lt;/span&gt;'s all &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;about&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;fun&lt;/span&gt;, chciało by się rzecz, i nie było by w tym nic złego, bo naturalnie nie mam nic przeciwko dobrej zabawie, ba! mógłbym r&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;zec&lt;/span&gt; nawet, trochę ryzykownie, że życie składać się powinno z małych przyjemności, przy czym, gdyby nie fakt istnienia w naszej historii ruchów społecznych, mających ambicje wymuszania zmian (czy będą to prawa kobiet, mniejszości etnicznych  wyznaniowych czy też &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;sprzeciw &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;spo&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_11"&gt;łeczny &lt;/span&gt;ograniczający hegemonię rządów i &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_12"&gt;ponadnarodowych&lt;/span&gt; koncernów zważających w&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_13"&gt;yłącznie&lt;/span&gt; na zysk), mogli byśmy owych małych przyjemności nigdy nie doznać.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może naiwnie, ale wierzę, że balans pomiędzy dobrą zabawą i prozą życia a aktywizmem, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_14"&gt;powin&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_15"&gt;ien&lt;/span&gt; być zachowany.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Obserwując swoje najbliższe otoczenie/środowisko (Punk Rock, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_16"&gt;Hardcore&lt;/span&gt;), przywykłem już w dużej mierze do zatracających się wartości - do tras koncertowych organizowanych przez muzyczne korporacje nastawione wyłącznie na zysk (dalej czerpiąc garściami z etosu sceny niezależnej), poprzez wy&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_17"&gt;gwizdywanie&lt;/span&gt; muzyków mówiących ze sceny coś więcej niż "tam mamy koszulki i płyty" aż po zepchnięcie wartości wolnościowych, idei &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_18"&gt;sprawiedliwości&lt;/span&gt; społecznej, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_19"&gt;indywidualizmu&lt;/span&gt;, d.i.y.,  praw zwierząt na margines, zajmowany przez lewicową ekstremę z sierpami i młotami na koszulkach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie dziwię się, że spora część ludzi nie widzi znaczącej różnicy pomiędzy Billy Talent i Bad &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_20"&gt;Religion&lt;/span&gt;, skoro ja sam nie potrafię znaleźć już zbyt wielu argumentów wyraźnie znaczących czymże ten prawdziwy punkrock mistrzów z L.A. różni się od wykreowanych przez media i koncerny muzyczne gwiazd z MTV.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trochę smutne, że ostatnim bastionem &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_21"&gt;jakiejkolwiek&lt;/span&gt; dyskusji pozostały fora internetowe, bo i ziny, pełniące kiedyś tę właśnie funkcję, zdominowane zostały głównie przez stricte muzyczne wywiady z coraz mniej mającymi do powiedzenia zespołami (z chlubnymi wyjątkami). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img style="margin: 0px 10px 10px 0px; text-align: justify; float: left; cursor: pointer; width: 153px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/TAot3kDnVyI/AAAAAAAAAIc/eIt8sFbcvfo/s200/not+hardcore.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479242329244522274" border="0" /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak bardzo uwielbiam Black Flag i ich przekorny tekstowo numer pod wymownym tytułem "No &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_22"&gt;Values&lt;/span&gt;", tak bardzo tychże wartości w "scenie" brakować mi zaczyna.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Może to cykle i przewijające się tu i ówdzie zespoły z kopiącymi tekstami, niezależne, lokalne koncerty i ziny oferujące pożywkę &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_23"&gt;intelektualną&lt;/span&gt; wraz z ciekawymi wywiadami są zwiastunem kolejnego przełomu ' 90/'00?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_24"&gt;Propsy&lt;/span&gt; dla tych wszystkich, którzy mimo wszystko starają się utrzymać &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_25"&gt;Hardcore&lt;/span&gt; Punk w statusie niezależnej, wartościowej alternatywy. W dobie &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_26"&gt;skomercjalizowania&lt;/span&gt; każdej niszowej kiedyś zajawki - od &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_27"&gt;Snowboardingu&lt;/span&gt; aż po granie w zośkę, nie jest to łatwe...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Prof. Słowik&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy byłem w szkole średniej, ulubieńcem wszystkich chłopków (bo byliśmy klasą w 100% złożoną z chłopa) był profesor Słowik. Oczywiście poza atrakcyjną, młodą &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_28"&gt;nauczycielką&lt;/span&gt; języka niemieckiego, którą powodowani hormonami, nie raz doprowadzaliśmy do płaczu. Prof. Słowik był postacią nader ciekawą, mającą sporo do powiedzenia - nie były to niestety historie mające jakąkolwiek wartość edukacyjną, raczej &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_29"&gt;humorystyczną&lt;/span&gt;. Jako że profesor był osobą wyjątkowo pokrzywdzoną przez los, który odebrał mu jego szlacheckie przywileje i majątki dworskie, niewiele trzeba było by jad nienawiści obarczający winą za polskie &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_30"&gt;nieszczęście&lt;/span&gt; spadł na bliżej &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_31"&gt;niezidentyfikowane&lt;/span&gt; grupy masońsko - żydowskie. Kolejnym atutem profesora było to, iż zdarzało mu się zasypiać podczas odpytywania z zadań domowych - naprawdę bezcenna cecha. Fakt, że w przeciągu 3 godzin lekcyjnych pod rząd, gdy zwykle mieliśmy z nim zajęcia, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_32"&gt;niezauważeni&lt;/span&gt; wychodzili z klasy kolejni uczniowie. W rezultacie na ostatniej godzinie pozostawało ok 5-7 osób, co nie wzbudzało &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_33"&gt;podejrzliwości&lt;/span&gt; prof. Słowika. Dobry to był człowiek - poczciwy fantasta. Kiedyś żałowałem, że dużą część jego opowieści przegapiłem słuchając na swoim starym walkmanie kaset &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_34"&gt;TSOL&lt;/span&gt;, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_35"&gt;Descendents&lt;/span&gt;,  &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_36"&gt;Bouncing&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_37"&gt;Souls&lt;/span&gt; czy Cockney &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_38"&gt;Rejects&lt;/span&gt;, aczkolwiek biorąc pod uwagę, że obecnie podobne historie zajmują miejsce w publicznej debacie i są podnoszone przez sporą część skrajnie prawicowego &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_39"&gt;społeczeństwa&lt;/span&gt;, nie jest mi już tak żal. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jedyna różnica polega na tym, że kiedyś zainicjowanie opowieści profesora Słowika, ratowało nas przed odpytywaniem z Gazownictwa i &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_40"&gt;Ciepłownictwa&lt;/span&gt;, ew. Wodociągów i Kanalizacji (nie zaznaczyłem wcześniej, że jestem absolwentem Technikum), teraz słysząc je w publicznej telewizji, wolę przełączyć kanał...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-3841982311645854225?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/3841982311645854225/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/06/no-values.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/3841982311645854225'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/3841982311645854225'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/06/no-values.html' title='No Values'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/TAot3kDnVyI/AAAAAAAAAIc/eIt8sFbcvfo/s72-c/not+hardcore.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-6532058872930022653</id><published>2010-04-17T04:29:00.000-07:00</published><updated>2010-08-09T22:51:36.120-07:00</updated><title type='text'>Two Sides</title><content type='html'>Jak mówią, każdy kij ma dwa końce. Mając świadomość, że zdarzają się i bardziej &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;skomplikowane&lt;/span&gt; gałęzie, posunął bym się do ryzykownego być może stwierdzenia, że tych końców może być znacznie więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie kryłem swoich sympatii politycznych, skierowanych raczej w progresywno, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;światopoglądowo&lt;/span&gt; liberalny, aczkolwiek społecznie &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;odpowiedzialny&lt;/span&gt; jej kierunek. Niemniej w sobotę 10.04. 2010 ok godz. 9 czasu lokalnego wszyscy doznaliśmy szoku. Niezależnie od późniejszych reakcji, fakt tragedii w której ginie prawie setka osób, &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;dotknął&lt;/span&gt; zdecydowaną &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;więszość&lt;/span&gt; myślącej części polskich i światowych społeczności. Straciliśmy sporą część krajowej sceny politycznej. Nie było mi po drodze z prezydentem Kaczyńskim, którego kadencję uważam za mało udaną, abstrahując od wizerunku i obyczajowych potknięć, ale również w kontekście &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;ksenofobicznej&lt;/span&gt; polityki &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;zagraniczej&lt;/span&gt; dot. stosunków z najbliższymi sąsiadami, oraz wsparcia udzielonego, wbrew społecznemu sprzeciwowi, byłemu prezydentowi Bushowi w Iraku i Afganistanie Nie podobała mi się również PiS-owska koncepcja moralności i absolutyzmy &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;światopoglądowego&lt;/span&gt;. Generalnie mógłbym wymieniać co nie podobało mi się w &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;prezydenturze&lt;/span&gt; Kaczyńskiego, polityce Aleksandra Szczygło, za czasów jego &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;zwierzchnictwa&lt;/span&gt; w &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;Ministerstwie&lt;/span&gt; Obrony Narodowej i dojść do wniosku, że prócz być może minister Izabeli Jarugi-Nowackiej, z żadnym z lecących polityków nie łączyły mnie poglądy, wspólna wizja przyszłości Polski cz nawet &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_11"&gt;jednostronna&lt;/span&gt; sympatia. Mało tego, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_12"&gt;większości&lt;/span&gt; z nich szczerze życzyłem odsunięcia się z aktywnego życia politycznego kraju, ale do cholery - nie w taki sposób! W sobotę w Smoleńsku nie zginęły decyzje o przedłużeniu kontyngentu w Iraku i Afganistanie, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_13"&gt;kontrowersyjne&lt;/span&gt; wypowiedzi wobec mniejszości seksualnych i wyznaniowych, w sobotę zginęli ludzie, mający rodziny, prowadzący również prywatne życie, być może nie tak bardzo jak niektórym się wydaje, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_14"&gt;przesiąknięte&lt;/span&gt; ideologią i chęcią panowania nad światem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciężko jest trochę odnaleźć się w krajobrazie kraju podzielonego na obozy, gdzie z jednej strony znajdują się żałobnicy, masy w dużej mierze &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_15"&gt;zmanipulowane&lt;/span&gt; przez &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_16"&gt;indywidualności&lt;/span&gt; upatrujące w tragedii ludzkiej możliwości zbicia politycznego kapitału, tworząc narodowe legendy i pomniki, markowane głównie metką PiS, a z drugiej krzykacze, obwieszczający całemu światu, głównie poprzez bzdurne grupy &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_17"&gt;facebookowe&lt;/span&gt; i forumowe sprzeczki, jak niewiele znaczy dla nich życie ludzkie, "skażone" wrogą im ideologią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy po raz pierwszy usłyszałem o pomyśle pochowania p. Kaczyńskich na krakowskim Wawelu, postukałem się odruchowo po głowie, jako że ze wszystkich &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_18"&gt;dotychczasowych&lt;/span&gt; prezydentów wolnej Polski, po 89 roku, ten wcale nie wydał mi się najbardziej zasłużony, w żadnym szczególnym aspekcie. Po drugie ewidentny jest dla mnie podtekst polityczny, mający utwierdzić Polaków w przekonaniu o świetnej &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_19"&gt;prezydenturze&lt;/span&gt; Lecha Kaczyńskiego i o jego statusie Męża Stanu, a nie jak dotychczas - kartofla. Przykre to jest, jego śmierć na pewno była osobistą tragedią dla wielu ludzi, a koniec kadencji mógł wyglądać zupełnie inaczej (mógł poświęcić się życiu rodzinnemu, nie twierdzę przecież, że nie był prywatnie świetnym gościem, wspaniałym ojcem i kochającym mężem), ale wykorzystanie jej dla umocnienia upadłej już nieco pozycji partii Jarosława Kaczyńskiego, uważam za co najmniej niesmaczne. Z drugiej jednak strony, argumenty których używają rozszczekani przeciwnicy pochowania pary prezydenckiej w Krakowie ("bo tu dostojnicy i królowie leżą &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_20"&gt;przeca&lt;/span&gt;!") kompletnie do mnie nie przemawia, jako że pozycja w jakiej historia umiejscowiła Józefa Piłsudskiego, Kazimierza Wielkiego i całą resztę palestry wcale nie jest dla mnie tak niepodważalna, tak więc fakt, że będzie tam leżał kolejny polityk, którego zasługi są dla mnie co najmniej dyskusyjne, jest mi zupełnie obojętny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szopka, tworzona głównie przez czołowe polskie media i rozkręcana przez co najmniej dwie, szczekające na siebie grupy jest naprawdę nieznośna i kompletnie nie pozostawia mi miejsca na odnalezienie się na scenie tych tragicznych wydarzeń, dlatego wolę pozostać z boku, mieć swoje zdanie i zamiast tradycyjnie rozpoczynać dzień od wiadomości z kraju, wolę rozpocząć go od posłuchania sobie muzyki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;SOCIAL &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_21"&gt;UnREST&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy raz usłyszałem ich na kompilacji, znanej mniej lub bardziej każdemu miłośnikowi Punk Rocka - &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_22"&gt;Complete&lt;/span&gt; Studio &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_23"&gt;Recordings&lt;/span&gt; Vol. 1 i 2 wydane w 1994 przez &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_24"&gt;Archive&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_25"&gt;Records&lt;/span&gt;. Płytki bardzo przekrojowe, ciekawe choćby przez pryzmat przemian &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_26"&gt;stylistycznych&lt;/span&gt; przez jaki przechodziła kapela na przestrzeni lat. Generalnie bardzo lubię &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_27"&gt;Hardcore&lt;/span&gt; Punka na surowo, dlatego pewnie jedne z moich tzw. all time &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_28"&gt;favorite&lt;/span&gt; pozycji to niebieska płyta &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_29"&gt;Adolescents&lt;/span&gt;, "Can't &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_30"&gt;Close&lt;/span&gt; My &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_31"&gt;Eyes&lt;/span&gt;" &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_32"&gt;Youth&lt;/span&gt; Of &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_33"&gt;Today&lt;/span&gt; czy cała reszta pierwszej fali amerykańskiego &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_34"&gt;Harcore&lt;/span&gt; Punk z początku lat 80tych. Social &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_35"&gt;Unrest&lt;/span&gt;, w swoich pierwszych, bardziej surowych &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_36"&gt;własnie&lt;/span&gt; dokonaniach, nie wybijała się szczególnie na tle innych kapel, szczególnie ze swojej okolicy, gdzie działały hordy jak choćby Tales Of Terror, Flipper czy &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_37"&gt;Cripmshrine&lt;/span&gt;, ale późniejsze dokonania, z których ja znam głównie "&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_38"&gt;Before&lt;/span&gt; The Fall" i "&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_39"&gt;Now&lt;/span&gt; And &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_40"&gt;Forever&lt;/span&gt;" są &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_41"&gt;poprostu&lt;/span&gt;... piękne? Nie brakuje w nich energii, ale pomysłami, aranżacjami i wokalnymi wyczynami &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_42"&gt;Creetina&lt;/span&gt; mogli by obdarować &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_43"&gt;co najmniej&lt;/span&gt; kilka dzisiejszych zespołów, stawiających głównie na "marketing", "&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_44"&gt;stylówkę&lt;/span&gt;" i "&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_45"&gt;profesjonalizm&lt;/span&gt;"..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"&lt;span style="font-style:italic;"&gt;..&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_46"&gt;T&lt;/span&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_70"&gt;his&lt;/span&gt; is not style. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_71"&gt;This&lt;/span&gt; is not &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_72"&gt;fashion&lt;/span&gt;. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_73"&gt;This&lt;/span&gt; is Punk....... On the &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_74"&gt;borderline&lt;/span&gt; of 1978/1979 &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_75"&gt;spawned&lt;/span&gt; Social &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_76"&gt;UnRest&lt;/span&gt;. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_77"&gt;Our&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_78"&gt;suburban&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_79"&gt;origins&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_80"&gt;are&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_81"&gt;something&lt;/span&gt; we'&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_82"&gt;ve&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_83"&gt;never&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_84"&gt;been&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_85"&gt;ashamed&lt;/span&gt; of, we &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_86"&gt;wanted&lt;/span&gt; to &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_87"&gt;bring&lt;/span&gt; Punk &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_88"&gt;from&lt;/span&gt; the city &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_89"&gt;streets&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_90"&gt;into&lt;/span&gt; the &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_91"&gt;burbs&lt;/span&gt;, and &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_92"&gt;that&lt;/span&gt;'s &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_93"&gt;what&lt;/span&gt; we &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_94"&gt;did&lt;/span&gt;..&lt;/span&gt;"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-6532058872930022653?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/6532058872930022653/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/04/two-sides.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/6532058872930022653'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/6532058872930022653'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/04/two-sides.html' title='Two Sides'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-2167360549182725549</id><published>2010-03-11T02:15:00.000-08:00</published><updated>2010-03-11T04:22:45.968-08:00</updated><title type='text'>Okupacja i inne atrakcje.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S5jPZkfmz3I/AAAAAAAAAHE/b4NPbZWjDFE/s1600-h/afghanistan_war.Thumb.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 159px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S5jPZkfmz3I/AAAAAAAAAHE/b4NPbZWjDFE/s200/afghanistan_war.Thumb.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5447331787504537458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W chwili obecnej w kongresie US toczy się dyskusja dotycząca wycofania wojsk z terenów Afganistanu (cóż, toczyła się, jako że dzisiejszej nocy rozmowa została ucięta przez Republikanów chcących kontynuować wojnę oraz cześć Demokratów nie chcących uchodzić za "antyamerykańskich"). Prezydent Barack Obama, najwyraźniej chcący wreszcie spłacić dług wobec otrzymanej jakiś czas temu Pokojowej Nagrody Nobla starał się zainicjować taką dyskusję i oczyścić swoje imię w oczach liberalnego elektoratu. Pełen zapału Dennis Kucinich, starający się zmotywować wycofanie wojsk z Afganistanu w ciągu 30 dni poniósł klęskę, tak więc okupacja trwa nadal. Co ciekawe, w  przedwyborczym ferworze gadki o niczym, która ma miejsce w tym momencie w Polsce, temat ewentualności zakończenia misji Afgańskiej nie znalazł swojego miejsca nawet w mniej poczytnych/oglądanych mediach. Przyznaje, dodatkowa dyskusja społeczna, mająca jakiekolwiek znaczenie, nie jest najlepszą alternatywą dla aktualnie zalewających telewizję oraz gazety wewnątrz partyjnych, prawyborczych "uszczypliwości", jak nazywają to czołowe polskie media, partyjnych konwencji rodem z PRL czy POPiSowych przekamarzań. Merytoryczna rozmowa w polskiej polityce nie jest zjawiskiem pożądanym. Nasi parlamentarzyści wyspecjalizowali się raczej w cynicznym mydleniu oczu swoich wyborców niźli w rozmowie o konkretnych problemach dotyczących społeczeństwa. Cóż być może rosnąca w Afganistanie niechęć wobec polskiej armii, opisana w dzisiejszym artykule z &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,75248,7648717,Bialo_czerwona_w_ogniu.html"&gt;Wyborczej&lt;/a&gt; nie jest dostatecznie istotna, a przynajmniej nie na tyle by wszczynać narodową dyskusję nt pozostawania wojsk koalicyjnych w Iraku oraz Afganistanie, gdzie również nasi żołnierze postrzegani są przez większość autochtonów jako agresorzy a nie wybawiciele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zakończenie sezonu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbliższy weekend uwieńczy hokejowy sezon 2009/2010. Prawdopodobnie nie uda mi się już zakupić biletu na to wydarzenie, pozostaje więc nadzieja, że lokalna telewizja potraktuje tę imprezę jako dostatecznie atrakcyjną by zaprezentować ją na ekranie, miedzy innymi mojego nowego telewizora. Właściwie obejrzenie tego meczu w zaciszu domowym, powinno być przyjemniejsze i bardziej komfortowe niż odmrażanie sobie dupska na hali lodowiskowej. Tym bardziej, iż moje uczestnictwo w meczu jest zwykle bardziej analityczne niż aktywnie kibicowskie. Niemniej przyjemność płynąca z faktycznego uczestnictwa w meczu, dzielenia radości wygranej (mam nadzieję..) z innymi kibicami, to argument i wiele bardziej ponętny niźli kapcie, ciepła herbata i wygody fotel.&lt;br /&gt;Ciekawym zjawiskiem jest nagłe zainteresowanie również polskim hokejem, przez dotychczas sceptycznie podchodzących do tej dyscypliny ludzi. Zapewne nie bez znaczenia jest tutaj niesamowicie widowiskowy finał olimpijskiego hokeja, pomiędzy kolosami z Ameryki Północnej, niemniej muszę uprzedzić wszystkich neofitów - Polski hokej póki co nijak ma si&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S5jPfPEvBVI/AAAAAAAAAHM/h6FxaoJh5DY/s1600-h/9902378ea7.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 200px; height: 142px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S5jPfPEvBVI/AAAAAAAAAHM/h6FxaoJh5DY/s200/9902378ea7.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5447331884833899858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;ę do olimpijskiego. Mało tego, całkiem sporo brakuje mu do hokeja NHL, ligi szwedzkiej, fińskiej a nawet słowackiej. Pewnie jeszcze trochę lodu stopnieje nim nasi aktualni hokeiści dorównają swoim świetnym poprzednikom takim jak np. Wiesław Jobczyk czy Walenty Zientara. Niemniej nowym fanom hokeja życzę wytrwałości, bo jak wiadomo im większe zainteresowanie dyscypliną, tym większe środki inwestycyjne, a im większe inwestycje, tym lepsi zawodnicy, lepsze systemy treningowe i motywacje finansowe dla graczy..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-2167360549182725549?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/2167360549182725549/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/03/okupacja-i-inne-atrakcje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/2167360549182725549'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/2167360549182725549'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/03/okupacja-i-inne-atrakcje.html' title='Okupacja i inne atrakcje.'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S5jPZkfmz3I/AAAAAAAAAHE/b4NPbZWjDFE/s72-c/afghanistan_war.Thumb.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-5148941402772755174</id><published>2010-03-07T23:21:00.000-08:00</published><updated>2010-03-07T23:26:45.356-08:00</updated><title type='text'>Studio, dzień 3</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S5SlvCOAMOI/AAAAAAAAAG8/EwWjQ3LzuHA/s1600-h/IMG_0872.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S5SlvCOAMOI/AAAAAAAAAG8/EwWjQ3LzuHA/s200/IMG_0872.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5446160076865810658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 12.0px Helvetica"&gt;Ostatni dzień w studio należał głównie do mnie. Po zaparzeniu kawy instant (niestety, okazało się, że odległość do najbliższego Starbucksa była za dużą do przebycia dla zwykłego śmiertelnika..) oraz kubka siemienia lnianego (świetny sposób na zabezpieczenie i leczenie podrażnionego śpiewem gardła), zabrałem się do nagrywania. Wbrew obawom (chyba nie tylko moim) nagrywaliśmy numer po numerze, bez większych problemów, zatrzymując się na dłużej na jednej tylko piosence (której jeszcze przed nagrywaniem bałem się, niemal jak dentysty) Pozostałą chwilę poświęciliśmy na dogrywanie gitarowych detali, przy czym po chwili, 3/4 zespołu musiało udać się w drogę do domu, tak więc pozostawiając Łukasza samego, na pastwę naszego świetnego realizatora - Klimy, ruszyliśmy - ja i Szymon na tramwaj, Maciek do samochodu zapchanego bębnami.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 12.0px Helvetica; min-height: 14.0px"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 12.0px Helvetica"&gt;Na dworcu mieliśmy wystarczająco dużo czasu na zjedzenie falafela, zakupienie sobie podróżnej prasy i wepchanie się do przepełnionego ludźmi pociągu. Droga upłynęła na rozmowach o muzyce, sposobach jej kontemplacji oraz nie byciu emocjonalnym nastolatkiem. &lt;/p&gt; &lt;p style="margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 12.0px Helvetica; min-height: 14.0px"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 12.0px Helvetica"&gt;Serdeczne dzięki za gościnę należą się naszemu Grajkowi Łukaszowi, za cierpliwość i fachową robotę Marcinowi, zwanemu Klimą a za sprawne zagranie i nagranie materiału, wsparcie duchowe oraz sympatyczne towarzystwo całemu Last Believer, raz jeszcze Klimie oraz odwiedzającemu nas codziennie Pasztetowi, hehe.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 12.0px Helvetica; min-height: 14.0px"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-5148941402772755174?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/5148941402772755174/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/03/studio-dzien-3.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/5148941402772755174'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/5148941402772755174'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/03/studio-dzien-3.html' title='Studio, dzień 3'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S5SlvCOAMOI/AAAAAAAAAG8/EwWjQ3LzuHA/s72-c/IMG_0872.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-1799921267818514825</id><published>2010-03-06T23:39:00.001-08:00</published><updated>2010-03-06T23:46:11.496-08:00</updated><title type='text'>Studio, dzień 2</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S5NYWxc89tI/AAAAAAAAAG0/HlTXBNpOIWI/s1600-h/szymek.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S5NYWxc89tI/AAAAAAAAAG0/HlTXBNpOIWI/s200/szymek.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445793522676201170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; "&gt;Cóż, dzień drugi nie był zbyt ekscytujący. Rano Łukasz zakończył pracę nad ścieżkami gitarowymi, po czym nastąpił Szymon i jego basowe szaleństwa. Ok 16 dopadł nas głód, wybraliśmy się więc do okolicznych "budek" w poszukiwaniu jedzenia. Wschodnia strona Wisły, to ta bardziej mroczna część Warszawy, gdzie określenie "Polska B"  nabiera zupełnie realnego znaczenia. Po zamówieniu 4 porcji "riziu z waziwami" okazało się, iż ów "riż" nie jest wyłącznie z warzywami, a w bonusie pojawiło się również jajeczko. Koniec końców zjadłem kapustkę i zasadniczo pozostałem głodny. 20 minut przed planowanym końcem sesji, dosyć niespodziewanie udało mi się nagrać wokale do jednego z kawałków, tak więc w niedzielę nie muszę zaczynać "od zera".&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; min-height: 14px; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; "&gt;Wieczorem pod dużą presją mojego żołądka namierzyliśmy dwie budki z falafelami, gdzie zaspokoiłem głód. Po spotkaniu kilkorga znajomych klasycznie wróciliśmy na mieszkanie Łukasza, gdzie wskoczyłem w śpiwór i starałem się dokończyć rozpoczęty poprzedniego wieczora film - "Soylent Green" z młodym jeszcze Charltonem Hestonem, a chłopaki dogorywali oglądając teledyski na YouTube. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-1799921267818514825?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/1799921267818514825/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/03/studio-dzien-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/1799921267818514825'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/1799921267818514825'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/03/studio-dzien-2.html' title='Studio, dzień 2'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S5NYWxc89tI/AAAAAAAAAG0/HlTXBNpOIWI/s72-c/szymek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-7950618227465482735</id><published>2010-03-05T15:17:00.000-08:00</published><updated>2010-03-05T15:21:49.144-08:00</updated><title type='text'>Studio, dzień 1</title><content type='html'>&lt;p style="margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 12.0px Helvetica"&gt;Po wczorajszym, nota bene świetnym koncercie Born To &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;Lose&lt;/span&gt;, wieczorno/poranne pakowanie oraz &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;przygotowanie&lt;/span&gt; do wyjazdu, niestety poprzedzonego sześcioma godzinami pracy, było dosyć chaotyczne i &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;demotywujące&lt;/span&gt;, aczkolwiek z perspektywy siedziska w &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;popołudniowym&lt;/span&gt; pociągu jadącym do Warszawy, dzień nie wydał mi się specjalnie długi czy męczący. Niestety  podróż Inter &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;Regio&lt;/span&gt; pozostawia sporo do życzenia, głownie z powodu kolejarskiej tendencji do przesady. Po serii medialnych oskarżeń &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;dotyczących&lt;/span&gt; zaniedbań spółek PKP, owocujących zamarzniętymi pociągami, mniej więcej od 1/3 drogi mogłem wczuć się w rolę warzywa, gotowanego na parze. Umilając sobie czas jak tylko było to, w tych warunkach możliwe, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;suchając&lt;/span&gt; na zmianę &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;demówki&lt;/span&gt; LB (zadanie domowe, tj. przygotowanie &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;merytoryczne&lt;/span&gt; do &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;nagrywki&lt;/span&gt;) oraz Black Sabbath "&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;Paranoid&lt;/span&gt;", dotarłem na dworzec centralny, skąd pojechaliśmy już wprost d&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_11"&gt;o&lt;/span&gt; studia.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 12.0px Helvetica; min-height: 14.0px"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 12.0px Helvetica"&gt;Dzisiaj, jeszcze przed moim &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_12"&gt;przyjazdem&lt;/span&gt;, Maćkowi, bardzo zresztą sprawnie udało się nagrać bębny do wszystkich kawałków, tak więc po wejściu, krótkiej konsultacji &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_13"&gt;apropos&lt;/span&gt; brzmienia M&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_14"&gt;arshala&lt;/span&gt; do &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_15"&gt;ścieżek&lt;/span&gt; gitarowych, Łukasz nagrał &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_16"&gt;część&lt;/span&gt; swoich partii. &lt;/p&gt; &lt;p style="margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 12.0px Helvetica; min-height: 14.0px"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; font: 12.0px Helvetica"&gt;Ok 10 &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_17"&gt;nadszedł&lt;/span&gt; czas zawinąć się na wypoczynek, zjeść domowy obiad mistrza patelni Grajka i wyspać się przed jutrzejszą sesją, rozpoczynającą się o 10 rano.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-7950618227465482735?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/7950618227465482735/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/03/studio-dzien-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/7950618227465482735'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/7950618227465482735'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/03/studio-dzien-1.html' title='Studio, dzień 1'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-2835312774600185178</id><published>2010-02-19T02:43:00.000-08:00</published><updated>2010-02-20T02:57:25.404-08:00</updated><title type='text'>They Live</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S354GuzLzKI/AAAAAAAAAGs/Z2IxM6pkp54/s1600-h/3524_1154794386_aca6_p.jpeg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 174px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S354GuzLzKI/AAAAAAAAAGs/Z2IxM6pkp54/s200/3524_1154794386_aca6_p.jpeg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5439917456947399842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zdaje sobie sprawę, że niewielu ludzi podziela mój gust filmowy, dlatego nie zamierzam postować na temat tego, skąd inąd bardzo przyzwoitego fimu Carpentera. Sam tytuł, odcięty nieco od wspomnianego obrazu kumuluje w sobie emocje kłębiące się we mnie od pewnego czasu. Emocje w większości negatywne, będące wynikiem poczucia społecznej alienacji, być może nie na stopie mikro społeczności (bynajmniej nie tylko punkowej), w której się na codzień obracam, bo tutaj wydaje mi się zrobiłem duży postęp, otwierając się nieco bardziej niż kiedyś.&lt;div&gt;&lt;div&gt;Działając wg. nie do końca również dla siebie zrozumiałego mechanizmu, codziennie karmie się sporą dawką informacji dostarczanych przez telewizyjne kanały oraz portale informacyjne. Widząc twarzę, przewijające się z resztą w tym samym miejscu od lat, zmienające jedynie flagi pod którymi karmią nas kłamstwami, zastanawiam się gdzie do kurwy jest mój kraj, który co miesiąc zabiera mi część mojej wypłaty, która to ma wesprzeć decyzje oraz pracę moich demokratycznych reprezentantów? No właśnie, gdzie są moi reprezentanci? Moje pieniądze przejadane są bezczelnie przez ludzi, na których nigdy nie oddałem głosu. Cena demokracji - ok. W jaki jednak sposób demokratycznym jest stawianie progów wykluczających mniejszości wyborcze z parlamentu? To się nazywa marginalizacja. Ta sondażowa, mówiąca o tym jaki procent głosów może skolekcjonować jedna czy druga niszowa partia to lekkie przekłamanie, bo ilu wyborców głosuje na partie mającą realne szanse na fotele sejmowe, stosując metodę mniejszego zła? Zgadnijcie - to też marginalizacja! &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zawłaszczone przez partie media "publiczne", są tubą promującą czy wspominającą 2 - 3 partie, zasiadające z kadencji na kadencję w parlamencie. O ile na auto-promocję przedelekcyjną (plakaty, spoty itd. ) decydujący wpływ ma zasobność partyjnego budżetu, o tyle TVP finansowana ze środków publicznych ma psi obowiązek prezentować, np. w formie debat, talk show itp. publicystyki kandydatów wszystich startujących w wyborach partii. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;W chwili obecnej, zarówno Polski rząd jak i opozycja, to hadeckie partie, których członkowie często mają wspólną polityczną przeszłość. Realną "alterantywą", istniejącą medialnie jest postkomunistyczna partia, określająca się jako lewicowa a w rzeczywistości światopoglądowo trzymająca się blisko bezpiecznego, hadackiego profilu, a gospodarczo raczej zachowawcza, przesiąknięta smrodem post prl-owskich układów.  Dla mnie to żaden wybór.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Naprawdę nie lubię żyć poza marginesem. Nie chcę by za moje pieniądze ktoś podejmował decyzje dotyczące mojego życia, dodatkowo nie będące zgodne z moimi przekonaniami/potrzebami. Chcę doczekać dnia gdy wrzucając swój głos do urny, będę czuł, że właśnie powierzyłem swój społeczny byt osobie której zaufałem, bo nawet jeżeli to zaufanie zawiedzie, będę mógł mieć pretensje głównie do siebie. Póki co niestety, znaczenie urny wyborczej oraz urny pogrzebowej, jest dla mnie jednakowe.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-2835312774600185178?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/2835312774600185178/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/02/they-live.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/2835312774600185178'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/2835312774600185178'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/02/they-live.html' title='They Live'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S354GuzLzKI/AAAAAAAAAGs/Z2IxM6pkp54/s72-c/3524_1154794386_aca6_p.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-3400468164656621637</id><published>2010-02-07T17:53:00.001-08:00</published><updated>2010-02-07T17:53:01.783-08:00</updated><title type='text'>Going Wild 2 Mini Tour cz. 3</title><content type='html'>&lt;img width='640' src='http://lh6.ggpht.com/_foFCUxvzqp0/S29ue7Q7NmI/AAAAAAAAAGo/c9oNCZO5sYU/img_2.jpg'&gt;&lt;br&gt;Rzeszów przywitał nas chłodno, mam na myśli pogodę oczywiście. Cel nr. jeden, priorytetowo potraktowany przez chłopaków - Da Grasso, niestety najgorsze w jakim dane mi było jeść pizzę w wersji wegańskiej. Cel nr. 2, priorytet mojej skromnej osoby - kawa z Costy i spacer po centrum miasta. &lt;br /&gt;Klub "Od Zmierzchu Do Świtu" to bardzo przyzwoita lokalizacja koncertowa, dodatkowo wsparta fachowym uchem najętych akustyków, sprawił iż grało nam się naprawdę dobrze. Ludzie reagowali raczej pozytywnie, nawet pijacka nachalność niektórych pogujących, nie była w stanie zepsuć tego wrażenia. &lt;br /&gt;Identity oraz Capital zagrali świetne sety, docenione również przez publikę. &lt;br /&gt;Fajnie było raz jeszcze spędzić kilka dni w towarzystwie tych ludzi, jest między nami ewidentna chemia (a być może to tylko moje wrażenie), więc mam nadzieje, że ta świecka tradycja wspólnej turystyki znajdzie swoją kontynuację w niedalekiej przyszłości. &lt;br /&gt;Serdeczne podziękowania należą się, prócz oczywistego - chłopakom ze wszystkich trzech zespołów, również (a może przede wszystkim, bo bez nich koncerty by się nie odbyły) organizatorom tych gigów, ludzią którzy nas karmili, nocowali czy poprostu przyszli nas zobaczyć, porozmawiać, pożartować.. &lt;br /&gt;To świetnie, że kilgorgo ludzi ma jeszcze zajawkę by trzymać tę scenę, zwaną Hardcore Punk przy życiu. Dzięki. &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-3400468164656621637?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/3400468164656621637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/02/going-wild-2-mini-tour-cz-3.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/3400468164656621637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/3400468164656621637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/02/going-wild-2-mini-tour-cz-3.html' title='Going Wild 2 Mini Tour cz. 3'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_foFCUxvzqp0/S29ue7Q7NmI/AAAAAAAAAGo/c9oNCZO5sYU/s72-c/img_2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-8115230726175549936</id><published>2010-02-07T09:16:00.001-08:00</published><updated>2010-02-07T11:48:09.340-08:00</updated><title type='text'>Going Wild 2 Mini Tour, cz. 2</title><content type='html'>Wbrew mojemu panikarskiemu zboczeniu  pt. - lepiej być 2h wcześniej niż 5 min pózniej - lekko opóźniliśmy rozpoczęcie częstochowskiego gigu, zjawiajac się kilka minut po godzinie 8. Rozpoczęło Capital, serwując dawkę alternatywnego rocka w naprawdę dobrym stylu. Identity przyjebało konkretnym strzałem, ruszając cała salą ludzi - żywioł. Nasz set, z mojej perspektywy całkiem niezły, przewidział jeszcze jeden nowy numer, plus dawkę energii, którą mam nadzieje dało się odczuć. Wieczór zamknęła szwajcarska formacja Deadverse, zaskakując mnie kompletnie pozytywnie oryginalnym, dzikim hardcore punkiem. &lt;br /&gt;Prosto z klubu pojechalismy do kwatery głównej naszych wspaniałych wydawców In Our Hands - Pawła i Agaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wchłonięciu kanapek z pastą z zielonego groszku i wypiciu kawy na stacji BP, ruszamy na nasz ostatni w tej turze koncert - do Rzeszowa.  &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-8115230726175549936?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/8115230726175549936/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/02/going-wild-2-mini-tour-cz-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/8115230726175549936'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/8115230726175549936'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/02/going-wild-2-mini-tour-cz-2.html' title='Going Wild 2 Mini Tour, cz. 2'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-8178793875380420615</id><published>2010-02-06T06:59:00.001-08:00</published><updated>2010-02-16T00:06:06.691-08:00</updated><title type='text'>Going Wild 2 mini tour</title><content type='html'>Drugi wypad z dzikusami z Identity, doprawiony rockowcami z Capital to opcja na conajmniej ciekawe kilka dni, wyjęte z codzienności zdominowanej przez standardowe, przyziemne obowiązki. Czwartkowa próba pozwoliła nam rozruszać trochę zastane instrumenty i struny głosowe, a po odrobinie domowego relaksu, mogliśmy w piątek wyruszyć w drogę ku stolicy. Posilkujac się GPSem trafiliśmy do miejscowki, wystawilismy graty i ruszyliśmy z setami - najpierw Identity, w bardzo dobrej formie, następnie my - moim zdaniem również w nienajgorszym stylu. Przyjemnie było zagrać po raz pierwszy trzy nowe kawałki i odświeżyć nieco starsze. Sama impreza to dodatkowo sposobność spotkania kilkorga znajomych, odbycia paru interesujących dyskusji i zagrania przyzwoicie zorganizowanego gigu. Hail Pulpet! &lt;br /&gt;Dzisiaj, już po śniadaniu, odwiedzeniu Starbucksa i domowym obiedzie przygotowanym przez Grajka i Szymona, ruszamy podbijać święte miasto  Częstochowe. Liczę na równie udany wieczór. &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-8178793875380420615?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/8178793875380420615/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/02/going-wild-2-mini-tour.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/8178793875380420615'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/8178793875380420615'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2010/02/going-wild-2-mini-tour.html' title='Going Wild 2 mini tour'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-4239016487681458514</id><published>2009-12-20T09:33:00.000-08:00</published><updated>2009-12-20T09:42:03.596-08:00</updated><title type='text'>Waiting Room demo session</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Minął już jakiś czas, odkąd męczyliśmy się z resztą zespołu nad płytą, którą tak naprawdę niewiele osób się zainteresowało. Zdeterminowani aby nie ulegać nastrojowi rozczarowania, postanowiliśmy zachować świeżość zespołu Last Believer i nagrać nowy materiał - tym razem nieco krótszy, w formie EP. Aby zrobić to na przyzwoitym poziomie, zdecydowaliśmy najpierw nagrać poglądowe demo, nad którym ewentualnie będziemy mogli popracować przed wejściem do pokoju studyjnego.&lt;/div&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/Sy5giJyKOUI/AAAAAAAAAGY/LpLDz90qfIM/s200/studio.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417373541631408450" /&gt;&lt;div&gt;Ponieważ piątkowy, wyjątkowo mroźny wieczór przeciągnąłem o seans równie dziwnego jak fascynującego filmu "It's All About Love", sobotni poranek, kiedy to miałem wstać nieco wcześniej, by spokojnie ruszyć do Oświęcimia, okazał się być chaotyczny i mało zorganizowany. A to dlatego, że .. po prostu zaspałem. To dosyć nietypowe, ponieważ należę do tzw. "rannych ptaszków", a już naprawdę wolę w umówione miejsca wybierać się nieco wcześniej niż być spóźnionym. Niemniej stało się, tak więc po wypiciu kawy i przegryzieniu bananem ruszyliśmy do Oświęcimia. Okazało się, że aktualna lokalizacja wędrownego studia naszego perkusisty o dźwięcznej nazwie Waitng Room,  które zresztą popełniło nasze dwa poprzednie wydawnictwa) jest tą samą w której wylaliśmy litry potu nagrywając pierwszy matex.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po kilku godzinach przygotowań, rozwiązaniu problemów technicznych, nagraliśmy instrumenty na tzw. "setkę", po czym nagrałem swoje ścieżki wokalne. Korzystając z czasu, który pozostał nam jeszcze do najbliższego środka transportu, nagraliśmy drugą ścieżkę gitar i odsłuchaliśmy kawałki. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Powrót zamarzniętym pociągiem umilany jedynym dostępnym w okolicach dworca, ciepłym, wegańskim posiłkiem - frytkami oraz zapadnięcie w niekontrolowany sen przed telewizorem w ciepłym mieszkaniu, to godne zakończenie tej, jakże kreatywnej soboty. Teraz pozostaje czekać na wyniki naszej weekendowej pracy no i przygotowanie przed sesją studyjną.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-4239016487681458514?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/4239016487681458514/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/12/waiting-room-demo-session.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/4239016487681458514'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/4239016487681458514'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/12/waiting-room-demo-session.html' title='Waiting Room demo session'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/Sy5giJyKOUI/AAAAAAAAAGY/LpLDz90qfIM/s72-c/studio.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-7599176896644744197</id><published>2009-10-05T00:32:00.001-07:00</published><updated>2009-10-05T01:13:42.462-07:00</updated><title type='text'>Last Believer tour - dzień 4</title><content type='html'>Wczorajsze balety zakończyły się dla co poniektórych dosyć późno, albo bardzo wcześnie rano - zależy z której strony patrzeć. Bratanie się z niemiecka załoga, wyszło chłopakom na &lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SsmePUbcoaI/AAAAAAAAAGM/pWPJbSDVJfA/s200/IMG_0609.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389012415144567202" style="float: right; margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 10px; margin-left: 10px; cursor: pointer; width: 150px; height: 200px; " /&gt;dobre (co zasadniczo również dosyć relatywnie można potraktować), tak więc poranek przyniósł części załogi dawkę cierpienia. Po prysznicu w dosyć surowych warunkach, zostaliśmy ugoszczeni obfitym śniadaniem, a niedługo po wypitym w, jak się okazało wegańskiej kawiarni sojowym latte, ruszyliśmy do Poznania. Na miejscu udało mi się spotkać dawno niewidzianych znajomych, prócz tego, właśnie tutaj - na Rozbracie ponownie zbiegły się trasy, nasza oraz Daymares. Klimat koncertu był bardzo przyjemny, melancholii dodatkowo dodawał fakt, iż był to koncert ostatni w tej trasie, która uwieńczenie znalazła w otwartym do późna falafelu, gdzie zjedliśmy ostatnią, wspólną kolację, po czym cześć ekipy powracająca do Warszawy odłączyła się od nas, resztę natomiast czeka podróż o Wrocławia, po czym dalej do Krakowa.&lt;br /&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-e805bfda57d216ee" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v10.nonxt3.googlevideo.com/videoplayback?id%3De805bfda57d216ee%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331323509%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D15292454B9B1A96850CB8D33EF598C70FAE5E3F.55C2C67569987D4040D49B4DAFD4CF2EAFA1FA81%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3De805bfda57d216ee%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DOl-jlMHpweF1tBaZPC2KC1b9bEQ&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v10.nonxt3.googlevideo.com/videoplayback?id%3De805bfda57d216ee%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1331323509%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D15292454B9B1A96850CB8D33EF598C70FAE5E3F.55C2C67569987D4040D49B4DAFD4CF2EAFA1FA81%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3De805bfda57d216ee%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DOl-jlMHpweF1tBaZPC2KC1b9bEQ&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Całe mnóstwo zajebistych chwil, które udało nam się pochwycić w trakcie tych kilku dni, to jest to, co nadaje sens graniu w punkrockowym zespole.&lt;br /&gt;Dzięki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-7599176896644744197?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/7599176896644744197/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/10/last-believer-dzien-4_05.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/7599176896644744197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/7599176896644744197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/10/last-believer-dzien-4_05.html' title='Last Believer tour - dzień 4'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SsmePUbcoaI/AAAAAAAAAGM/pWPJbSDVJfA/s72-c/IMG_0609.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-6779347695304225339</id><published>2009-10-04T23:28:00.003-07:00</published><updated>2009-10-05T00:19:53.587-07:00</updated><title type='text'>Last Believer tour - dzień 3</title><content type='html'>Po konkretnym śniadaniu u Szymka i dopełnieniu wujowskich obwiązków, podażyliśmy za głosem serca, czyli do Starbucksa na sojowe latte z syropem orzechowym. W bólach pozbieralismy się wraz ze sprzętem do vana i ruszyliśmy w stronę ziem niemieckich. Reszta chłopaków w&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 150px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/Ssmd7KMZmqI/AAAAAAAAAGE/MgAq_BQ5IgU/s200/IMG_0603.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389012068799716002" /&gt;padła w dosyć szampanski nastrój, ja podróż wykorzystać postanowiłem na posłuchanie Ornette Coleman.&lt;br /&gt;Na miejscu Niemcy ugościli nas iście królewsko, czestując przyzwoitym jedzeniem i niezgorszą kawą. Koncert zaczął się ok 11 w nocy, zarówno Identity jak i my zaprezentowaliśmy się dobrym, moim zdaniem setem. Całkiem dobrze spisał się akustyk, osobiście czułem zmęczenie gardła, ale daliśmy radę, a pomimo prawdopodobnej straty sprzętowej, wszyscy zachowali dobry humor. Udało nam się pogadać z kilkoma lokalsami i przegrać partyjkę w barowe piłkarzyki. Pozostaje nam nocleg na imponującym squacie, czego - biorąc pod uwagę towarzystwo w jakim podrózujemy, trochę się obawiam. Jutro ostatni koncert na poznańskim Rozbracie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-6779347695304225339?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/6779347695304225339/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/10/last-believer-tour-dzien-3.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/6779347695304225339'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/6779347695304225339'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/10/last-believer-tour-dzien-3.html' title='Last Believer tour - dzień 3'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/Ssmd7KMZmqI/AAAAAAAAAGE/MgAq_BQ5IgU/s72-c/IMG_0603.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-6640771924338656658</id><published>2009-10-03T02:41:00.001-07:00</published><updated>2009-10-05T00:18:33.095-07:00</updated><title type='text'>Last Believer tour - dzień 2</title><content type='html'>Po przebudzeniu udaliśmy się do vana, gdzie dla bezpieczeństwa sprzętu noc spędził nasz dzielny kierowca - Słoma (dla wielu znany jako gitarzyta Infekcji). Obawy okazały się słuszne, jako że z ralacji Słomy wynikało, iż noc na warszawskim parkingu, może obfitowac w masę ...hmm.. emocji. Ok 2 w nocy,  pasem parkingowym, na którym stał m.in. nasz van, skaczac po dachach znajdujących się na ich drodze pojazdów, przemaszerowała grupa &lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SsmdrV6RVjI/AAAAAAAAAF8/x06bHyc-wXE/s200/IMG_0602.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389011797066995250" /&gt;podrostków. Nasza kolubryna wydała się im najwidoczniej nielada wyzwaniem, ale przygotowanego już do starcia Słomę uratował niefart jednego z poszukiwaczy przygód spadajacego z dachu wcześniej zaparkowanego pojazdu. Po godzinie ekipa wracając na "poprawki", znowu upatrzyła sobie vana. Tym razem trochę ochłonęli słysząc w środku rezydenta. Nielada szokiem również okazało się dla nich pytanie naszego kierowcy, wychylajacego się z nienacka przez okienko : "chcieliscie coś zrobić z samochodem?"&lt;br /&gt;Po odwiedzeniu osiedlowego baru mlecznego, co dało sporo kolorytu naszemu porankowi w stolycy, pojechaliśmy zebrać resztę, spiącej w innych lokalizacjach ekipy i ruszylismy w stronę Wrocławia. Po długiej, lecz niezwykle wesołej podróży, dotarliśmy do CRK, gdzie wyładowalismy sprzęt, zjedliśmy pyszną, wegańską kolację i napiliśmy się kawy.&lt;br /&gt;Koncert wypadł bardzo ok, zarówno my jak i Identity zaserwowalismy solidny w mojej opinii set, ludzie natomiast najwyraźniej pozostawili sobie siły na Daymares, którzy nota bene również konkretnie przypierdolili.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-6640771924338656658?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/6640771924338656658/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/10/last-believer-tour-dzien-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/6640771924338656658'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/6640771924338656658'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/10/last-believer-tour-dzien-2.html' title='Last Believer tour - dzień 2'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SsmdrV6RVjI/AAAAAAAAAF8/x06bHyc-wXE/s72-c/IMG_0602.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-2177064698446940153</id><published>2009-10-02T01:17:00.001-07:00</published><updated>2009-10-05T02:33:02.825-07:00</updated><title type='text'>Last Believer tour - dzień 1</title><content type='html'>Udało nam się wyjechać zgodnie z planem, czyli o 10:00 - co miało pozostawić nam pewien zapas czasu przed warszawskim koncertem. Niestety stan polskich dróg zawiódł nasze oczekiwania i dojechalismy do Wroclawia, skąd ruszyć mieliśmy dalej, vanem zapakowanym sprzętem i pozostałymi muzykami (nie licząc tych, którzy odważnie postanowili dotrzeć na miejsce koncertu samopas) nieco pózniej... Odrobina stresu spowodowana dłużacą się podróżą i obawą przed prawdopodobnym&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/Ssmdbu0CPAI/AAAAAAAAAF0/NWCSJFybwgk/s200/IMG_0600.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389011528873819138" border="0" /&gt; spóźnieniem, wprawiły chłopaków w zabawowy nastrój, ja natomiast znalazłem kompana do rozmów o hokeju. Na miejsce dotarliśmy grubo po czasie, na szczescie zarówno organizatorzy jak i ludzie przybyli na koncert, wykazali się sporą wyrozumiałością i nikt nie sprawiał wrażenia specjalnie wkurwionego.&lt;br /&gt;Sam koncert wypadł całkiem ok, pomimo iż brakło mi energii (i kawy - co po zastanowieniu tworzy pewną logiczną całość)&lt;br /&gt;Poza tym dobrze bawilem się słuchając naszych współpasażerow - Identity oraz lokalsow ze Slip.&lt;br /&gt;Po koncerie udalismy się na puste mieszkanie Grajka, gdzie nie mogliśmy liczyć na kawę i garnek do gotowania wody, mogliśmy natomiast skorzystać z luksusu jakim jest prysznic z gorącą wodą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-2177064698446940153?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/2177064698446940153/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/10/last-believer-tour-dzien-1.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/2177064698446940153'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/2177064698446940153'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/10/last-believer-tour-dzien-1.html' title='Last Believer tour - dzień 1'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/Ssmdbu0CPAI/AAAAAAAAAF0/NWCSJFybwgk/s72-c/IMG_0600.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-2171205631729787201</id><published>2009-07-19T10:46:00.000-07:00</published><updated>2009-07-27T06:49:22.717-07:00</updated><title type='text'>Punk Hat-trick</title><content type='html'>Znacie na pewno to uczucie z dzieciństwa towarzyszące świętom Bożego Narodzenia, gdy z mrowieniem w brzuchu oczekiwaliśmy na prezent od św. Mikołaja? Podniecenie, niepewność (czy aby nie zasłużyliśmy wyłączne na rózgę) oraz nadzieję (że jednak znajdziemy coś innego)&lt;div&gt;Tak właśnie czułem się jadąc przez niemal cały kraj by zobaczyć Adolescents.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Do pociągu udałem się bezpośrednio po pracy, bez większego problemu udało nam się zająć zarezerwowane miejsca leżące. Ze względu na bezlitosny upał, który lał się &lt;/div&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 90px; height: 126px;" src="http://c2.ac-images.myspacecdn.com/images02/100/s_9020c0b2e7bf4678aa9cc9df93c95bdd.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;div&gt;z nieba, noc zapowiadała się.. nielekko. Wieczór przy lekturze nowego zbioru opowiadań Stephena Kinga, okraszony burzowym tłem, upłynął szybko i przyjemnie, aż do momentu gdy nasz przedział zapełniły 2 rodziny z dziećmi (co m.in. kosztowało nas odcięcie od głównego źródła tlenu w przedziale - uchylonego okna)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Cały dzień w Trójmieście, spędzony w towarzystwie przyjaciół, był idealnym wstępem do wieczora, na który oczekiwałem. Kawa na mieście, frisbee na plaży - słowem Wakacje!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pod klubem pojawiło się ok 20-30 osób. Myślałem że tradycyjnie załoga oczekuje do ostatniej chwili aby pojawić się w dobrym stylu, podczas setu pierwszego zespołu. Niestety - przeliczyłem się. Podczas występu Moskwy na sali było ok 15 osób, na Adolescents pojawiło się jakieś 10 więcej. Niemniej nie poczułem się rozczarowany - o nie. Set kalifornijczyków był bezbłędny, hity z niebieskiej płyty, kilka numerów z Brats In Battalion i kilka z ostatniej - O.C. Confidential. Ludzie wydawali się znać materiał i dobrze się bawić. Chłopaki z zespołu również - o dziwo, wyglądali na zadowolonych. Podsumowując - 100% autentycznie, bez napinki, z energią. Moje oczekiwania zostały spełnione.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Rano zebraliśmy się do następnej podróży torowej, tym razem do Jarocina, gdzie mieliśmy zobaczyć kolejną żywą legendę - Bad Brains. Festiwal owiany niewąską legendą, obecnie bliżej ma chyba do Juwenaliów, tudzież Open Air-a (to ze względu na ceny), niż do wolnościowego festiwalu przedstawionego w "Fali". Rzesze młodzieży, spuszczonej chyba pierwszy raz w roku z łańcuchów, pijąca na umór, rzygająca gdzie popadnie, zupełny brak cateringu z uwzględnieniem wegan/wegetarian czy restryskyjna "ochrona" imprezy - to kilka czynników dające mi powody do narzekania. Niemniej czas spędzony w towarzystwie przyjaciół, spotkania, rozmowy i wreszcie koncert Bad Brains wynagrodziły mi wszelkie niedogodności. Set, niczym spektakl - przykuwał uwagę oprawą, nie umniejszają wagi muzycznym zdolnością Dr. Know i reszty Brainsów. Lekko zbzikowany H.R. to kolejny, jak dla mnie na plus działający smaczek występu (no bo nie oczekiwałem, że jak 30 lat temu gość będzie wykonywał cyrkowe ewolucje na scenie).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kolejnego dnia udaliśmy się na uwieńczający ten wyjazd festiwal, gdzie osobiście, po pierwsze chciałem spotkać jak największą ilość dawno nie widzianych znajomych - po drugie zobaczyć Disfear. Obydwa cele zostały osiągnięte i  pomimo niesamowitego upału, wspaniale było zamienić chociaż po kilka słów z ludźmi, których siłą rzeczy nie mam okazji spotykać na codzień. Równie przyjemnie było zakończyć wieczór słuchając niesamowicie energetycznego i przebojowego gigu szwedzkich d-beatowców.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Świetny był ten wyjazd, pomimo dwóch dni bez bieżącej wody i telefonu, kilkudziesięciu upalnych godzin spędzonych w pociągach i jeszcze kilkunastu w samochodzie, wart był każdej kropli wylanego potu. Niemniej możliwość cieszenia się prysznicem i własnym łóżkiem, osłodziła nam powrót do codzienności&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-2171205631729787201?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/2171205631729787201/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/07/punk-hat-trick.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/2171205631729787201'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/2171205631729787201'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/07/punk-hat-trick.html' title='Punk Hat-trick'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-6246795260135952046</id><published>2009-06-01T11:56:00.000-07:00</published><updated>2009-07-27T06:46:48.297-07:00</updated><title type='text'>Kryzys</title><content type='html'>Nie chcę zabrzmieć jak rasowy paranoik, ale kryzys gospodarczy, który zajrzał wpierw do bankierskich sakiew, aby ostatecznie użądlić tych, którzy nie mają dostatecznie silnych instrumentów by się przed nim bronić - wydaje się być dla niektórych wygodny. Nie, nie mówię tutaj o jakiejś mitycznej grupie masonów, zawiadujących światową finansjerą z orbitalnej stacji kosmicznej. Mówię o średnich i dużych przedsiębiorcach, którzy tym słowem - kluczem mogą wytłumaczyć nawet najbardziej kontrowersyjne decyzje, mające - jak głosi oficjalne stanowisko, uratować to co z naszej gospodarki zostało. Wartość nadrzędna - gospodarka, dla dobra przyszłych pokoleń wymaga poświęceń, ofiar. Co za tym idzie zaciśnięty pas kosztować będzie stanowiska szeregowych pracowników, no bo przecież nie prezesowskie premie, które jak twierdzi CEO A.I.G. są gwarantem dalszego, dobrego (zabawne..) prosperowania przedsiębiorstwa, dającego nadzieje kolejnym pokoleniom mrówek - gotowych do poniesienia podobnej ofiary w przyszłości. Czas kryzysu, to również czas żniw, dla co roztropniejszych dyrektorów finansowych, potrafiących wycisnąć coś dla siebie,  z narodowej kiesy. Zabawne ilu proroków Wolnego Rynku w czasie kryzysu wyciągnęło chciwe łapki po państwowe dotacje.Cała otoczka towarzysząca temu wydarzeniu, obrazy ludzi tracących domy, prace, pozwalają zastraszonej  klasie pracującej z godnością przyjąć wszelkie cięcia, uszczuplenia, degradacje - lepsze to przecież niż dryfowanie po opustoszałym oceanie, pełnym tonących wraków - jakim ponoć stał się rynek pracy...&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Surfin'&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ponoć życie z wody się wywodzi, na pewno z wody się składa a przeważnie w wodzie odnajduje radość. Szczęściem i dzięki ludzkiej pomysłowości (a także dzięki Ani, która &lt;/div&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 200px; height: 134px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SiQvguQNp7I/AAAAAAAAAFU/Pavb8S_jYXs/s200/DSC_0041.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342447297186604978" border="0" /&gt;miała idealny pomysł na mój urodzinowy prezent), nie trzeba poszukiwać już fal oceanu by zakosztować rozkoszy ślizgania się na desce. Sposób na "płaski surfing" nazwany został skimboardem (naprawdę nie lubię tej nazwy - sam nie wiem dlaczego) i daje możliwość pomykania po nawet najbardziej spokojnych akwenach. W czasach epidemii depresji, zabiegania i stresu, te chwile gdy można wyłączyć na chwile prozaiczne myślenie o materialnej rzeczywistości i zanurzyć się (dosłownie) w czystej, nieprzemyślanej przyjemności, są naprawdę cenne.&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-6246795260135952046?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/6246795260135952046/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/06/kryzys.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/6246795260135952046'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/6246795260135952046'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/06/kryzys.html' title='Kryzys'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SiQvguQNp7I/AAAAAAAAAFU/Pavb8S_jYXs/s72-c/DSC_0041.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-759552733090291274</id><published>2009-05-11T05:15:00.001-07:00</published><updated>2009-05-11T05:27:49.781-07:00</updated><title type='text'>Tydzień Wegetarianizmu</title><content type='html'>Jak co roku w maju, w całej Polsce organizowana jest impreza promująca prawa zwierząt i dietę wegetariańską.  Również w Krakowie  odbywa się ona cyklicznie. Na stronie głównej www.wegekrakow.pl znalazła się informacja o tegorocznej edycji imprezy. Sam co roku, w miarę swoich możliwości staram się angażować w organizację tego wydarzenia. Z roku na rok, widzę również,  jak tego typu akcje przynoszą skutek i świadomość społeczna zjawiska takiego jak wegetarianizm czy weganizm wzrasta (z tego właśnie powodu, nie jest już wielkim problemem zjeść sobie coś na mieście, czy kupić mleko sojowe w osiedlowym spożywczaku).  Tak więc z pełnym przkokonaniem moge stwierdzić - warto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Tydzień wegetarianizmu w Krakowie.                                        &lt;p&gt;  &lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;strong&gt;Zapraszamy na demonstrację połączoną z wegańskim pik&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;img src="file:///C:/DOCUME%7E1/Julianna/USTAWI%7E1/Temp/moz-screenshot-1.jpg" alt="" /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;strong&gt;nikiem, dnia 16 maja 2009 o  godz. 12 pod Wawelem.&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;   &lt;/p&gt; &lt;img src="file:///C:/DOCUME%7E1/Julianna/USTAWI%7E1/Temp/moz-screenshot.jpg" alt="" /&gt;&lt;img src="file:///C:/DOCUME%7E1/Julianna/USTAWI%7E1/Temp/moz-screenshot-2.jpg" alt="" /&gt;&lt;img src="file:///C:/DOCUME%7E1/Julianna/USTAWI%7E1/Temp/moz-screenshot-3.jpg" alt="" /&gt; &lt;p&gt; &lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;strong&gt;A także na 2 prezentacje multimedialne 16 maja o godz. 16 w Śródmiejskim Ośrodku Kultury w Krakowie.&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;"O zwierzętach, z którymi nie chcemy się przyjaźnić, bo ... je zjadamy" - pokaz slajdów i wykład Gabrieli Gołębiowskiej oraz Katarzyny Biernackiej.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;"O weganizmie i prawach zwierząt" - pokaz slajdów i wykład Katarzyny Biernackiej.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;W trakcie wykładów, będzie można zakosztować &lt;strong&gt;wegańskich smakołyków.&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt; &lt;/p&gt; &lt;p&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Miejsce i czas&lt;/em&gt;:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Śródmiejski Ośrodek Kultury, ul.Mikołajska 2 w Krakowie&lt;br /&gt;16 maja 2009, godzina 16:00&lt;br /&gt;podczas spotkania Klubu Przyjaciół Kota "Filemona" prowadzonego przez Renatę Fiałkowską, założycielkę Krakowskiego Klubu Wegetarian."&lt;/span&gt; &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-759552733090291274?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/759552733090291274/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/05/tydzien-wegetarianizmu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/759552733090291274'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/759552733090291274'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/05/tydzien-wegetarianizmu.html' title='Tydzień Wegetarianizmu'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-5898514975832604127</id><published>2009-04-22T02:43:00.000-07:00</published><updated>2009-07-27T06:51:22.018-07:00</updated><title type='text'>"Heart On My Sleeve"</title><content type='html'>Pierwszy tatuaż jaki sobie zrobiłem, nie miał szczególnego znaczenia w sensie symboliki, raczej sam fakt wytatuowania sobie trwałego wzoru na skórze miał być aktem wyzwolenia (na pewnym poziomie). Brzydki jak noc październikowa smok, nie był nawet wyrazem estetycznym (kto go na tamtym etapie widział, ten wie..). Kolejny, już wyrażający pewną istotną dla mnie wtedy i teraz wartość, był w formie napisu, tak więc aspektów artystycznych, w powszechnym tego słowa znaczeniu nie miał, jednak od tego czasu wszystkie moje tatuaże powstawały dla uczczenia pewnych wartości, oddania hołdu istotnym dla mnie zespołom &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;hcpunk&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; czy też zobrazowania mojego stanu umysłu i ducha. Z czasem poszukiwałem równowagi, pomiędzy czystą symboliką a estetyczną ekspresją.&lt;br /&gt;Nigdy nie rozumiałem uprzedzeń do symbolicznych tatuaży, reprezentujących np. pewne postawy (vide  weganizm czy &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;straight&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;edge&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;), argumentowanych faktem ulotności owych (w miażdżącej niestety większości przypadków). Myślę, że ok 2/3 wzorów na mojej skórze, ma jakieś "scenowe" konotacje, a przecież nauczony doświadczeniem, również biorę pod uwagę, iż któregoś dnia mogę "zagubić się w realiach życia". I co z tego? Nie ma co wstydzić się przeszłości, a posiadając pamiętnik w formie tuszu wkłutego w skórę, nie zapomnimy może skąd pochodzimy i kim byliśmy.&lt;br /&gt;Świadomość i tolerancja społeczna, która jeszcze kilka lat temu skreślała mnie z szeregów "przyzwoitych obywateli", jako wyrzutka społeczeństwa, recydywistę i bandytę  (tylko ze względu na wzory na moim ciele), na chwilę obecną wzrosła na tyle, iż pozwala mi swobodnie pracować w "poważnej instytucji", bez potrzeby chowania się za &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;longsleevami&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Mimo wszystko zdarzają się, poniekąd zabawne sytuacje, gdy podchodzą do mnie starsze panie aby wyrazić swój żal - "jak mogłem się tak skrzywdzić". Cóż, podchodzę do tego z lekkim uśmiechem, z drugiej jednak strony, gdy do moich tatuaży mają zastrzeżenia moi rówieśnicy lub ludzie ode mnie młodsi (argumentując je właśnie przeszkodą w wpasowywaniu się w społeczne tryby), lekko mnie to irytuje, tym bardziej, iż niektóre z tych person, swoją "karierę zawodową" zakończyły np. na budowie. W ogóle troska ludzi, jeśli chodzi o każde odstępstwo od przyjętych norm, jest fascynująca, szczególnie w obliczu ignorancji, jaką ci sami ludzie wykazują wobec faktycznego cierpienia innych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-5898514975832604127?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/5898514975832604127/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/04/heart-on-my-sleeve.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/5898514975832604127'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/5898514975832604127'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/04/heart-on-my-sleeve.html' title='&quot;Heart On My Sleeve&quot;'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-3341007716402587171</id><published>2009-04-02T12:18:00.000-07:00</published><updated>2009-04-02T13:26:39.126-07:00</updated><title type='text'>"I'm not a cool guy anymore"</title><content type='html'>Z uwagi na to, że nie pijam alkoholu, ludzie mają dziwną tendencję oczekiwać ode mnie bycia naprawdę cool. Takie mam wrażenie. Jak gdyby miało to zrównoważyć fakt, że nie poprawie nikomu humoru kompromitującymi autoportretami z imprezy minionej nocy czy też bezpruderyjnym, szalonym tańcem go-go na knajpianym stoliku. Czasy gdy dostarczałem rozrywki swoim bliższym i dalszym znajomym butami zgubionymi po ostrej nocy w klubie, bezpowrotnie (mam nadzieje..) minęły, a ja wcale nie mam ochoty udowadniać nikomu, że "umiem się bawić bez alkoholu i dragów". W dupie to mam, może i jestem nudziarzem, ale podejrzewam, być może &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;odrobinę&lt;/span&gt; arogancko, że moje życie więcej ma barw niż egzystencja wielu moich rówieśników, prowadzona od jednej sobotniej &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;najebki&lt;/span&gt;, poprzez niedzielnego kaca, aż do kolejnej i kolejnej...&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie mam nic przeciwko pójściu do knajpy, czy nawet biernemu udziałowi w libacji, a fakt że odpuszczam większość tego typu &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;eventów&lt;/span&gt;, wynika raczej z mojej wrodzonej przekory i uporu - z jednej strony, z drugiej natomiast, co trudniej przyznać - z powodu moich ograniczonych zdolności społecznych. Może to być dla wielu zaskakujące, ale w sumie nieśmiały ze mnie gość. &lt;br /&gt;&lt;div&gt;Nie znaczy to wcale, że nie &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;lubię&lt;/span&gt; spotykać się z ludźmi - przeciwnie. Problem polega na tym, że często moje problemy z dostosowaniem się do sytuacji w której się znalazłem, mogą być odbierane jako wrogość, znudzenie, czy Bóg jeden wie co jeszcze. Ja &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;lubię&lt;/span&gt; ludzi, czasami jednak mam problem by się z nimi porozumieć.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niemniej - nie chce swoim stylem życia udowadniać, że TEŻ mogę dobrze bawić się na klubowej imprezie, TEŻ mogę pozwolić sobie na szaleństwo, TEŻ jestem mistrzem parkietu i TEŻ &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;potrafię&lt;/span&gt; być 100% party boyem. Pomimo, iż jestem trzeźwy. Wbijam w to. Gdy będę miał ochotę gdzieś pójść czy coś zrobić, &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;po prostu&lt;/span&gt; to &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;zrobię&lt;/span&gt; - bez oglądania się na oczekiwania innych.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;"Just To &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;Get&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;Away&lt;/span&gt;"&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie wiem czy tylko ja tak mam, ale bywa iż przesłuchuje 2/3 płyty, potupując i podśpiewując teksty piosenek, bez nadmiernego zaangażowania, ale bywa i tak, że zawieszam się na jednym, dwóch kawałkach i wałkuje je w spazmach. Właśnie takich emocji doznałem dzisiaj słuchając płytę &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;Poison&lt;/span&gt; Idea - "&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_11"&gt;Feel&lt;/span&gt; The &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_12"&gt;Darkness&lt;/span&gt;", a właściwie skupiając swoją uwagę kolejno, na dwóch szczególnych kawałkach - "Just To &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_13"&gt;Get&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_14"&gt;Away&lt;/span&gt;" i "&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_15"&gt;Taken&lt;/span&gt; By &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_16"&gt;Suprise&lt;/span&gt;". &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_17"&gt;Intensywność&lt;/span&gt;, energia ale i melodia zawarta w riffach tych kawałków ładuje naprawdę niesamowitym powerem, a chwytliwe refreny krzyczane przez &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_18"&gt;Pig&lt;/span&gt; Championa głęboko zapadają w pamięci. Jest kilka płyt, które totalnie przeszły próbę czasu i wygląda na to, że ta również się kwalifikuje do tego zacnego grona. Po raz pierwszy usłyszałem ją chyba ok. 98 roku, na szkolnej wycieczce do Włoch (nota bene jednej z moich ostatnich &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_19"&gt;pijackich&lt;/span&gt;, grupowych wyjazdów zagranicznych), wraz z "Dance &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_20"&gt;With&lt;/span&gt; Me" &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_21"&gt;TSOL&lt;/span&gt; oraz "&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_22"&gt;Flyulaba&lt;/span&gt;" &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_23"&gt;SNFU&lt;/span&gt; - nagranych zresztą na jednej, 90cio minutowej kasecie. Wszystkie trzy robiły na mnie równie wielkie wrażenie wtedy, przed kilkunastoma laty, jak i robią teraz (na trzeźwo). Pamiętam, że historia nekrofilskiej miłości, zaśpiewana przez Jacka Grishama w &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_24"&gt;Code&lt;/span&gt; Blue była dla mnie jednym z bardziej szokującym tekstów (może poza tekstami Kata słyszanymi jeszcze kilka lat wstecz), w tej chwili być może nie wydaje mi się już tak kontrowersyjny (w pozytywnym tego słowa znaczeniu), ale nadal pozostaje jednym z lepszych &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_25"&gt;IMO&lt;/span&gt;  punkowych kawałków. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Do czego dążę? Ano nie chce wyjść na znudzonego marudę, ale nie pamiętam by jakiś zespół z ostatnich kilku lat pozostawił w moim umyśle trwały ślad. Oczywiście &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_26"&gt;zdażają&lt;/span&gt; się świetne hordy. Ponad przeciętne i nietuzinkowe, ale coraz rzadziej przemycają "to coś", co mogło by mnie powalić, omotać.. &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_27"&gt;Mógłbym&lt;/span&gt; to zrzucić na karb "pierwszego kontaktu", który zawsze, niezależnie właściwie od kalibru zapisuje się na twardym dysku na stałe, ale gdy pierwszy raz słyszałem &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_28"&gt;TSOL&lt;/span&gt;, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_29"&gt;Poison&lt;/span&gt; Idea, czy &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_30"&gt;Pennywise&lt;/span&gt;, Bad &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_31"&gt;Religion&lt;/span&gt; i &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_32"&gt;Good&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_33"&gt;Riddance&lt;/span&gt;, miałem już spore zaplecze w postaci, &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_34"&gt;co prawda&lt;/span&gt; kapel pokroju &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_35"&gt;Exploited&lt;/span&gt; i &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_36"&gt;Toy&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_37"&gt;Dolls&lt;/span&gt;, ale powiedzmy już z Punk &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_38"&gt;Rockiem&lt;/span&gt; byłem zaprzyjaźniony. Nie chce przypisywać tym starym, klasycznym kapelom jakiś mistycznych właściwości, ale może haczyk jest w tym, że łatwiej było zagrać autentyczną, ciekawą muzykę(mieszcząc się w punkowej konwencji) w latach 70/80/90 niż obecnie, gdy wydaje się, że wszystko zostało już zagrane.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Autentyczność -chyba właśnie o to chodzi. Nie tylko w &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_39"&gt;kontekście&lt;/span&gt; muzyki.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-3341007716402587171?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/3341007716402587171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/04/im-not-cool-guy-anymore.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/3341007716402587171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/3341007716402587171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/04/im-not-cool-guy-anymore.html' title='&quot;I&apos;m not a cool guy anymore&quot;'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-8557084623517541222</id><published>2009-03-08T05:20:00.000-07:00</published><updated>2009-07-24T00:21:11.102-07:00</updated><title type='text'>8 marca</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Święto to, wbrew powszechnemu przekonaniu o jego &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;komunistycznych&lt;/span&gt; korzeniach, powstało w 1909 roku w Stanach Zjednoczonych i pierwszy raz obchodzone było tego właśnie roku, 20 marca, a uczcić miało powstanie kobiet, mające miejsce w roku 1857 w &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;nowojorskiej&lt;/span&gt; fabryce bawełny. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;Rajot&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; mający na celu wywalczenie krótszego czasu pracy i zrównania płac, z tymi które otrzymywali mężczyźni w owej firmie, był &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;jendym&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; z pierwszych wydarzeń odciskających swe piętno na purytańskim, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;patriarchalnym&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;społeczeństwie&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 121px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SbO4T_17OjI/AAAAAAAAAEc/AZ4o64c0eGg/s200/hw_factory_female_01.jpg.jpeg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5310791039294585394" border="0" /&gt;Będę trochę PC. Może nawet trochę bardzo. Ale olewam metkę, myślę że &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;równouprawnienie&lt;/span&gt; płci jest tak oczywistym statusem, jak negacja &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;niewolnictwa&lt;/span&gt; na &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;ten przykład&lt;/span&gt; i nie wymaga wepchnięcia w jakieś poprawne politycznie formuły. Pomimo tego kobiety bardzo często &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;dyskryminowane&lt;/span&gt; są przez system sądowniczy, pracodawców, polityków (vide wypowiedzi Leppera &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;nt&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. „zgwałcenia dziwki”) jak i obyczajowo. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;Przeświadczenie&lt;/span&gt;, że facet „zaliczający” 30 kobiet w miesiąc, to macho – godny podziwu samiec, a kobieta spotykająca się z kilkoma facetami(w czasowych odstępach) to dziwka, to obowiązujący od wieków pogląd, wzmacniany kulturowo i &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_11"&gt;popkulturowo&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Pomimo iż większość kobiet jest już dopuszczana do głosu podczas oficjalnych posiłków i spotkań rodzinno – towarzyskich, liczba dowcipów mających obrazować rz&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_12"&gt;ekomą&lt;/span&gt; głupotę i &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_13"&gt;infantylność&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; „płci pięknej” jest zatrważająca. Brak zaufania publicznego, najpewniej spowodowany właśnie takim poglądem, owocuje dominacją mężczyzn na stołkach rządowych, mających możliwości &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;decyzyjne&lt;/span&gt;, a to z kolei utrudnia nieco &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_14"&gt;legislacyjną&lt;/span&gt; walkę o wyrównywanie szans zawodowych i prawnych dla obydwu płci.&lt;br /&gt;Od najmłodszych lat nasze głowy faszerowane są, często &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_15"&gt;zakamuflowanych&lt;/span&gt; w formie żartu lub tradycji stereotypów.&lt;br /&gt;Wierzę, że 8 marca to dobry dzień aby pomyśleć o zmianach, w mentalności po pierwsze..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-8557084623517541222?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/8557084623517541222/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/03/8-marca.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/8557084623517541222'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/8557084623517541222'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/03/8-marca.html' title='8 marca'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SbO4T_17OjI/AAAAAAAAAEc/AZ4o64c0eGg/s72-c/hw_factory_female_01.jpg.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-1778867706743147405</id><published>2009-03-01T10:03:00.000-08:00</published><updated>2009-07-24T00:16:58.236-07:00</updated><title type='text'>Ferie dla pracujących cz. 2</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Piątek – 27.02&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;img style="text-align: left;float: right; margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 10px; margin-left: 10px; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px; " src="http://3.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SarRbsXk4iI/AAAAAAAAACk/LMBG18betic/s200/DSC08423.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5308285384506270242" /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Wczoraj, po odstawieniu kota do tymczasowej opiekunki – Sylwii (tylko dzięki GPS-owi w telefonie udało nam się bezbłędnie niemal, trafić na peryferie, gdzie mieści się jej przytulne mieszkanko),ruszyliśmy z Anią w drogę do Rabki, gdzie skorzystaliśmy z dobrodziejstw gabinetu masażu prowadzonego przez moją rodzicielkę, zjedliśmy wspaniałą szarlotkę w wegańskim puddingu waniliowym i po przespanej nocy, już osobno,  dotarliśmy do Krakowa.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;O godzinie 8 wieczorem przybył Maciek i mogliśmy udać się na salkę, by zwieźć wzmacniacz gitarowy, w między czasie Ania przygotowała wikt na długą podróż, która to czeka nas nazajutrz.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Sobota -28.02&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Budzik zbezcześcił świętość naszego snu o godzinie 4 nad ranem. Po zaparzeniu pełnego termosu kawy i walce z pakowaniem samochodu, udało nam się wyruszyć w drogę.  &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;Dziewięcio&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; godzinną podróż, w ciasnocie umililiśmy sobie m.in. filmem „Surfer, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;Dude&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;”, idealnym, lekkim, w sam raz na ciężką eskapadę.Do Tczewa dotarliśmy  przed czasem, mogliśmy zatem eksplorować tę malowniczą, lecz nieco wyludnioną mieścinę.Impreza rozpoczęła się dyskusją z autorami – Łukaszem Gołębiewskim, Przemkiem Guida, oraz Szymonem &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;Wątorkiem&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; – naszym basistą. Chłopaki mieli okazję przeczytać fragmenty swojej twórczości i opowiedzieć nieco, również o sobie. Koncert dla garstki zainteresowanych nie był może na poziomie naszych oczekiwań(w dużej mierze z naszej winy)&lt;/div&gt;&lt;img style="text-align: left;float: left; margin-top: 0px; margin-right: 10px; margin-bottom: 10px; margin-left: 0px; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px; " src="http://1.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SarSUKBQ6WI/AAAAAAAAACs/vxhmCu8hee4/s200/DSC08459.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5308286354538424674" /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;natomiast występ Maszyny i Motyle, w zupełności zrekompensował rozczarowaniet naszym &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;setem&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;Noisowy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; walec, wzbogacony w niesamowity montaż filmowy, ukazujący schizę atomową w US w latach Zimnej Wojny,  naprawdę zrył nam psychiki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Noc spędzamy w pokoju, w którym na co dzień bawią się dzieci, ozdobionym malunkami kolorowych kwiatów i pełnym pluszowych misiów. Cool. Jutro wyruszamy na spotkanie z naszymi sopockimi ziomami.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Niedziela – 01.03&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Poranek, przedwcześnie wywołany przez gderającą laskę – będącą nota bene jedną z organizatorów ubiegło dniowej imprezy, oznaczał mycie zębów w zimnej wodzie, szybką zawijkę do ciasnego samochodu i jazdę do Trójmiasta. Podczas pakowania, okazało się, że drzwi, zarówno do zaplecza pełnego sprzętu jak i &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;wogóle&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; budynku (na sali koncertowej zostały dwa laptopy i &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;pieniądze&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;) nie były zamknięte, tak więc myślę, że możemy mówić o szczęśliwym początku dnia, jako że nic nie zostało ze swojego miejsca uprowadzone. Zatrzymaliśmy się w Gdańsku, aby skosztować zachwalanego przez &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;autochtonów&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;img style="text-align: left;float: right; margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 10px; margin-left: 10px; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px; " src="http://4.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SarUKhkFX1I/AAAAAAAAAC8/PryJuOEQjo8/s200/DSC08462.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5308288388083048274" /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;falafela, niestety knajpka była jeszcze nieczynna. Dotarliśmy do Sopotu, gdzie spotkaliśmy się z lokalnymi załogantami, skonsumowaliśmy obfite śniadanie/lunch i wybraliśmy się nad morze. Trochę piździło zimnym wiatrem, ale słoneczna pogoda gwarantowała przyjazną estetykę otoczenia. Po wypiciu kawy w lokalnej, przyjemnej kawiarence, część wycieczki wyruszyła w powrotną podróż do Krakowa, my natomiast, po odświeżeniu się w mieszkaniu dobrych ludzi, którzy przyjęli nas pod swój dach, wybraliśmy się na falafela i ponowny spacer po mieście.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Wtorek – 03.03&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Wczorajszy dzień zaczął się na bogato, rajdem po saunach w sopockim Aqua Parku nad Bałtykiem,  od &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;hardkorowej&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; nordyckiej, poprzez parowe aż do &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;bio&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Po wypoceniu litrów potu, udaliśmy się do Gdańska, gdzie spoczęliśmy przy &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;najlepszym&lt;/span&gt; w Polsce (śmiałe stwierdzenie – wiem) sojowym latte z syropem pistacjowym w kawiarni o &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_11"&gt;trafnej&lt;/span&gt; nazwie – Pikawa (polecam odwiedzić będąc w pobliżu Starówki). Po odzyskaniu sił witalnych,wybraliśmy się na zakupy,&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;img style="text-align: left;float: left; margin-top: 0px; margin-right: 10px; margin-bottom: 10px; margin-left: 0px; cursor: pointer; width: 200px; height: 134px; " src="http://1.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SbBjwHRmtiI/AAAAAAAAADw/VmU8NtNFARk/s200/IMG_2665.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5309853638907573794" /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;następnie zjedliśmy najlepszego jak wieść niesie falafela jakiego można napotkać w okolicy. Fakt - był pyszny.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Najedzeni odwiedziliśmy mieszkającego w pobliżu zioma – Ola i jego dziewczynę, gdzie napiliśmy się kawy, mieliśmy okazję podziwiać bardzo sympatyczną fretkę – Zuzię, po czym ruszyliśmy w stronę mieszkania.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Wieczorem zmęczeni &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_12"&gt;całodziennymi&lt;/span&gt; wojażami, zasnęliśmy w trakcie „&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_13"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;Seven&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_14"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_11"&gt;Pounds&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;” - koniecznie musimy wrócić do tego filmu, zapowiadał się dobrze.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Dzisiaj eksplorujemy &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_15"&gt;Gdynię&lt;/span&gt;, wieczorem mamy nadzieje na hang out z lokalną załogą a jutro z &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_16"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_12"&gt;rańca&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; ruszamy do Łodzi.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Środa – 04.03&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_17"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_17"&gt;Podróż&lt;/span&gt; „torowa” ma ten swój specyficzny klimat, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_18"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_13"&gt;uspakającego&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; stukotu, cicho umykających krajobrazów. Podczas gdy Ania raczyła się błogim snem, ja czytałem zakupioną przedwczoraj &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_19"&gt;książkę&lt;/span&gt; -  „Jak Starbucks Uratował Mi Życie” Michaela Gates Gill-a oraz przesłuchiwałem płyty m.in. El Bandy i &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_20"&gt;szwedzkiej&lt;/span&gt; załogi – &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_21"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_14"&gt;Sista&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_22"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_15"&gt;Sekunden&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;.&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Zgodnie z planem, zrzucimy bety w sklepie ziomków i udamy się na &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_23"&gt;spacer&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;img style="text-align: left;float: right; margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 10px; margin-left: 10px; cursor: pointer; width: 200px; height: 134px; " src="http://4.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/Sa76W-G4D7I/AAAAAAAAADg/ARFMh-ZS9tk/s200/DSC_0220.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5309456283252297650" /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;po Piotrkowskiej, coś przekąsimy, a wieczorem hang out z &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_25"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_16"&gt;lokalsami&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;. Jutro ok. południa wyruszamy w stronę domu – Ania do Nowego Targu, ja do Krakowa. Mimo wszystko przyjemnie będzie wziąć prysznic i ogolić się we własnej łazience, przebrać się w zupełnie świeże ciuchy i ostatnie dni urlopu wykorzystać na bardziej pasywną formę wypoczynku. Mam spory zapas filmów, które pragną być obejrzane.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Epilog&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Nie wiem czy to ja staram się ją na siłę wskrzesić, czy też świecka tradycja punkowa, &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_26"&gt;wzajemnego&lt;/span&gt; odwiedzania się i wspólnego hang out-u jednak nie umarła, ale ostatni tydzień, to dla mnie zdecydowana esencja &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_27"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_17"&gt;hardcore&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; punka. Pominąwszy koncert, słuchanie dobrej muzyki czy puszczenie codziennych obowiązków w niepamięć, sam fakt, że można pojechać na drugi koniec kraju, bez obawy, że nie będzie miało się gdzie spać czy co zjeść, plus – co chyba jeszcze piękniejsze – możliwość spędzenia kilku zajebistych chwil ze znajomymi, to jet to, co w tzw. naszej scenie  jest &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_28"&gt;najpiękniejsze&lt;/span&gt;.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-1778867706743147405?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/1778867706743147405/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/03/ferie-dla-pracujacych-cz-2.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/1778867706743147405'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/1778867706743147405'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/03/ferie-dla-pracujacych-cz-2.html' title='Ferie dla pracujących cz. 2'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SarRbsXk4iI/AAAAAAAAACk/LMBG18betic/s72-c/DSC08423.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-1074085734830335626</id><published>2009-02-25T14:38:00.000-08:00</published><updated>2009-02-25T22:52:40.511-08:00</updated><title type='text'>Ferie dla pracujących cz. 1</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;Piątek – 20.02&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ostatni dzień przed dwoma tygodniami wolności. Właściwie to już od godziny 18, gdy opuszczę mury mojego biurowca, jestem wolnym człowiekiem. Start raczej bez fajerwerków (&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;Tofuburger&lt;/span&gt; i  nudny film o wymownym tytule „&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;Choke&lt;/span&gt;”), tak więc umownie ten dzień zyska status ostatniego dnia pracy miast pierwszego dnia urlopu.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Początek&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;Sobota – 21.02&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Plan odespania tygodnia pracy wziął w łeb, gdy obudziłem się o godzinie 8 i targany wyrzutami sumienia, iż uciekają mi cenne minuty już rozpoczętego urlopu, zebrałem się, zabrałem posegregowane śmieci i wyszedłem na zakupy. Rzadko miewam spokojne, stacjonarne soboty, więc &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;chill&lt;/span&gt; out przy śniadaniu, szklance soku pomarańczowego i filiżance kawy, wydał mi się niezwykle cenny. Dzisiaj wraca Ania, więc po kawalerskim tygodniu, w przeciągu którego obowiązki domowe ograniczałem do minimum, należało by ogarnąć włości, najlepiej przy płycie Black Flag puszczonej w tle. Pogoda dosyć przyjazna, tak więc mam dobrą okazję, by przed wyjazdem załatwić kilka spraw na mieście.&lt;br /&gt;W poniedziałek wyruszamy, póki co wykorzystać stosunkowo łatwy dostęp do gór oraz zimową aurę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;Poniedziałek – 23.02&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj przeminęło pod znakiem lenistwa. Prócz wyprawy na lotnisko, nic nie wyciągnęło nas poza próg mieszkania. W drodze z lotniska, przeczytałem ciekawy artykuł o cudownym wpływie - na  zdrowie - naturalnie, popołudniowych drzemek, co też postanowiłem wprowadzić w życie. Wiadomo – zdrowie ważna rzecz.&lt;br /&gt;Rano z zup&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SaXObchk32I/AAAAAAAAACM/AIQNvpOzzBU/s200/DSC08405.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5306874706834808674" /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;ełnym&lt;/span&gt; luzem zebraliśmy się, zrzuciłem jeszcze kilka filmów na notebooka i ruszyliśmy autokarem w stronę Tatr. Podróż wykorzystałem na swoją dzienną dawkę nowo zaadaptowanego, cudownego leku, a po dotarciu na miejsce, wskoczyliśmy do samochodu i wybraliśmy się do pobliskich źródeł geotermalnych. Czad. Wokół biało, padający śnieg i skąpane w mroźnej otulinie góry, które obserwujemy wprost z parującej, gorącej kąpieli, okraszonej masażami w&lt;img style="float:right; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 134px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SaXObtby_oI/AAAAAAAAACU/htjNKOvMQVA/s200/CSC_0099.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5306874711373971074" /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;odnymi&lt;/span&gt;. Woda potrafi pobudzić potworny apetyt, a taki można zaspokoić dużą, wegańską pizzą z oliwkami z  Da &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;Grasso&lt;/span&gt;. Po obfitej kolacji, czas na uspołecznianie.&lt;br /&gt;Spotkanie dawno nie widzianych znajomych i ploteczki z lokalnej sceny nad bezalkoholowym (w moim przypadku) piwie, były ciekawym akcentem tego dosyć produktywnego dnia.&lt;br /&gt;Po powrocie do mieszkania, zasnąłem, nie – właściwie straciłem przytomność – literalnie, oglądając „&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;Pretty&lt;/span&gt; In Pink”. Całe szczęście, że znam ten film niemal na pamięć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;Wtorek – 24.02&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Około południa, udało nam się wyjechać do mojego rodzinnego domu, aby zgarnąć sprzęt i wyruszyć na stok. Korzystając z okazji (i ekspresu), wypiłem szybką kawę, spakowałem się i pojechaliśmy na miejscówkę. Na miejscu, okazało się, że poza małą grupką lokalnych muzykantów, którzy zresztą korzystali z wyciągu za free, jesteśmy jedynymi klientami (być może ze względu na usytuowanie tego malowniczego miejsca, kilka kilometrów w bok od głównej drogi Kraków – Zakopane). Śnieg był odrobinę mokry, początkowo nie czułem się też zbyt pewnie, niemniej jazda zarówno po &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;wyratrakowanej&lt;/span&gt; trasie jak i w głębokim „puchu” (właściwie ze względu na temperaturę, ciężkim i mokrym śniegu), była na prawdę przyjemna.&lt;br /&gt;Wieczorem umówiliśmy się Dawidem, moim wieloletnim przyjacielem, z którym to wspólnie wkraczaliśmy w &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;klimaty&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;Straight&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;Edge&lt;/span&gt; i potem weganizmu, również wspólnie przetrwaliśmy, jako odmieńcy przez okres szkoły średniej. Tak więc w czwórkę, z dziewczynami zabraliśmy jedzenie z lokalnej knajpki chińskiej i pojechaliśmy na mieszkanie. Po sympatycznie spędzonym wieczorze, znowu szybko odpadłem – tym razem na Psychozie &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_11"&gt;Hitchcocka&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;Środa – 25.02&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dzisiejszy poranek przyniósł odrobinę niepewności, jako że grafik mamy napięty, ciężko było rozplanować dzień optymalnie.&lt;br /&gt;Po śniadaniu spakowaliśmy deski i wyjechaliśmy na pobliską górkę, gdzie Ania pozostawiła mnie sam na sam z zaśnieżonymi polanami. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_12"&gt;Freeride&lt;/span&gt; okazał się być ciężką przeprawą, ponieważ deska grzęzła co k&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 137px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SaXOb62C-mI/AAAAAAAAACc/7YXSUiHFIgo/s200/DSC_0159.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5306874714973731426" /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_13"&gt;ilka&lt;/span&gt;.kilkanaście metrów w mokrym, głębokim śniegu, sporo odcinków trzeba było pokonać pieszo, zapadając się w białej pokrywie co najmniej po kolana. Ostatni odcinek  udało się pokonać już na desce i nawet z odrobiną emocji, był relatywnie stromy i pokryty gęstwiną drzew i krzaków. Na koniec zafundowałem sobie zjazd na tzw. „&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_14"&gt;kreche&lt;/span&gt;” z zaparowanymi goglami (wypociłem w międzyczasie chyba z pół wiaderka wody) z krótkiego, aczkolwiek mocno nachylonego odcinka i na tym też postanowiłem jazdę zakończyć. W mieszkaniu szybka regeneracja pod prysznicem i zbieramy się – ja do Zakopanego, spotkać znajomego ze szkolnych lat, dziewczyny do Białego Dunajca, spotkać się z fryzjerem.&lt;br /&gt;Spotkanie po latach zaowocowało wspominkami starych, relatywnie dobrych czasów, koncertów w &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_15"&gt;Zako&lt;/span&gt; i starych znajomych, których ścieżki wytyczyły się w dosyć nieprzewidywalnych dla nas kiedyś kierunkach. Po ok. 2 h spędzonych w kawiarni, nadszedł czas by zebrać się do Krakowa, na jeden dzień póki co, jutro bowiem Ania ma rozmowę kwalifikacyjną, tak więc trzymam za nią kciuki..&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-1074085734830335626?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/1074085734830335626/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/02/ferie-dla-pracujacych-cz-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/1074085734830335626'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/1074085734830335626'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/02/ferie-dla-pracujacych-cz-1.html' title='Ferie dla pracujących cz. 1'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SaXObchk32I/AAAAAAAAACM/AIQNvpOzzBU/s72-c/DSC08405.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-1236164393267430577</id><published>2009-02-14T23:10:00.000-08:00</published><updated>2009-02-15T06:50:52.499-08:00</updated><title type='text'>Śniegu ton kilka</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span"   style="color: rgb(51, 51, 51);   font-family:'Trebuchet MS';font-size:13px;"&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(204, 204, 204);"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; min-height: 14px; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(204, 204, 204);"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(204, 204, 204);"&gt;Czytając wstecz swojego własnego bloga, mógłbym pomyśleć, że moje życie toczy się od piątku do niedzieli, reszta tygodnia to jakaś czarna dziura, niewarta uwagi i kawałka powierzchni hostowej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(204, 204, 204);"&gt;A przecież tak nie jest, również w przeciągu tygodnia uda mi się czasem obejrzeć dobry film, spotkać ciekawych ludzi, czy nawet wyskoczyć na mecz hokeja. Mógłbym nawet powiedzieć, że zaliczam się do wąskiej grupy szczęśliwców, którym praca zarobkowa daje względną satysfakcję. Niemniej weekend, to czas gdy mam chwilę by usiąść i coś napisać, a zwykle składa się tak, że mam ochotę pisać o możliwie aktualnych wydarzeniach lub przemyśleniach, co w gruncie rzeczy ma chyba jakiś&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SZfE4lqdb7I/AAAAAAAAAB8/52dmnxnaUqA/s200/DSC08382.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5302923562713968562" /&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(204, 204, 204);"&gt; sens.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(204, 204, 204);"&gt;Niemniej, znowu weekend, tym razem wybraliśmy się do Nowego Targu, z planem wyskoczenia na lokalny koncert, na którym gościć miał m.in. krakowski Tripis. Zakopane i Nowy Targ, to miasta w których często ongiś bywałem w związku z koncertami Hardcore Punk, tak więc perspektywa takiego lekko sentymentalnego wydarzenia powodowała lekki dreszczyk. Niemniej dobry plan,  raz na jakiś czas musi się sypnąć, tak więc podróż autobusowa z Krakowa do Nowego Targu, przez wzgląd na niesamowite korki i zaskakujące (nie tylko drogowców) warunki atmosferyczne, trwała ponad 3h, podczas gdy zazwyczaj zamyka się w 70min. Większość podróży drzemałem, słuchając Cro-Mags na zmianę z Integrity. Wycieczkę umilała nam grupa dzieciaków, nieco zniecierpliwiona jazdą oraz równie rozdrażniony kot, jadący na kolanach mojej dziewczyny. Grupa chłopców, ok 10-13 lat, okazała się być drużyną unihokeja, jadącą na zawody w Nowym Targu, prosto znad jeziora Śniardwy, od godziny 5:30 rano!!! Dodam, że na miejsce dotarliśmy po godzinie 8:20 wieczorem. Chłopakom życzę powodzenia w zawodach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(204, 204, 204);"&gt;Godzina na którą dotarliśmy, zdyskwalifikowała plan pójścia na koncert, tym bardziej, że mieliśmy ze sobą ciężkie bagaże, kota, laptop i trochę ciuchów, dodatkowo byliśmy bez konkretnego posiłku, tak więc zabraliśmy samochód, kupiliśmy kilka paczek chipsów, upiekliśmy ziemniaczane kulki i zasnęliśmy oglądając Reign Over Me.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(204, 204, 204);"&gt;Sobotni poranek uczciliśmy odrobiną lenistwa (zasłużonego w moim przekonaniu), po czym sesją gimnastyczną z łopatą śniegową, aby odkopać samochód spod śniegowej kołdry.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(204, 204, 204);"&gt;Ponieważ postanowiłem odwiedzić rodziców w Rabce, wybrałem się tam komunikacją publiczną, co przypłaciłem przemarzniętymi kończynami i 3 godzinną podróżą  przesiadkami (podczas gdy w normalnych warunkach, te 20 km można pokonać w maksymalnie 30min).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(204, 204, 204);"&gt;Szczęście iż w domu mogłem liczyć na ciepłą zupę, gorącą kąpiel i playoff-owe mecze w ESPN.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; min-height: 14px; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(204, 204, 204);"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(204, 204, 204);"&gt;"Oko za oko"&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; min-height: 14px; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(204, 204, 204);"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(204, 204, 204);"&gt;Na wstępie zaznaczyć muszę, że wiadomość o bestialskim zamordowaniu polskiego zakładnika, wstrząsnęła mną równie mocno jak resztą kraju. Wstrząsnęły mną również niekontrolowane emocje mające swe ujście w wypowiedziach kilku publicznych postaci, wyrażające chęć odwetu, w imię zasady "oko za oko"... Wstrząsające, jak nieodpowiedzialnie mogą zachować się ludzie związani bezpośrednio z polską obronnością oraz polityką - zewnętrzną i wewnętrzną. Pomysł mordowania ludzi odpowiedzialnych za bestialstwo dokonane na Polaku, biorąc pod uwagę jego ewentualne następstwa, w mojej opinii jest skrajnie nieodpowiedzialny. Rzesza islamskich bojowników oczekuje na zapalnik tego rodzaju, by móc rekrutować kolejnych "walczących". Poza tym już na wstępie, również armia polska, traktowana jest przez wielu Afgańczyków jako agresor, tak więc grupa odpowiedzialna za porwanie Polaka kierowała się być może podobnymi motywami jak nasi lokalni, spragnieni zemsty krzykacze, czy też Bush, jeden czy drugi, wysyłający wojska czy to do Afganistanu czy do Iraku. Przy czym cele Muzułman (tak jednoznacznie określiła grupę porywaczy międzynarodowa opinia publiczna) wydają się o wiele jaśniejsze niż cele choćby koalicji, która, inaczej niż Irakijczycy czy Afganowie w krajach koalicyjnych, jest oficjalnym okupantem w krajach arabskich - pragną wycofania wojsk ze swojego kraju i uwolnienia kamratów. Intuicja podpowiada, że to dosyć naturalne żądania w podobnych okolicznościach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; font: normal normal normal 12px/normal Helvetica; "&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-family:arial;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span"  style="font-size:small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style=""&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: rgb(204, 204, 204);"&gt;Jako obywatel, oczekiwał bym większej odpowiedzialności oraz rozsądku w polityce na bliskim wschodzie, a nie deklaracji rodem z filmów ze Schwarzennegerem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-1236164393267430577?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/1236164393267430577/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/02/sniegu-ton-kilka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/1236164393267430577'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/1236164393267430577'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/02/sniegu-ton-kilka.html' title='Śniegu ton kilka'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SZfE4lqdb7I/AAAAAAAAAB8/52dmnxnaUqA/s72-c/DSC08382.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-6883313575443526229</id><published>2009-02-10T10:52:00.000-08:00</published><updated>2009-02-10T11:21:39.860-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hardcore punk'/><title type='text'>Pozytywny Weekend</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SZHQ-3pRcCI/AAAAAAAAAB0/njHaD7R3S58/s1600-h/IMG_0322.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SZHQ-3pRcCI/AAAAAAAAAB0/njHaD7R3S58/s200/IMG_0322.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5301248014899310626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ostatni weekend miał być dla mnie okazją na wyjazd do Łodzi, spotkanie z dawno nie widzianymi znajomymi i zobaczenie Subhumans na żywo. Stety, niestety, dałem się namówić na dwudniowe próby z zespołem, co początkowo nie wydawało mi się aż tak dobrą alternatywą. Niemniej już piątek zwiastował, że moja decyzja zostanie sowicie wynagrodzona, gdy przy pomocy dobrego, lecz chorowitego ducha, udało mi się zakupić nowego MacBooka za całkiem przyzwoitą cenę. Sam weekend, pominąwszy radość jaką sobie sprawiłem nowym nabytkiem, przyniósł całkiem owocne manewry w salce prób (dwa nowe kawałki w stadium zaawansowanym) no i niesamowitą radość z przesłuchania wreszcie ukończonej, nowej płyty (no... prawie ukończonej). Słuchając tych naszych wypocin, wszyscy mieliśmy wypieki niczym dzieciaki na kolanach sympatycznego grubasa, wciskającego co roku swoje tłuste dupsko przez kominowy otwór. &lt;div&gt;Nie udało mi się co prawda odpocząć, ale to były dwa dni warte wysiłku i zachodu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mam nadzieję, że nie będziemy jedynymi ludźmi którym ten materiał się podoba, niemniej nawet gdyby tak było, satysfakcja jaką chyba wszyscy odczuwamy, warta była czasu i wysiłku włożonego w tę nagrywkę. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-6883313575443526229?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/6883313575443526229/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/02/pozytywny-weekend.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/6883313575443526229'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/6883313575443526229'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/02/pozytywny-weekend.html' title='Pozytywny Weekend'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SZHQ-3pRcCI/AAAAAAAAAB0/njHaD7R3S58/s72-c/IMG_0322.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-1162377112550988034</id><published>2009-01-31T11:25:00.001-08:00</published><updated>2009-02-18T09:30:24.261-08:00</updated><title type='text'>Rozczarowania</title><content type='html'>Pomimo iż wielu z nas zatraciło już wiarę w demokratyczne mechanizmy, nadal prawdopodobnie z wielką nadzieją podchodzimy do obietnic zmian-na lepsze oczywiście, jakie to towarzyszą kolejnym elekcją. I tak Donald Tusk rozgrzal miliony serc, wskazując nową jakość polityki, opozycyjną do tej jaką reprezentowały szwadrony Prawa i Sprawiedliwosci. Niemniej czas podgryzł skrzydła Platformy Obywatelskiej i skłonił do zawoalowanego poszukiwania uznania w oczach dotychczasowych oponentów(vide nominacja uznanego przez PiS ministra sprawiedliwości czy wpraszanie sie na konwent partii Kaczynskiego). Obietnice usprawnienia funckcjonowania służby zdrowia, póki co zakończyły sie jedynie groźba podniesienia składki zdrowotnej. Można by tak wymieniać i oczywiście naiwnością bylo by oczekiwać nagłych zmian zgodnych z naszymi pragnieniami. Liberalna Ameryka również może czuć się nieco oszukana przez wspaniałego mówce, nowego prezydenta Barracka Obame, który wbrew obietnicom ogranicznia mozliwosci lobbyngowych w białym domu, nominuje kilku do niedawna jeszcze lobbystów na kluczowe stanowiska w rządzie, czy pomimo oczekiwań zmiany polityki US na bliskim wschodzie, w kwestii rzezi w Palestynie i zamachow w Izraelu jednostronnie opowiada sie po stronie sprzymierzeńców poprzedniej administracji.&lt;br /&gt;Cóz, można tę gorycz przełknąć, przyjmując pewna, całkiem dużą granicę strat powyborczych, ale mieć świadomość iż oddało się głos na zwycięska partie. Ja natomiast wolę zgodnie ze swoim, trochę być może utopijnym przekonaniem zagłosować na marginalną politycznie partie, ale w 80% przynajmniej spełniającą moje, póki co przedwyborcze oczekiwania, niźli pluć sobie w brodę, że powierzyłem mandat ludziom którzy w zasadzie nie spełniają nawet części z moim oczekiwań. I poczucie chwilowego zwycięstwa pod banderą wygrywajacej wybory partii/kandydata mi tego nie zrównoważy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-1162377112550988034?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/1162377112550988034/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/01/rozczarowania.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/1162377112550988034'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/1162377112550988034'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/01/rozczarowania.html' title='Rozczarowania'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-5552553570981845994</id><published>2009-01-22T16:21:00.000-08:00</published><updated>2009-01-22T16:40:20.658-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='punk'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hardcore'/><title type='text'>Opole, 17.01.09</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SXkRhPyca2I/AAAAAAAAABs/RP3mwyDFh7k/s1600-h/photo.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SXkRhPyca2I/AAAAAAAAABs/RP3mwyDFh7k/s200/photo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5294282099822193506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dobry weekend dobrze jest rozpocząć od &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;dobrego&lt;/span&gt; jedzenia. Toteż dobre jedzenie skonsumowałem w niebanalnym towarzystwie w naszej lokalnej knajpce wegetariańskiej - &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;Momo&lt;/span&gt;. Swoją drogą, zyskała ona spory rozgłos wśród "&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;scenersów&lt;/span&gt;", szczególnie dzięki wegańskiemu piernikowi marchwiowemu. Po zaliczonym posiłku, udaliśmy się pod salkę &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;Tripis&lt;/span&gt; by zapakować sprzęt, &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;po czym&lt;/span&gt; wyruszyliśmy w drogę. W dosyć niedługim czasie dotarliśmy na miejsce, gdzie mogliśmy trochę się zagrzać, napić czegoś ciepłego i &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;po udzielać&lt;/span&gt; się towarzysko. Zagraliśmy jako drudzy, ciężko stwierdzić czy komuś się podobało, specjalnie wyrazistych reakcji nie było. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;Tripis&lt;/span&gt; zagrali fachowo, a i ludzie reagowali na nich żywiołowo. No i na własne oczy &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;widziałam&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;ochroniarza&lt;/span&gt; podśpiewującego teksty kawałka.&lt;br /&gt;Po koncercie zapakowaliśmy graty i pojechaliśmy kilkanaście km za miasto by wieczór uwieńczyć garem wegańskiego bigosu, świeżym, wiejskim chlebem i sporą dawką nocnych rozmów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-5552553570981845994?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/5552553570981845994/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/01/opole-170109.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/5552553570981845994'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/5552553570981845994'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/01/opole-170109.html' title='Opole, 17.01.09'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SXkRhPyca2I/AAAAAAAAABs/RP3mwyDFh7k/s72-c/photo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-4113074205043157964</id><published>2009-01-15T10:15:00.000-08:00</published><updated>2009-01-15T11:21:07.556-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hokej'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='straight edge'/><title type='text'>Po bandzie..</title><content type='html'>&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SW-KPPUgV-I/AAAAAAAAABc/2gL2ZmQbgvg/s200/lapa.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;Gdzie się wszyscy podziali? Co z wzajemnym, rytualnym niemalże rysowaniem X-ów na dłoniach podczas wspólnego, załoganckiego wypadu na koncert sXe..? Co z kilkudniowymi imprezami bez kropli alkoholu, za to z kupą świetnego żarcia?? "..is anybody there..?" - jak śpiewał Alone In The Crowd..&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Gdy kolejni znajomi zarzucali abstynencje i wystawiali swoje t-shirty na Allegro, zacząłem zastanawiać się - być może ze mną coś jest nie tak..? W końcu nie tylko poprzez "zasiedzenie" nie zrezygnowałem ze swojego straight edge, nadal stanowi dla mnie całkiem wartościowy styl życia i sposób patrzenia na świat - na trzeźwo. No nic, nie mam zamiaru oceniać nikogo przez ten pryzmat, w dupie mam zupełnie co kto pije. Szkoda natomiast, że wraz z tym jak przeminęły najlepsze czasy dla polskiego s.e. przeminęły równie zajebiste czasy gdy faktycznie można było mówić o załodze, która trzymała sie razem, odwiedzała się wzajemnie, razem jechała na koncerty. Tego na pewno będzie mi brakowało. Mam pewne wątpliwości czy następne pokolenie hardcore punx, przykute do MySpace i msgboardów, powtórzy kiedyś ten klimat. A może to już się dzieje, a my jesteśmy zbyt zajęci pracą, rodzinami i innymi "dorosłymi" sprawami by to zauważyć..? Tak po cichu chciałbym w to wierzyć...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;Siedleckiego&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SW-KoGUYg0I/AAAAAAAAABk/iQmCzRWHPlc/s200/meczf.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Wiele lat musiało minąć, nim w hali lodowiskowej przy ul. Siedleckiego w Krakowie, można było wygodnie usadzić tyłek i obejrzeć sobie mecz. Nawet po zdobyciu mistrzowskiego tytułu przez Cracovie, trochę jeszcze było wątpliwości czy ktoś na poważnie zainteresuje się remontem hali. Ale stało się. W tym sezonie można pójść, usiąść obejrzeć wstępną oprawę niczym na kanadyjskim lodowisku (hehe) i kontemplować grę. Tak, jedyna rzecz, która, przynajmniej mnie może zakłócić swobodne rozkoszowanie się meczem, to zgraje pijanych nastolatków, mających w dupie mecz, spacerujących natomiast po trybunach w te i we wte, jak z ADHD i wyzywających od najgorszych rywalizujący z Cracovią klub piłkarski Wisły (WTF???! jesteście na meczu HOKEJA kurwa!) &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Koniec końców, to jedyna możliwość by przespacerować się i pooglądać zawodowy hokej na powiedzmy przyzwoitym poziomie, pozostaje zatem przymykać oko na ten lokalny folklor..&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-4113074205043157964?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/4113074205043157964/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/01/po-bandzie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/4113074205043157964'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/4113074205043157964'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/01/po-bandzie.html' title='Po bandzie..'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SW-KPPUgV-I/AAAAAAAAABc/2gL2ZmQbgvg/s72-c/lapa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-2122641782722982740</id><published>2009-01-08T13:43:00.000-08:00</published><updated>2009-02-18T09:43:02.889-08:00</updated><title type='text'>Panxterka 2008</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SWZ5uY7Q21I/AAAAAAAAABI/6rqM0qux0S4/s1600-h/ADSC_0086.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 214px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SWZ5uY7Q21I/AAAAAAAAABI/6rqM0qux0S4/s320/ADSC_0086.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289048650265189202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tego dnia moje samopoczucie bylo rownie beznadziejne jak pogoda za oknem. Sciskalo mi zoladek gdy pomyslalem, ze wieczorem musze pojsc do klubu, wyjsc na scene i spiewac przez pol godziny. W tej wlasnie chwili zupelnie nie widzialem w tym sensu. Niemniej zobowiazalismy sie zagrac, poza tym rok wstecz na tej samej imprezie, atmosfera byla naprawde przednia, a biorac pod uwage z jaka czestotliwoscia ostatnio gramy koncerty, warto bylo wziac sie w garsc i ruszyc dupe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dotarlismy do klubu odrobine za wczesnie, niefartem zobligowalo nas to do wniesienia backline-u do knajpy. W chwile pozniej, wnętrze piwnicy w ktorej miesci sie "Imbir" zaczelo zapelniac sie ludzmi. Bez zbednego ociagania na scenie zamontowal sie Diesel, w abstrakcyjnych i nieco wyzywajacych przebraniac i procz humoru zaserwowal kawal motorheadowego, przebojowego stoner punk rocka (jak sami okreslaja). Muzyka tej kapeli, plus fakt spotkania kupy znajomych nieco poprawil moje samopoczucie, nadal jednak nie wyobrazalem sobie zagrania dobrego gigu. Nastepni zagrali The Effekt. Jesli ktos kiedys probowal sobie wyobrazic jak brzmialo by H2O gdyby powstalo wlasnie w Krakowie a nie w Nowym Jorku, to wlasnie ten zespol moglby byc wytworem jego wyobrazni. Fachowy wokal, okraszony niesamowita sekcja rytmiczna i pomyslowymi gitarami, plus cover Madball na deser.&lt;br /&gt;Koniec setu The Effekt oznaczal iz trzeba bedzie ruszyc na backstage, przebrac sie w ciuchy przeznaczone do przepocenia i pojsc zagrac przygotowany set.&lt;br /&gt;Juz w momencie gdy zagralismy intro przyplynelo do mnie troche energii i kolejne kawalki poszly jak z platka i niespodziewanie sprawily mi sporo radosci. Biorac pod uwage czestotliwosc nie tylko koncertow, ale takze prob Last Believer, uwazam ze niezle nam poszlo, niestety pod koniec setu moja slabsza niz kiedys kondycja dala o sobie znac, nie tylko poprzez zdarte nadmiernie gardlo.&lt;br /&gt;Nastepni zagrali Second Chance. Ongis widywalem ich na co drugim niemal koncercie w Nowym Targu i Zakopcu i musze przyznac, ze przez te pare lat przerwy, troche sie za nimi stesknilem. Dodatkowo oryginalny sklad wzbogacony zostal o naszego basiste Szymona (tym razem na gitarze), wiec z niecierpliwoscia oczekiwalem tego koncertu. Ano nie zawiodlem sie. Mimo iz slychac bylo przerwe jaka chlopaki sobie zrobili, to ten pijacko i nieco niechlujnie zagrany hardcore punk nabral dodatkowego wdzieku. Ludzie rowniez robili wrazenie zadowolonych.&lt;br /&gt;Wieczor zamkneli kombatanci z Tripis. To juz klasa sama w sobie. Mimo iz nie kazdy byc moze zachwyci sie ich muzyka, to jest to kawal dobrego punkrocka, ktore naprawde moze porwac. Podczas ich setu, powaznie dalo mi o sobie znac zmeczenie, dopiero podczas coveru Poison Idea nieco sie ozywilem.&lt;br /&gt;Koncert swiateczny, jak i caly pomysl regularnej,  corocznej Panxterki - na piatke. Pominawszy aspekty towarzyskie, fakt ze wlasciwie wylacznie lokalne kapele portafily przyciagnac rzesze ludzi i zapewnic im, mam nadzieje, naprawde fajny wieczor, jest zajebiscie pocieszajacy. Bo to nie wymiatacze zza oceanu a wlasnie lokalna scena stanowi filar dla tego wszystkiego co zwiemy Hardcore Punkiem. To lokalne zespoly i ludzie chcacy je ogladac. To organizatorzy, tworcy zinow i ludzie z ktorymi mozna poprostu spotkac sie na miescie i pogadac o istotnych dla nas rzeczach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-2122641782722982740?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/2122641782722982740/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/01/panxterka-2008.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/2122641782722982740'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/2122641782722982740'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/01/panxterka-2008.html' title='Panxterka 2008'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/SWZ5uY7Q21I/AAAAAAAAABI/6rqM0qux0S4/s72-c/ADSC_0086.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8731994223960672069.post-103274774547732797</id><published>2009-01-08T13:23:00.000-08:00</published><updated>2009-01-08T23:39:03.207-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='e-zine'/><title type='text'>Nervous Breakdown</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos-f.ak.fbcdn.net/photos-ak-snc1/v1938/18/92/1253534195/n1253534195_231461_929.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 301px; height: 372px;" src="http://photos-f.ak.fbcdn.net/photos-ak-snc1/v1938/18/92/1253534195/n1253534195_231461_929.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="blogSubject"&gt;         Nervous Breakdown&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="blogSubject"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;5-12-2007&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;                         &lt;!--- blog body ---&gt;       &lt;p class="blogContent"&gt;           &lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wstepem&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba rowny rok mija, od czasu gdy zabralem sie do spisywania roznorakich bzdur i planowania zrobienia z nich wydawnictwa pod malo oryginalnym, ale jakze wymownym tytulem "Nervous Breakdown", niestety z roznych powodow(m.in. wlasnego lenistwa i niezorganizowania)material ten, zubozony o zdjecia i grafiki(czyli ograniczony do tresci)i kilka tekstow, ktore z czasem zaczely mnie zenowac, postanowilem zamiescic w owym  blogu. Powodow, ze caly folder z materialami nie trafil do windowsowego kosza jest kilka. Przede wszystkim szkoda mi bylo calkiem niezlego, w mojej opinii wywiadu z irlandzka ekipa Only Fumes &amp;amp; Corpses i opisowce dublinskiego koncertu Cro-Mags. Kilka opcji wywalilem, reszte dorzucam, zeby udowodnic jak niewiele brakowalo do wydania tego zina(w sensie, ze rowniez zapychacze, zwane rowniez kolumnami czekaly na swoja chwile). Zine ten powstawal na obczyznie, totez wszelkie potkniecia zrzucam na karb wyspiarskiego klimatu, do ktorego nie zupelnie jestem przeciez przyzwyczajony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="center"&gt;&lt;b&gt;"Manimal"&lt;/b&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Mam wrazenie, ze wlasnie odkrylem swoja definicje wolnosci..(orzesz kurwa, zdaje sobie sprawe jak tanio i tendencyjnie to moze brzmiec..)&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;A moze nic nie odkrylem? Moze to juz tam bylo a ja sobie tylko o tym przypomnialem..?&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Nie miesci sie ona w zadnej regulce, dogmacie czy frazesie. Jest czyms, co ciezko opisac i kazdy moze odczuwac to na swoj sposob. Dla mnie to uczucie swobody. Niczym nieskrepowanej, dzikiej i nieokielznanej. Jak wtedy gdy jestem z dala od wszelkiej cywilizacji, bez telefonu komorkowego, gdy laze po lesie wydajac dziwne dzwieki, bez obciachu rozmawiajac z samym soba. Jak wtedy gdy ide, nie majac pojecia dokad zmierzam i majac to generalnie w dupie. Jak wtedy gdy laze po domu zupelnie nagi i nie czuje sie zazenowany gdy glosno bekne. Czy w koncu wtedy gdy na koncercie hardcore punkowym wykrzykuje swoje emocje, nie myslac o tym, ze ktos skwituje mnie &gt;&gt;pojeb&lt;&lt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Nie jestem filozofem, nie zastanawiam sie na sie nad sensem tych emocji. Nawet nad ich zrodlem. Moze to naturalny stan, ktory pamietamy jeszcze z nie spetanych konformizmem czasow naszego dziecinstwa. Nie wiem. Zastanawiam sie natomiast jak mam przeniesc te rzadkie chwile do swojego codziennego zycia. A co wazniej jak mam odnalezc zdrowy balans pomiedzy moja potrzeba swobody a zyciem w spoleczenstwie? Pozostaja pytania. Zero odpowiedzi. Moze tylko jakies propozycje, z ktorych sam skorzystam lub nie. Ale w sumie kim my niby jestesmy, by udzielac jakichkolwiek odpowiedzi..?&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style=""&gt;Bedac na koncercie Cro-Mags a.k.a. Fearless Vampires Killers w Dublinie, zobaczylem secik zespolu ktory naprawde zrobil na mnie ogromne wrazenie. Drapieznosc, autentycznosc, emocje, czyli to co zespol punkowy miec powinien. Kilka dni po koncercie, po przesluchaniu demka i poczytaniu tekstow, postanowilem wyslac chlopakom kilka pytan i dowiedziec sie co nieco o tych sympatycznych Irlandczykach. Rozmowa droga internetowa z wokalista- Momme.&lt;/p&gt; &lt;p style="" lang="en-US"&gt;Ladies &amp;amp; Gentelmen:&lt;/p&gt; &lt;p lang="en-US"&gt;&lt;b&gt;Only Fumes &amp;amp; Corpses!&lt;/b&gt;&lt;/p&gt; &lt;p lang="en-US"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p lang="en-US"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;Na poczatek, standardowo – kto  jest w zespole i co ten hord dla Was znaczy  &lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;&lt;b&gt;Jest nas pieciu. &lt;span lang="en-US"&gt;Little Conor- gitara, Conor- bas, Tom- bebny, Dan- gitara i Momme- wokal. &lt;/span&gt;Zespol nie mial miec jakiegos glebokiego znaczenia, po prostu gramy muzyke ktora nas jara i staramy sie robic to jak najczesciej. Wszystko co robimy z zespolem, robimy jednak w duchu DIY&lt;/b&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;Bedac w Irlandii widzialem dwa koncerty- jeden w Cork i kolejny w Dublinie. Robily calkiem niezle wrazenie. Powiedzcie mi pokrotce jak to sie tu kreci. Czy scena jest spora, jest duzo dzieciakow w nia zaangazowanych?&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;&lt;b&gt;Scena DIY w Irlandii &lt;/b&gt; &lt;b&gt;jest calkiem spoko. W kazdym miescie znajda sie ludzie ktorzy chodza na niemalze kazdy gig i to jest to, co trzyma to wszystko przy zyciu. Dzieki ludziom takim jak GZ w Dublinie, Danielowi w Galway i Cormac i Philowi w Belfascie kapele moga czesto grac krajowe trasy. Nie wiem czy zdajemy sobie sprawe jak zepsuci jestesmy przez te ciagle koncerty. Nie slyszaem zbyt lwiele narzekan na zbyt mala ilosc gigow, wiec to dobra rzecz.&lt;/b&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;Zastanawiam sie jak wyglada sprawa organizacji koncertow u Was. Poniewaz w Polsce np. organizator dba o niemalze wszystko, zespol ma tylko przyjechac do klubu, przywiezc backline i zagrac, po sztuce dostajesz przyzwoite zarcie(jesli jests weganem nie ma najmniejszego problemu z jedzeniem), miejsce do spania, zazwyczaj w domu organizatora i pieniadze na wache. Jesli a koncercie bylo sporo ludzi, masz szanse na jakas ekstra kaske. W USA natomiast, z moich informacji wynika, ze dostajesz pieniadze, chipsy, cole i tyle. Jak wiec wyglada to tutaj?&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="font-weight: bold;"&gt;W Irlandii zawsze masz sie gdzie zatrzymac po koncercie, pieniadze zaleza od tego jak wypadnie gig. Moze to zalezec od zarobku na bramce, lub w przypadku gdy koncerty sa darmowe, wlasciciel knajpy placi kapeli. Wiekszosc organizatorow zapewnia jedzenie, ale nie piwo- to jest dosyc drogie w Irlandii. Zwykle jest wystarczajaco pieniedzyz eby pokryc koszty podrozy kapeli.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;Nabylem Wasze CD-R, ktore z reszta naprawde mi sie podoba. Tak wiec chcialem popytac Was troche o teksty, byc moze dac szanse wyjasnienia polskim punkom o co w nich chodzi. Na przyklad ja osobiscie wiem o czym jest kawalek „the pps challenge", poniewaz sam musialem walczyc z tym gownem tu w Irlandii, ale wiekszosc moich ziomkow nie zalapie tego chyba z piosenki. Moze chcecie powiedziec cos wiecej o sytuacji w Waszym kraju. Wiem ze Wasza gospodarka mocno rozrosla sie w ostatnich latach i teraz wyglada to calkiem niezle, szczegolnie dla kolesia, ktory przyjechal z Polski&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="font-weight: bold;"&gt;Kawalek mowi o syfie z jakim borykac sie musza ludzie idacy do urzedu opieki spolecznej. Jak pewnie wiesz, te cwoki beda ci utrudniac droge do odebrania tego, do czego niejako jestes upowazniony. Proces ten jest jeszcze dluzszy dla ludzi przybylych zza granicy, potrzebujacych numer pps by moc zrobic cokolwiek. Przypuszczam, ze we wszystkich krajach jest podobnie, ale to kiepsko jesli wszystkie twoje prawa zaleza od numeru.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;Jeszcze troszke polityki, jesli nie macie nic przeciwko. Zastanawiam sie jak jest u Was z opieka spoleczna, bo raczej nie zauwazylem zbyt wielu ludzi mieszkajacych na ulicy. Nie widze tez jakiejs zatrwazajacej bariery pomiedzy biednymi a bogatymi. Wydaje mi sie, ze Wasz system podatkowy pozwala zachowae pewien balans. W Polsce na przyklad mozesz zobaczye wielu bezdomnych w parku, na ulicy i nikt specjalnie sie nimi nie przejmuje. Rzad ma ich gdzies. Jesli sie myle, powiedzcie jak to naprawde tu wyglada&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;P&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rzepasc pomiedzy biednymi a bogatymi w Irlandii wzrasta. Mysle ze systm podatkowy jest przepelniony syfem. Od kwoty podatku jaki placisz, chuja dostajesz. Sa ulgi podatkowe dla bogatych, nie ma dla tych ktorzy ich potrzebuja. Inwestor dostaje ulgi podatkowe na wybudowanie gownianej jakosci domow, ktore sa tak przecenione, ze ludzie zastawiaja za nie cale swoje zycie. Spedza wiekszosc swego zycia splacajac dom, ktory zamieni sie w ruine zanim zdaza sie za niego wyplacic. Widzisz sporo ludzi majacych ladne domy, ladne samochody i niektorzy moga pomyslec „wow, irlandzka gospodarka daje ludziom lepszy standard zycia", gowno prawda, domy, samochody naleza tak naprawde do bankow. Caly ten wzrost gospodarczy sprawil tylko, ze ludzie stali sie jebanie chciwi.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;Zastanawialem sie rowniez czy to dobre posuniecie by zachorowac na Waszej wyspie. Chodzi mi o to, ze slyszalem sporo plotek dotyczacych tutejszej opieki zdrowotnej i mysle, ze chyba jednak lepiej chorowac w Polsce niz tutaj(chociaz to, heh)&lt;b&gt; . &lt;/b&gt;Powiedzcie mi cos o tym.&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;b&gt;Ta, jak jestes na zasilku, dostajesz karte zdrowia ktora oszczedzi ci kilku lekarskich rachunków, ale jesli potrzebujesz powazniejszej operacji, to troche na nia poczekasz. Jesli nie jestes na zasilku i pracujesz, musisz placic za wszystko sam. Wizyta u lekarza bedzie kosztowala cie jakies 30 yoyo's(heh, chodzi o euro. Red.) raz jeszcze pokazuje to jak chciwy jest irlandzki rzad, daja zwolnienia od podatku na konie wyscigowe i prywatnym inwestorom, a szkoly i szpitale dostaja po dupie.&lt;/b&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;Czy prawa zwierzat, wegetarianizm itd. to popularny temat w Waszej lokalnej scenie?&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="font-weight: bold;"&gt;I tak i nie. Jest sporo wegetarian i wegan w scenie, ale sa tez ludzie ktorzy wege nie sa.&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;Co Wy chlopaki robicie poza graniem w zespole?&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="font-weight: bold;"&gt;Ja studiuje lesnictwo, Little Conor studiuje muzyke, Conor jest na zasilku, Tom i Dan czasem pracuja&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;Mysle, ze Wasza muzyka jest dosyc dzika, co jest zajebiste, poniewaz wierze ze sztuka(a punkrock/hc w jakims sensie sztuka sa tak mysle)musi byc odrobine dzika, poza granicami, aby miec moc. Co myslicie o moralnych granicach i spolecznych tabu? Czy to jest cos, co zabija sztuke jako wolna forme ekspresji?&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="font-weight: bold;"&gt;Zeby byc szczerym, mysle, ze moralne granice i spoleczne tabu wejda w drog-- Twojej wolnej ekspresji tylko na tyle, na ile im pozwolisz. Jesli ustalasz swoje wlasne granice, mozesz robisz cokolwiek zechcesz.&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;Ok. dzieki za poswiecony czas, mam nadzieje zobaczyc Was w przyszlosci w Polsce, jesli chcecie cos jeszcze powiedziec, to teraz jest szansa. Co Wam do glowy przyjdzie.&lt;/p&gt; &lt;p style=""&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="font-weight: bold;"&gt;Dzieki za wywiad szefie, wybacz ze tak pozno. Bylem zajety studiami(no i jestem odrobine leniwy). Mamy nadzieje zobaczyc Ciebie i Twoich ziomkow na gigach kiedys w przyszlosci. Trzymaj sie.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="center"&gt;&lt;b&gt;Cro-freakin'-Mags!&lt;/b&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Bylo zwykle, spokojne, poniedzialkowe popoludnie. Wracajac z zakupow wstapilem do kafejki internetowej sprawdzic poczte i zobaczyc jak podczas mojej absencji przedzie polska ekstraliga hokeja. Przedzie calkiem niezle tak nawiasem.. Propozycja Czerkawskiego i Oliwy, ktorzy postanowili uleczyc polski hokej, popularyzujac go oraz wprowadzajac pewne zmiany w zarzadzie PZHL, moze sprawic, ze ogladajac mecz Cracovii nie bede obawial sie o bidna konstrukcje dachu hali lodowiskowej, ktory ostatnimi silami wisi nad moja glowa. A przede wszystkim, moze w jakis sposob zapanuja nad burdelem jaki od lat trawi wiodace polskie kluby, jak i caly zwiazek. &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Ok., do rzeczy. Logujac sie na swym myspace-owym koncie(wiem- zlo!)zobaczylem komentarz od pewnego sympatycznego kolegi zamieszkujacego stolice Irlandii. Tresc brzmiala mniej wiecej: „czy widzimy sie na koncercie Cro-Mags 21 Listopada w Dublinie". Moje serce zawedrowalo do samego gardla, a slinotoki staly sie niczym zakorkowane. Szybkie spojrzenie na windowsowy zegar- 20 nov.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;To juz jutro. Pomyslalem sobie: Dublin jest niemalze 300km od Cork(miasta gdzie aktualnie pomieszkuje), jest srodek tygodnia, wobec czego moja dziewczyna bedzie w pracy… Szybki sms, dla „swietego spokoju" , a w moim sercu z wolna rodzila sie nadzieja. Czy to moze byc? Czy juz za kilkadziesiat godzin dane mi bedzie zobaczyc ten zespol- legende? Do samego wieczora probowalem walczyc ze soba, majac wyrzuty, iz byc moze bede musial jechac sam, zostawiajac Anie zanurzona w biurowej codziennosci. Wszelkie kontrargumenty padaly niczym muchy na bezgowniu, a czas uciekal nieuchronnie. Wieczor uplynal pod znakiem spiskow, majacych doprowadzic do kompromisu na linii: firma mojej dziewczyny &lt;-&gt; Cro-Mags. Po obejrzeniu teledysku „we gotta know" i kilku koncertowek, bylo juz pewne, ze w dziewczynie ktora towarzyszy mi w mojej zyciowej wedrowce, plonie dusza punk rockowca i poszukiwacza przygod, zatem o godzinie 2 dnia kolejnego, siedzielismy w autobusie jadacym do Dublina. Dosyc dluga droga wiodaca nas od celu naszej podrozy, uplynela mi na ogladaniu malowniczych, zielonych zakatkow wyspy i sporadycznym zagladaniu do lektury „dude, where's my country" Michaela Moora. Na miejscu okazalo sie, ze Dublin jest calkiem ladnym miastem, nie bylismy jedynie przygotowani, ze bedzie tu pizdzic jak w kieleckim.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Po obfitej strawie w tutejszej wegetarianskiej knajpce z indyjskim zarciem, udalismy sie do klubu. Pierwszy zespol, ponoc chluba irlandzkiej sceny- ONLY FUMES &amp;amp; CORPSES wypadl naprawde niesamowicie. Emocjonalnie, z punkowym pazurem, mnie osobiscie przywodzili troche na mysl Modern Life Is War. Kolejni zamontowali sie 20 BULLS EACH. Delikatnie meczyli bule, mialem wrazenie, ze nie do konca byli przekonani czy chca grac punk rocka czy nu metal. Niektore kawalki brzmialy jak pozna Toxoplazma i te podobaly mi sie najbardziej, inne chcialy brzmiec(bez powodzenia) jak Sick Of It All. Trudno mi odgadnac inne inspiracje, ale nie do konca rozumiem muzyke tego bendu. No i stalo sie. Na scenie, z nastrojowa muza w tle pojawil sie Tom Capone a zaraz za nim reszta skladu, z ktorego tylko perkusista- Mackie i niesamowicie charyzmatyczny wokalista John Joseph sa oryginalnymi czlonkami Cro-Mags. &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Set zaczal sie slowami JJ- „it's good to be home", jako ze ojciec Josepha byl emigrantem z Belfastu. Slowa te i nastepujace zaraz po nich dzwieki rozpedzily emocjonalny walec, ktory hitami takimi jak World Peace, Survival On The Streets, We Gotta Know, Hard Times, Malfunction czy coverami Bad Brains przetoczyl sie po nas, wgniatajac wszystkich w klubowa podloge. Nie tylko znakomity performance ale i swietna konferansjerka JJ sprawily, ze CRO-MAGS jak dla mnie jest w tej chwili w zdecydowanej czolowce zespolow koncertowych. Slowa Johna, ze hardcore punk, to nie jest muzyka lansowana przez stacje TV i koncerny muzyczne, tylko cos prawdziwego, prosto z serc, niosacego ze soba pewien przekaz, wartosci, utwierdzily mnie w przekonaniu, ze dokonalem wlasciwego wyboru przyjezdzajac tutaj. Szczegolne wrazenie zrobilo na mnie stwierdzenie, ze bezsensowne jest gdy ludzie spiewaja na koncertach teksty, nie zastanawiajac sie nad ich znaczeniem(po czym wsrod singalongow wyroznil sie Freestyle prawie w calosci zlozony z polskich przeklenstw, cos w stylu „bo to kurwa jest kurwa kromags kurwaaaa") Niemniej jednak po niemalze godzinie zajebistej muzy i niemniej porywajacych slow o rewolucji jaka powinien niesc za soba hc punk i kilku niezbyt pochlebnych wypowiedziach na temat Busha, Blaira czy innych „rzadnych wladzy skurwieli", bylo mi cisgle malo. Bez kitu. O ile podczas wiekszodci wystepow, nawet bardzo dobrych zespolow, po jakis 30 min, odczuwam znuzenie, Cro-Mags moglby jak dla mnie grac jeszcze ze trzy takie sety.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Po koncercie zostalismy otoczeni troskliwa opieka naszych dwoch polskich ziomkow zamieszkujacych w Dublinie, ktorym notabene serdecznie dziekujemy. Po niecalych trzech godzinach snu musielismy zbierac sie na poranny autobus do Cork. Pomimo zawalonej nocki, spedzonej na podlodze(co prawda w duzej mierze z wlasnego lenistwa)i w sumie ok. 9 godzinach spedzonych w autobusie, z pelna odpowiedzialnoscia mowie- bylo warto jak diabli.&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;" align="center"&gt;&lt;b&gt;"Government Flu"&lt;/b&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;   &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;Chyba kazdy z nas ma slabe dni, prawda? Kiedy sluchajac Dead Kennedys wpatrujesz sie w okno a w glowie buzuje Ci jedna mysl - ja pierdole... co za pokurwiony swiat...&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Czy nie jest tak, ze jestesmy jedynie ludzmi, udupionymi wlasnymi slabosciami i czasami mamy poprostu ochote polozyc na to wszystko laske..? Zamiast cisnieniowac sie przy TVN24 wrzucic sobie Lige Mistrzow. Niektorzy to portafia. Czasami im zazdroszcze. Bywam zly na siebie, za to swoiste poczucie misji, za probe Don Kichotowskiej walki ktorej zdaje sie wygrac nie moge. Czy nie latwiej zabrac poprostu dupe w garsc i popedzic tam gdzie wladza nie dzieli sie na dwie jednojajeczne czesci i gdzie edukacja nie jest zdominowana przez homofobiczna paranoje. Nie potrafie jednak. Nie wiem, moze jednak ten specyficzny dreszczyk emocji(zabronia demonstracji czy nie, bedzie koalicja czy przedterminowe wybory itd.)to cos, co mnie kreci. &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;No wiec mysle sobie- jak to k.. jest: mamy jeszcze swiezy(choc18-sto letni, wiec juz poniekad dorosly)system demokratyczny a ja nadal czuje sie bezsilny. Jak to jest, ze wladze w naszym kraju sprawuje rzad przez tylu potepiany. Przeciez powninnismy miec wlasny rzad, nasz, przez nas wybrany i dla nas sprawujacy swoje funkcje. Jako nasz przedstawiciel, nie kat. Wiec ja sie zastanawiam, jesli to nie nasz rzad to czyj on jest? Kto do cholery go wybrac? Przeciez Radio Maryja nie ma tylu sluchaczy, nie moze zdeterminowac kierunku w jakim podaza nasz kraj. Dobra, powiem to. Moze dlatego, ze przeszlo polowa spoleczenstwa poprostu olala wybory. I nie powiem, zebym nie mial w tych ciezkich chwilach odrobiny do nich zalu. Mam, owszem, ale o wiele wiecej mam dla nich zrozumienia. &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Przez te osiemnascie lat wolnych elekcji i roszad na wysokich stolkach, nie bylo w--asciwnie nic wiele ponad szarpanine pomiedzy szakalami, które rok 89 uznaly za poczatek okresu lowieckiego. Sklamal bym, ze przez ten czas nic nie osiagnelismy i do niczego nie doszlismy, ale biorac pod uwage mniej lub wiecej populistyczna retoryke szarpiacych ochlap wladzy partii-od prawa do lewa, w zestawieniu z ich osi--gnieciami, a z drugiej strony z aferami jakie wszystkim im towarzyszyly, doskonale rozumiem rozczarowanie. Rozczarowanie ludzi, ktorych reprezentowali. Ludzie obrazili sie na demokracje, bo Polacy calkiem jak Szkoci - dasac sie lubia. &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;To co w Polsce pozostalo z grubsza niezmienne od 89, to relacja pomiedzy rzadzacymi a rzadzonymi. Bo nie czarujmy sie, poza tym ze raz na jakis czas czesc z nas wrzuci do urn swoje glosy, to relacja pozostala iscie komunistyczna: Wladza-Lud. A poniewaz kazda z dochodzacych do zloba ekipa na dzien dobry przejmuje publiczna telewizje i zaskarbia sobie serca czesci opiniotworczej prasy, prosze-przez nastepne cztery lata hulaj dusza, jestesmy bezkarni. We Francji np. relacja ta wyglada troszke inaczej. Ta doza bezczelnosci ludzi u wladzy jest nieporownywalnie mniejsza. Niech ze tylko przeskrobia cos, nie po mysli swoich(i nie swoich) wyborcow, a prasa nie zostawi na nich suchej nitki. Francuzi slyna chyba z tego, ze protestuja. Lubia to widocznie, moze takie hobby, ale jakze wymierne korzysci daje.. Jezeli wladza boi sie ludu, wtedy mozemy mowic o demokracji, jezeli lud przez wladze jest zatraszony, to mamy powrot do lekko zawoalowanego autorytaryzmu.&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Ale jakze tu nie byv bezczelnym, gdy wyborcy pamietliwi nie sa i wybaczyc potrafia. Karierowi politycy, co druga kadencje prewencyjnie zmieniajacy partyjne barwy. Male partie nie mogace sie przebic przez sciane kolesiostwa i kombinatorstwa. Moze jakas rotacja by pomogla? Byles u wladzy? Zawiodles? Ban! Wracaj na role w Zielnowie! &lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Brak komunikacji pomiedzy spoleczenstwem a jego polityczna reprezentacja, to kolejny rodzacy arogancje w szeregach rzadzacych grzech przeciwko demokracji. No nie dziwota, ze premier nie widzi potrzeby zapytania ludzi czy chca miec amerykanskie rakiety u siebie w ogrodku, skoro poza nielicznymy wyjatkami ludzie nie widza potrzeby by wyrazic swoja dezaprobate(o ktorej przeczytac mozemy jedynie w badaniach CBOS).&lt;/p&gt; &lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Tez czasami czuje, ze to mnie przerasta. Ale mowia, ze negatywna postawa przyciaga negatywne zdazenia. Poza tym skoro "ludzie ludzia zgotowali ten los" to i ludzie moga go chyba ogarnac.&lt;/p&gt;&lt;p style="margin-bottom: 0cm;"&gt;(ok. listopad 2006)&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8731994223960672069-103274774547732797?l=artjagodka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://artjagodka.blogspot.com/feeds/103274774547732797/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/01/nervous-breakdown-wstepem-chyba-rowny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/103274774547732797'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8731994223960672069/posts/default/103274774547732797'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://artjagodka.blogspot.com/2009/01/nervous-breakdown-wstepem-chyba-rowny.html' title='Nervous Breakdown'/><author><name>Art Jagodka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15958692332124291507</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_foFCUxvzqp0/S6-u-hByplI/AAAAAAAAAH8/O3cb5DL_ZMg/S220/IMG_5785.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
